Oczekiwane przez rynek akcji wystąpienie szefowej Fed nie przyniosło zdecydowanej zmiany nastrojów. Choć przez większą część środowej sesji indeksy przebywały po stronie wzrostu, to na koniec znalazły się blisko poziomu wtorkowych zamknięć. Wystąpienie Janet Yellen okazało się, zgodnie z kanonem komunikacji banków centralnych, niejednoznaczne. Szefowa Fed z jednej strony przyznała, że perspektywy wzrostu się pogorszyły, ale zaraz dodała, że bank centralny nie wycofuje się z zapowiedzi stopniowych podwyżek stóp. Ostatecznie rentowności obligacji USA spadły, osłabił się dolar. Złoto staniało po pięciu wzrostowych sesjach. Spadł kurs ropy pomimo danych o zaskakującym spadku jej zapasów w USA.

Na koniec sesji spadała wartość indeksów 8 z 10 głównych segmentów S&P500. Najmocniej traciły spółki materiałowe (-0,9 proc.), które we wtorek najmocniej drożały, a także spółki z segmentu energii (-0,5 proc.). Rosły indeksy segmentów IT (0,4 proc.) i ochrony zdrowia (0,9 proc.). Staniało 48 proc. spółek z S&P500. Spośród 30 blue chipów ze średniej Dow Jones spadły kursy 20. Najmocniej taniały akcje koncernu medialnego Walt Disney (-3,8 proc.), giganta IT IBM (-3,1 proc.) i producenta ciężkiego sprzętu budowlanego Caterpillar (-2,8 proc.). Najmocniej drożały UnitedHealth Group (1,4 proc.), Visa (2,7 proc.) i Nike (3,1 proc.).