Źródłem optymizmu inwestorów były wypowiedzi dotyczące pandemii. Prezydent Donald Trump powiedział, że zbliża się jej moment przełomowy, a jego doradca, epidemiolog dr Anthony S. Fauci ogłosił, że liczba zgonów spowodowanych przez koronawirusa może być mniejsza niż oczekiwano, a także że początek zmiany dotychczasowego trendu może nastąpić już po tym tygodniu. Gubernator Nowego Jorku, Andrew Cuomo poinformował tymczasem, że podjęte działania dotyczące separacji mieszkańców stanu w celu unikania zarażeń zadziałały i jest szansa na przejęcie kontroli nad wirusem. Inwestorzy chcieli wierzyć, że to wszystko zapowiada nadejście momentu słabnięcia pandemii i zbliżające się otwarcie gospodarki. Dodatkowo ich nastroje poprawiła wiadomość o odpadnięciu z wyścigu do Białego Domu senatora Berniego Sandersa, uważanego w USA za socjalistę. Postawa "risk on" przełożyła się na spadek cen obligacji USA. Notowania złota zmieniły się minimalnie.
Na finiszu popyt przeważał we wszystkich 11 głównych segmentach S&P500. Największy widać było w nieruchomościach, energii i segmencie użyteczności publicznej. Słabiej niż rynek rosły segmenty IT, usług telekomunikacyjnych i dóbr codziennego użytku. Na zamknięciu rosły kursy ok. 96 proc. spółek z S&P500. Z dziesięciu najmocniej drożejących aż połowa była z branży naftowej. Powodem był mocny wzrost ceny ropy w związku z oczekiwaniem, że w czwartek OPEC+ ogłosi znaczącą redukcję wydobycia surowca.
Z 30 blue chipów wchodzących w skład średniej Dow Jones zdrożało 28. Przez większą cześć sesji indeks ciągnęły w górę rosnące mocno kursy koncernu zbrojeniowego Raytheon Technologies, dostawcy ubezpieczeń zdrowotnych UnitedHealth Group oraz koncernu chemicznego Dow Inc. Pomimo dominującego na rynkach optymizmu staniały akcje właściciela sieci supermarketów Walmart i koncernu medialno-rozrywkowego Disney Co.