Zespół ds. prywatyzacji hutnictwa za tydzień oceni oferty dla PHS. Zdecyduje wówczas, czy do dalszych negocjacji rekomendować ministrowi skarbu jednego czy też dwu partnerów.
Zespół ds. prywatyzacji hutnictwa, w którego rękach leży los Polskich Hut Stali (PHS), rusza do finałowych rozmów z dwoma kandydatami — US Steel oraz LNM.
Pytań do potencjalnych inwestorów jest jeszcze sporo. Jakich? Tego Andrzej Szarawarski, wiceminister skarbu, nie chciał, niestety, ujawnić.
— Dziś rozpoczynamy rozmowy z inwestorami. Liczymy, że wyjaśnią szczegółowo swoje propozycje. Planujemy, że 27 maja zespół oceni oferty. Jeśli jedna z nich będzie wyraźnie lepsza, możemy rekomendować ją do podpisania ministrowi skarbu. Jeśli obie będą interesujące, wówczas równolegle rozpoczniemy negocjacje z dwoma inwestorami. Nie potrwają one jednak dłużej niż 2-3 tygodnie. Do wyboru inwestora dojdzie więc w czerwcu — mówi Andrzej Szarawarski, który jest jednocześnie szefem zespołu prywatyzacyjnego.
Jeśli dojdzie do wejścia inwestora, zmniejszy się zakres pomocy publicznej dla PHS. Obecne plany zakładają, że jej wartość sięgnie 2,9 mld zł. Wykupienie długów oznacza zmniejszenie pomocy o 1,67 mld zł. Jerzy Podsiadło, prezes PHS, ujawnił wczoraj, że w zakres pomocy publicznej włączone zostaną m.in. prolongaty spłat (428,2 mln zł), umorzenia (171,48 mln zł), subsydia (39,9 mln zł) oraz rządowe gwarancje (455 mln zł).
PHS zostały utworzone z czterech hut: Katowice, Sendzimira, Cedler i Florian.
W ubiegłym roku spółka zanotowała 691 mln zł straty. Jej produkcja sięgnęła 5,9 mln ton stali surowej, co plasuje ją „w drugiej lidze” światowej stalowej branży.