Za wolno wydajemy miliardy

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 2010-10-20 09:26

Aby nie stracić pieniędzy z Brukseli, w garść muszą się wziąć zwłaszcza energetyka i koleje.

Przez ostatni rok podpisywaliśmy co miesiąc umowy warte średnio 6,2 mld zł, a wydawaliśmy 2,5 mld zł. Oznacza to, że miesięcznie kontraktujemy 2,3 proc., a wydajemy 0,67 proc. ze 110 mld EUR, które popłyną na projekty współfinansowane przez Unię Europejską. To za wolno — twierdzą eksperci.

— Do tej pory listy projektów kluczowych weryfikowaliśmy co sześć miesięcy. Teraz możemy reagować w dowolnym momencie — zapewnia Adam Zdziebło, wiceminister rozwoju regionalnego. Fot. MW
— Do tej pory listy projektów kluczowych weryfikowaliśmy co sześć miesięcy. Teraz możemy reagować w dowolnym momencie — zapewnia Adam Zdziebło, wiceminister rozwoju regionalnego. Fot. MW
None
None

— Tempo podpisywania umów jest zadowalające, ale wydatkowania nie. Gdyby się utrzymało, pieniądze wydawalibyśmy do sierpnia 2021 r. A czas mamy do 2014 r. Żeby się wyrobić, musimy wydawać 4,5 mld zł miesięcznie — mówi Jerzy Kwieciński, prezes Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości, autor raportu Business Centre Club "Stan wykorzystania funduszy europejskich".

Ręka na pulsie

Z kopyta muszą ruszyć zwłaszcza projekty kluczowe. Jest im przypisana jedna trzecia pieniędzy z UE. Kuleją zwłaszcza koleje, energetyka i gospodarka elektroniczna.

— Jest ryzyko, że fundusze trzeba będzie przesunąć, albo przepadną. Apelujemy o solidny przegląd dużych inwestycji — mówi Jerzy Kwieciński.

Resort rozwoju regionalnego zapewnia, że wszystko jest pod kontrolą.

— Do tej pory listy projektów kluczowych weryfikowaliśmy co sześć miesięcy. Teraz możemy reagować w dowolnym momencie — zapewnia wiceminister Adam Zdziebło.

Na świeczniku są projekty związane z budową zakładów termicznej obróbki odpadów.

— Sprawdza je resort środowiska. Z końcem listopada wskażemy te do usunięcia z listy — wyjaśnia Adam Zdziebło.

Ostatnia szansa

Wcześniej rozstrzygnie się los projektów kolejowych. Na razie rozdysponowano na nie około 12 proc. z 20 mld zł.

— Jutro powinniśmy otrzymać szczegółową informację o ich zaawansowaniu. W wielu przypadkach koleje rozpoczynają inwestycje, zanim podpiszą umowę o dofinansowanie, dlatego wierzę, że nie jest aż tak źle — mówi Adam Zdziebło.

Ministerstwo przygląda się projektom energetycznym. W przyszłym roku zdecydują się np. losy dofinansowania budowy ropociągu Brody-Płock, który z UE ma dostać prawie 0,5 mld zł.

— Pracujemy z Generalną Dyrekcją Ochrony Środowiska nad raportem środowiskowym. Mamy nadzieję, że będzie gotowy do 2011 r. Potem wszystko będzie w rękach beneficjenta, czyli spółki Sarmatia. Jeśli nie wykorzysta szansy, pieniądze przepadną — tłumaczy Adam Zdziebło.

Umowy na projekty energetyczne opiewają na 20 proc. zarezerwowanej kwoty. Do końca roku ich wartość ma się podwoić. Resort wolałby nie rezygnować z zaplanowanych inwestycji . Przygotowanie nowego projektu trwa około trzech lat.

— Wolimy pracować nad projektami, które mamy, bo dobrze przygotowanych alternatywnych brakuje — mówi Adam Zdziebło.