ZA Puławy wchodzą na rynek ZCh Police

Anna Bytniewska
opublikowano: 2002-04-05 00:00

ZA Puławy — największy w Polsce producent nawozów azotowych — zajął się importem ze Wschodu nawozów fosforowych i potasowych. Posunięcie, które podreperuje wyniki spółki, może przynieść straty innej firmie z branży — ZCh Police.

Zarządowi Zakładów Azotowych Puławy nie można odmówić zapobiegliwości i determinacji w walce o pozycję firmy. Największy producent nawozów azotowych w Polsce postanowił poszerzyć ofertę sprzedaży o fosforan amonowy i sól potasową. Spółka sprowadza je ze Wschodu i oferuje je razem z nawozami azotowymi w swoich punktach sprzedaży.

— Do niedawna sprowadzaliśmy niewielkie ilości fosforanu amonowego i soli potasowej. Nowa oferta znalazła jednak uznanie naszych klientów. Planujemy zwiększyć import soli potasowej. Nie chcemy konkurować z producentami nawozów wieloskładnikowych. Wykorzystujemy natomiast fakt, że istnieje deficyt tych nawozów na polskim rynku — tłumaczy Marek Sieprawski, rzecznik prasowy ZA Puławy.

Jeżeli weźmie się pod uwagę sytuację branży nawozowej, działania puławskich Azotów stają się łatwe do wytłumaczenia. Spółka stopniowo dywersyfikuje ofertę sprzedaży, gdyż rynek nawozów azotowych w Polsce staje się coraz bardziej ciasny. Wysoki kurs złotego, a także ponad 22-proc. cła nałożone na polską saletrę amonową przez UE sprawiają, że eksport nawozów przestaje być opłacalny. Szacuje się, że rentowność sprzedaży nawozów spadła o 10 proc. Ich producenci naturalną koleją rzeczy ograniczają eksport lub z niego rezygnują — tak jak Anwil — na rzecz sprzedaży krajowej.

Niektóre krajowe firmy mogą jednak stracić na imporcie. Pojawiają się w branży głosy, że może się on negatywnie odbić na sprzedaży ZCh Police — największego krajowego producenta nawozów wieloskładnikowych i fosforowych.

— Ta sytuacja dobitnie wskazuje na konieczność przeprowadzenia jak najszybszej integracji produktowej branży — komentuje Krzysztof Żyndul, prezes ZCh Police.

W najgorszej sytuacji są ZA Kędzierzyn, którym trudna sytuacja finansowa bardzo ogranicza możliwość walki o rynek.

— Postaramy się urozmaicić paletę naszych wyrobów. Zamierzamy oferować na rynku te produkty nawozowe, na które jest największe zapotrzebowanie — mówi Jerzy Majchrzak, prezes ZA Kędzierzyn.

Co ciekawe, gruszek w popiele nie zasypia Anwil, należący do PKN Orlen. Włocławska firma, który z ZA Puławy toczyła ostrą walkę o rynek saletry amonowej, zapowiada możliwość zwiększenia produkcji.

— Chcemy mieć mniejsze jednostkowe koszty wytwarzania, dlatego rozważamy możliwość zwiększenia produkcji nawozów azotowych z 500-600 tys. ton rocznie do 800- -900 tys. ton — mówi Jacek Głowacki, dyrektor kompleksu nawozowego Anwilu.

Firma obserwuje obecnie działania Puław związane z importem soli potasowej i fosforanu amonu.

— Jeżeli dojdziemy do wniosku, że ZA Puławy przyniosło to odpowiednie korzyści, zastanowimy się nad pójściem w ich ślady —twierdzi Jacek Głowacki.