Za granicą coraz bliżej do szczytu

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 26-10-2015, 22:00

Perspektywa kontynuacji luzowania ilościowego w Europie i obniżka stóp procentowych w Chinach obudziła byki za granicą.

Amerykański indeks S&P500i niemiecki DAX kontynuują odbicie po sierpniowej wyprzedaży. W pięć sesji pierwszy wskaźnik podniósł się o 2 proc., drugi — o ponad 6 proc. To rezultat zapowiedzi Mario Draghiego, szefa Europejskiego Banku Centralnego (EBC), dotyczącej wzmocnienia luzowania ilościowego na Starym Kontynencie oraz kolejnej obniżki kosztu pieniądzach w Chinach.

— Chińczycy robią, co mogą, by ustabilizować gospodarkę i nie dopuścić do dalszego spowolnienia tempa jej rozwoju. Oddala się także perspektywa podniesienia stóp procentowych przez Fed, co jest pozytywne dla giełd — wyjaśnia Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych Quercus TFI.

Będzie rajd

Gdy na początku tego roku EBC rozpoczęło luzowanie ilościowe, długo nie trzeba było czekać na zwyżki cen akcji — niemiecki DAX w krótkim czasie zyskał 25 proc. Potem nastroje się pogorszyły, a oliwy do ognia dolała afera silnikowa z udziałem Volkswagena. Kontynuacja „drukowania” w Europie będzie mieć — zdaniem ekspertów — podobny rezultat, jednak dynamika zwyżek będzie zdecydowanie wolniejsza.

— Należy zauważyć, że indeksy są wciąż wyraźnie poniżej szczytów, na które wspięły się wiosną. Inwestorzy z pewnością zauważyli, że akcje stały się tanie, zwłaszcza biorąc pod uwagę otoczenie bardzo niskich stóp procentowych. Powoli następuje również uspokojenie emocji związanych z rynkiem chińskim oraz cenami surowców.Pod względem poziomu wycen rynki rozwinięte wciąż mają krótkoterminowy potencjał wzrostu, przynajmniej w perspektywie do końca roku — ocenia dr Tomasz Bursa, wiceprezes Opti TFI.

Wtóruje mu Krzysztof Cesarz, zarządzający funduszami Ipopema TFI, który uważa, że zwyżki będą kontynuowane, ale atak na szczyty z wiosny tego roku zostanie rozłożony w czasie i potrwać może kilkanaście miesięcy.

Polska w tyle

Na tym tle Polska giełda wypada słabo, co związane jest z obawami inwestorów dotyczących kondycji sektora bankowego, a także ze struktury indeksów, w którym duży udział mają spółki surowcowe oraz energetyczne.

— W najbliższych miesiącach trudno liczyć na odbicie na polskim rynku, co może być związane w możliwym osłabieniem tempa wzrostu gospodarczego poniżej 3 proc. — uważa Tomasz Bursa. Podobnego zdania jest też Marek Buczak, który przypomina, że mimo iż znamy już powyborczy kształt sceny politycznej, to największa zagadka związana z założeniami polityki gospodarczej wciąż pozostaje.

— Jeśli okaże się, że przyszły rząd PiS porzuci populistyczne, niszczące gospodarkę obietnice i rzeczywiście zajmie się zmianami w pozytywnym znaczeniu tego słowa, może dojść do silniejszego odreagowania na giełdzie. Nie będzie ono jednak dotyczyło wszystkich akcji. Wygląda na to, że głównymi poszkodowanymi zmian będą banki, które być może zmuszone będą z czasem ciąć zatrudnienie. Musimy mieć także świadomość, że jakiekolwiek obciążenia banków zostaną przełożone na konsumentów. Jednak w krótkim terminie podatek bankowy negatywnie wpłynie na wycenę sektora — dodaje Marek Buczak. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane