Z korkami trzeba dynamicznie

Elżbieta Bieńkowska powiedziała „stop” zatorom na autostradowych bramkach, a GDDKiA już przygotowała plan. Receptą na korki ma być elastyczna organizacja ruchu

Ponad 90 tys. samochodów na dobę przejeżdża w każdy weekend autostradą A4 między Wrocławiem a Gliwicami. To o 30 tys. aut więcej niż w dzień roboczy. Na A1 Gdańsk — Toruń kierowcy niedawno pobili ubiegłoroczny rekord. Sięgał 63,5 tys. pojazdów na dobę. W tegoroczne lipcowe weekendy trasę nad morze pokonywało w ciągu doby prawie 70 tys. kierowców. Sierpień zapowiada się podobnie. Zanim podróżni dojadą na miejsce urlopowego wypoczynku, wiele godzin spędzą w korkach. Operatorzy szybkich tras głowią się, jak je rozładować.

viaAuto nie wystarczy

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) oraz Kapsch, zarządzający na jej zlecenie systemem opłat, wydzielili od 15 lipca 2014 r. na A4 oraz A2 Stryków — Konin pasy dla użytkowników viaAuto (urządzenia elektronicznego umożliwiającego ominięcie korków przed bramkami). Problem w tym, że niewielu kierowców je kupiło. W ciągu dwóch lat od wprowadzenia go na rynek na zakup zdecydowało się zaledwie 10 tys. użytkowników. Początkowo oni również stali w korkach przed bramkami, ale już nie stoją.

— W niespełna trzy tygodnie od wprowadzenia nowego modelu ruchu sprzedaliśmy w promocji 5,7 tys. urządzeń. Rozeszły się jak ciepłe bułeczki — mówi Krzysztof Gorzkowski z Kapscha.

W promocji urządzenie kosztowało 100 zł. Połowę tej kwoty kierowca mógł wykorzystać na przejazdy po autostradach (na odcinkach A2 i A4 koszt przejazdu wynosi 10 gr za km). Bez promocji cena viaAuto wynosi 135 zł plus doładowanie. Użytkowników viaAuto wciąż jednak jest zbyt mało, by rozładować korki. Co więcej, wydzielenie pasów spowodowało chaos na A2 i A4.

Stojący w korkach kierowcy wjeżdżali na puste pasy viaAuto, nie mogli jednak przejechać bez urządzenia. Korkowy alarm zaniepokoił resort infrastruktury, który postanowił zdyscyplinować GDDKiA. Zalecił dyrekcji podjęcie prac pozwalających zmniejszyć kolejki na bramkach. „GDDKiA opracowała projekt działań mający na celu skrócenie czasu oczekiwania w kolejkach przed wjazdami i zjazdami z autostrad (…).

W przypadku wzrostu natężenia ruchu i realnego ryzyka utworzenia się zatoru pas wydzielony dla pojazdów wyposażonych w urządzenie viaAuto będzie z odpowiednim wyprzedzeniem udostępniany dla manualnego poboru opłat” — czytamy w informacji przygotowanej przez pracowników dyrekcji. O zmianach informować będą m.in. znaki zmiennej treści, na których pojawią się komunikaty o tym, z jakiego pasa mogą korzystać kierowcy mający viaAuto, dane

o korkach oraz możliwych zjazdach z zatłoczonej trasy.

— W dni robocze z autostrad korzystają przede wszystkim stali użytkownicy, często posiadający viaAuto, oraz ciężarówki [obowiązkowo korzystające z systemu elektronicznego — red.]. W tygodniu będziemy więc na przykład uruchamiać trzy pasy dla użytkowników korzystających z systemu elektronicznego. W weekendy natomiast, kiedy będziemy obserwować, że rośnie liczba kierowców — turystów jadących tranzytem i niemających viaAuto, będziemy płynnie zmieniać organizację ruchu i dla aut korzystających z systemu elektronicznego pozostawimy np. tylko jedno stanowisko przejazdu — mówi Krzysztof Gorzkowski.

GDDKiA w komunikacie podkreśla, że w czasie korków pracownicy operatora będą kierować ciężarówki na prawy pas, a kierowcy aut osobowych będą korzystać w pozostałych punktów poboru opłat. Przed bramkami, na pasach ruchu, pojawią się pracownicy podający bilety kierowcom, by szybciej przejechali przez bramkę. Podobne działania wdrażane są na tzw. bursztynowej autostradzie A1, prowadzącej nad morze.

— Na bieżąco informujemy o korkach poprzez tzw. znaki zmiennej treści, dzięki czemu kierowcy mogą podjąć decyzję, czy kontynuować podróż autostradą, czy zjechać na drogę alternatywną. Na stronie mamy podgląd na węzły, podróżni mogą więc sprawdzić, czy trasa jest zakorkowana czy nie. Komunikaty o sytuacji na drodze podają także lokalne rozgłośnie radiowe itp. — podkreśla Aleksander Kozłowski, reprezentujący Gdańsk Transport Company, koncesjonariusza A1 Gdańsk — Toruń.

Stawiają bramki

Mimo to przed bramkami wciąż są kolejki. Dlatego też GTC zdecydowało się dobudować trzy punkty poboru opłat w podtoruńskiej Nowej Wsi, dzięki czemu w przyszłoroczne wakacje na A1 może być nieco mniej tłoczno niż obecnie. Punkty poboru opłat w pobliżu Konina rozbudowała także Autostrada Wielkopolska, zarządzająca odcinkiem A2 do Świecka. Inwestycje w place i urządzenia do zbierania myta prowadzi także Stalexport Autostrada Małopolska, koncesjonariusz A4 Kraków — Katowice.

Dzięki nim późną jesienią, na wzór włoski, wprowadzi karty magnetyczne oraz flotowe i paliwowe, pozwalające na bezgotówkowy przejazd. Działania koncesjonariuszy mogą zaskakiwać, bo resort infrastruktury i GDDKiA namawiają ich do rezygnacji z bramek, chcąc wprowadzić za trzy lata jednolity system poboru opłat, by rozładować korki.

Dyrekcja przygotowuje się nawet do ogłoszenia jednego lub kilku przetargów, by wybrać firmy, dzięki którym będziemy mogli w różnorodny sposób płacić za przejazd. W grę wchodzi zarówno korzystanie z viaAuto, jak i płatność komórką, kartą zbliżeniową, elektroniczna winieta, wykupienie przejazdu przez internet i czytanie przez system tablic rejestracyjnych itp.

Koncesjonariusze przekonują, że rozbudowa bramek nie koliduje z tymi pomysłami. Przewidują, że przed przejazdem przez nie będziemy zwalniać, system odczyta dane z naszego urządzenia (viaAuto, tablica rejestracyjna, elektroniczna winieta) i jeśli wszystko będzie dobrze, szlaban się otworzy. Obawiają się też, że nowy system wystartuje później niż w 2017 r., bo planowane przez GDDKiA wprowadzenie na rynek firm oferujących nowe możliwości uiszczania opłat spowodowało konflikt z Kapschem, który do listopada 2018 r. ma umowę na pobór opłat elektronicznych i manualnych.

SPECJALNIE DLA PULSU

Autostradowy przełom

ELŻBIETA BIEŃKOWSKA

wicepremier i minister infrastruktury

Autostrady w Polsce budujemy od 20 lat, ale dopiero w ostatnich 7 dokonał się radykalny przełom, dzięki któremu udaje się połączyć najważniejsze ośrodki miejskie. Nic dziwnego, że przy obecnym natężeniu ruchu istniejące systemy poboru opłat są niewydolne i wymagają radykalnego uporządkowania. Jeszcze 10 lat temu po polskich drogach jeździło blisko 17 mln aut, teraz jest ich ponad 25 mln. Dlatego już w pierwszych tygodniach po objęciu funkcji ministra infrastruktury podjęłam trudną decyzję rezygnacji z rozbudowy dotychczasowego systemu poboru opłat. Wszystko po to, by stworzyć nowy system, jasny, przejrzysty, nowoczesny i przyjazny dla wszystkich użytkowników dróg. GDDKiA ściśle współpracuje z prywatnymi koncesjonariuszami nad wypracowaniem rozwiązań, które do minimum ograniczą czas postoju na bramkach. Ta skomplikowana operacja musi być gruntownie przygotowana. Musimy bowiem rozstrzygnąć wszystkie kwestie finansowe, prawne i techniczne, by od 2017 r. ruszył prosty, jednolity system poboru opłat. Zdaję sobie sprawę z frustracji i niezadowolenia kierowców, dlatego jestem zdeterminowana, by rzetelnie doprowadzić tę sprawę do końca.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane