Yahoo kończy z pracą z domu

opublikowano: 26-02-2013, 12:51

Marissa Mayer, szefowa najpopularniejszego w USA portalu, chce zwiększyć innowacyjność jego pracowników. Dlatego zakazuje im pracy z domu.

Dział personalny Yahoo uzasadnia decyzję tym, że bezpośredni kontakt między pracownikami umacnia kulturę współpracy i innowacji. Potwierdza to John Sullivan, profesor zarządzania z San Francisco State University.

- Jeśli chce innowacji, potrzebujesz interakcji. Jeśli chcesz wydajności, pozwalasz na pracę z domu – powiedział.

John Challenger, prezes znanej firmy Challenger Gray & Christmas, specjalizującej się w zarządzaniu kadrami, inaczej widzi sprawę.

- Wiele firm boi się pozwolić swoim ludziom pracować z domu okresowo lub ciągle, bo obawiają się utraty kontroli – powiedział.

"Niektóre najlepsze decyzje i spostrzeżenia są efektem rozmów na korytarzach czy w kafeterii, spotkań z nowymi ludźmi czy niezaplanowanych zebrań", napisała Mayer, która stara się przywrócić dawną świetność portalowi Yahoo, na którego czele stanęła niespełna rok temu.

Jej decyzja została przyjęta krytycznie przez wielu internautów, którzy na portalach społecznościowych przekonują, że praca w domu jest bardziej wydajna. Nie rozpraszają głośne komentarze kolegów, które często nie mają nic wspólnego w wykonywanymi zadaniami, nikt nie pojawia się koło biurka, by wyciągnąć nas na kawę - argumentował jeden z byłych pracowników Yahoo.

Decyzja szefowej Yahoo idzie w kierunku odwrotnym niż obserwowane w USA tendencje. Jak wynika z najnowszego spisu ludności, na który powołuje się wtorkowy "The Wall Street Journal", odsetek pracujących z domu wzrósł z 2,8 proc. w 1980 roku do 4,2 proc. w 2010 roku. Aż 10 proc. wszystkich pracowników w USA przynajmniej jeden dzień w tygodniu pracuje w domu. Firmy zaoszczędziły na tym około 2 tys. dolarów na pracownika, głównie dzięki obniżeniu kosztów wynajmu biur.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś, nyt.com

Polecane