USA nie są dla Polski najważniejszym źródłem pozyskiwania używanych samochodów, niemniej popularność tego kraju jako miejsca zakupu wyeksploatowanych aut systematycznie rośnie. Między początkiem stycznia a końcem lipca zarejestrowaliśmy nad Wisłą 19 tys. używanych pojazdów przywiezionych z USA, a to o 7 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2019 r. Z analiz Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar wynika, że po drogach naszego kraju porusza się ponad 230 tys. samochodów, które — jako używane — przypłynęły ze Stanów. Tymczasem badanie Carfax Europe, przeprowadzone na zlecenie Samaru, wskazuje, że ponad 130 tys. tych aut miało przed sprowadzeniem poważne uszkodzenia, z czego 40 tys. w wyniku więcej niż jednego wypadku.
— Na pierwszy rzut oka nie wygląda to źle, zważywszy że w Polsce zarejestrowanych jest oficjalnie prawie 25 mln pojazdów. Ale trzeba pamiętać, że za tymi uszkodzonymi pojazdami kryje się co najmniej 130 tys. kierowców i właścicieli samochodów oraz ich rodzin. Oznacza to, że tysiące Polaków codziennie prowadzi auta, które nie spełniają standardów bezpieczeństwa. Zjawisko to obejmuje wiele znanych marek, jednak w największym stopniu dotyczy Forda. Badania Carfaxu wskazują, że prawie 12 proc. importowanych z rynku amerykańskiego pojazdów z poważnymi usterkami to auta tej marki — mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Samaru.
Jak ważne jest szczegółowe sprawdzenie przed zakupem historii używanego samochodu, ilustruje przykład zbadanego przez Carfax forda focusa wyprodukowanego w 2017 r. Trzyipółletnie auto, zaledwie z 52 tys. km na liczniku, pozornie wyglądało na okazję zakupową. Cafrax wskazał jednak kilka problemów. Problem pierwszy — przebieg. Po analizie okazało się, że to nie 52 tys., ale prawie 84 tys. km.
Kiedy ford focus był importowany do Polski, przebieg widoczny jeszcze w USA został zgłoszony w kilometrach zamiast w milach. Większy problem polegał jednak na tym, że pojazd brał udział w poważnym wypadku. Uszkodzona została jego cała przednia część, a ubezpieczyciel zadeklarował szkodę całkowitą. Organ rejestrujący w Alabamie nadał focusowi tytuł salvage (co świadczy o tym, że auto nie nadaje się do uczestnictwa w ruchu drogowym), w związku z czym w USA nie byłby już dopuszczony do ruchu na drogach publicznych.
— Carfax podkreśla, że sprzedawcy, którzy nie dzielą się historią samochodu z potencjalnymi nabywcami, mogą osiągać wyższe zyski na gorszych pojazdach. Dla klientów oznacza to zaś większe wydatki na naprawy i poważne ryzyko, że auto nie nadaje się do jazdy — wskazuje Wojciech Drzewiecki.
Poza fordem z USA najchętniej sprowadzamy BMW, audi, mazdy i chryslery.