Spółka handlowa z Warszawy zamierza najpóźniej na początku 2006 r. zadebiutować na giełdzie, by zdobyć środki na kapitał obrotowy.
Brilux, dystrybutor sprzętu oświetleniowego z Warszawy, chce wejść na parkiet pod koniec przyszłego roku lub na początku 2006 r.
— Zaczęliśmy się rozglądać za firmą doradczą, która pomoże nam przygotować się do debiutu — mówi Dariusz Kamiński, prezes i jeden z głównych akcjonariuszy Briluxa.
Spółka chce pozyskać z emisji publicznej od 25 do 40 mln zł.
— Te środki zainwestujemy przede wszystkim w kapitał obrotowy, ewentualne powiększenie obecnego centrum logistycznego oraz budowę nowego centrum w Czechach, na Słowacji lub na Węgrzech — mówi Dariusz Kamiński.
Brilux stara się mocno zakotwiczyć na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej. Ma zależne spółki dystrybucyjne na Ukrainie, Węgrzech, Słowacji, w Rumunii oraz w Czechach. Sprzedaż na tych rynkach wzrosła w 2003 r. o 100 proc. w stosunku do 2002 r. To wpłynęło na wzrost przychodów z 36 mln zł do 60 mln zł w roku ubiegłym, a zysku — z 2,5 mln zł do 4 mln zł. W tym roku spółka chce poprawić wyniki odpowiednio o 40 i 70 proc.
Brilux próbuje też zaistnieć na rynkach Europy Zachodniej.
— Rozpoczęliśmy eksport naszych produktów do Szwecji. Rozważamy utworzenie tam spółki handlowej. Chcemy również wejść na rynek niemiecki — mówi Dariusz Kamiński.
Brilux istnieje od 1995 r. Zajmuje się dystrybucją sprzętu oświetleniowego. Produkcję według własnych wzorów i wzorów fabrycznych zleca firmom z Chin (90 proc).
Spółka spore nadzieje wiąże z akcesją.
— Zmniejszą się obciążenia celne — mówi Dariusz Kamiński.
Nie potrafił natomiast oszacować udziału Briluxa w krajowym rynku.
— Jest on bardzo rozdrobniony — mówi prezes.
Jego konkurentami są m.in. Lena Lighting ze Środy Śląskiej czy Kania z Radzionkowa.