Zabytek nagradzany,a wyroki wciąż aktualne

Kamil Kosiński
opublikowano: 18-10-2011, 00:00

Sąd zastosował wielomiesięczny areszt z obawy o własną opinię

Nadany w niedzielę w telewizji Polsat program „Państwo w państwie” opowiadał historię związaną z restauracją XVIII- wiecznego spichlerza, który w 2008 r. otrzymał nagrodę generalnego konserwatora zabytków za wzorcową rekonstrukcję.

Zobacz więcej

"W momencie postawienia pierwszych zarzutów prokurator wiedział wszystko o tej sprawie. Śledztwo było fikcyjne" - mówi Krzysztof Stacherczak.

Ludzie, którzy ratowali zabytek, od lat są jednak ciągani po sądach. Dla prokuratury przygotowania do rekonstrukcji spichlerza, czyli rozłożenie drewnianego budynku na oznakowane i zakonserwowane części, było jego zniszczeniem i przekształceniem w bezwartościową kupę desek. Sprawę prowadził Tomasz Tadla, prokurator Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Niedawno oskarżył Ryszarda Krauzego, prezesa i właściciela Prokom Investments, o działanie na szkodę jego spółki. Sąd sprawę umorzył. Prokurator Tadla był też w grupie prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie Barbary Blidy (popełniła samobójstwo). W sprawie spichlerza na cel wziął Aleksandra Brodę, generalnego konserwatora zabytków w latach 1999-2001, i Krzysztofa Stacherczaka, biznesmena, który chciał obiekt ratować. Jego rozsypujące się szczątki kupił w 1997 r. za symboliczną kwotę od spółdzielni kółek rolniczych. Rok później Aleksander Broda przyznał mu dotację na odbudowę i przeniesienie spichlerza w inne miejsce.

Sędzia dba o siebie

Według prokuratora, konserwator zabytków miał przyjąć 16 tys. zł łapówki za „załatwienie” biznesmenowi Krzysztofowi Stacherczakowi państwowej dotacji wysokości 140 tys. zł na renowację spichlerza. Obaj wylądowali za kratkami. Pierwszy — prawie na rok, drugi — prawie na dwa. — Znalazłem się w celi, w której łaziły karaluchy — wspomina Krzysztof Stacherczak.

— Przez 11 miesięcy nikt ze mną nie rozmawiał, tzn. nie byłem potrzebny jako źródło dodatkowych informacji. Po prostu zostałem odizolowany. W telewizji ciągle powtarzano tezę, że przygotowany do renowacji spichlerz to sterta zniszczonych desek — dodaje Aleksander Broda. Zanim prokuratura postawiła obu zarzuty, sprawę dotacji na odrestaurowanie spichlerza badała Najwyższa Izba Kontroli.

Nie dopatrzyła się żadnych błędów i nieprawidłowości. Sądowi nie przeszkadzało to w aresztowaniu urzędnika i biznesmena. — Jeśli wysokiemu funkcjonariuszowi państwowemu zarzuca się wzięcie łapówki, to co miał zrobić w takiej sytuacji sędzia? Gdyby nie zastosował aresztu, ludzie powiedzieliby, że również do sędziego dotarli — mówił w programie sędzia Bogusław Zając, rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie.

Sprawa trwa

Oskarżenie opierało się na zeznaniach jednej osoby — byłej pracownicy Krzysztofa Stacherczaka. — Pracowała w mojej firmie, jednak została zwolniona. W ramach zemsty oskarżyła nas o łapówki. Wiedziałem, że leczyła się psychiatrycznie. Jestem pewny, że została użyta przeciwko nam. W sądzie odwołała swoje zeznania ze śledztwa — podkreśla Krzysztof Stacherczak.

W 2007 r. Aleksander Broda i Krzysztof Stacherczak zostali przez sąd oczyszczeni z zarzutów korupcyjnych. Za uchybienia w nadzorze nad pracami związanymi ze spichlerzem konserwator dostał rok więzienia i 75 tys. zł grzywny. Biznesmen — 2 lata więzienia i 80 tys. zł grzywny za wyłudzenie drugiej transzy dotacji, nie mając pozwolenia na budowę i kosztorysu planowanej inwestycji.

Czas aresztu zaliczono im na poczet kary. Sprawa dotarła do Sądu Najwyższego, który na początku 2011 r. uchylił te wyroki, dopatrując się błędów w procesie. Nakazał proces o spichlerz rozpocząć od nowa.

— Dla mnie cały okres, w którym się ta sprawa odbywa, czyli 10 lat, jest dowodem na to, że materiał dowodowy jest dyskusyjny — komentowała w Polsacie Julia Pitera, pełnomocnik rządu ds. przeciwdziałania korupcji. Andrzej Celiński, minister kultury w latach 2001-02, który zwolnił Aleksandra Brodę z pracy, podkreślał, że w zaistniałej sytuacji nic innego nie mógł zrobić.

— Gdy sprawa się zaczęła, jeszcze nie byłem ministrem, ale to ja musiałem podjąć bardzo przykrą decyzję zwolnienia pana Aleksandra Brody z pracy. Nie mógł jej wykonywać, siedząc w areszcie. Nawiasem mówiąc, kilkakrotnie zadawałem w tej sprawie pytania ministrowi sprawiedliwości. Ministrowi jest jednak bardzo trudno wchodzić w kompetencje innego ministra — mówił w programie Andrzej Celiński.

„Państwo w państwie”

Program tworzony przez redakcje Polsat News oraz „Pulsu Biznesu” jako jedyny w Polsce piętnuje przypadki nadużywania prawa oraz korupcji i nepotyzmu w relacjach państwo-przedsiębiorca. Scenariusz każdego z programów osnuty jest wokół szczególnie jaskrawego przypadku samowoli urzędniczej, której skutkiem jest bankructwo przedsiębiorstwa, przedsiębiorcy oraz utrata pracy przez pracowników. Dziennikarze ścigają takie przypadki, piętnują nieuczciwych urzędników i upominają się o sprawiedliwość. Ideą przewodnią programu jest walka z powszechnym w klasie urzędniczej przekonaniem, że wszyscy prowadzący działalność gospodarczą to potencjalni przestępcy

Harmonogram

W każdy piątek w „Pulsie Biznesu”

— opis przypadku przedsiębiorcy pokrzywdzonego przez urzędników

W każdą niedzielę o 19.30 — start programu w głównym Polsacie, o godz. 20 — kontynuacja w Polsat News

W każdy poniedziałek — relacja z programu na stronie głównej pb.pl, stronie dedykowanej programowi pwp.pb.pl oraz w kanale wideo na stronie wideo.pb.pl. W każdy wtorek — relacja z programu na łamach „Pulsu Biznesu” wraz z zapowiedzią tematu kolejnego programu.

Zgłoś swój problem

Masz kłopoty z państwowym lub samorządowym urzędem czy instytucją? Czujesz, że jesteś krzywdzony, prokuratura bezpodstawnie Cię oskarża, Twój biznes jest niszczony, a urzędnicy nie dają Ci żyć? Zgłoś się do nas. Zajmiemy się najbardziej kontrowersyjnymi przypadkami. Będziemy je opisywać w „PB” i przedstawiać w Polsacie w programie „Państwo w państwie”. Nie ograniczymy się do jednorazowego nagłośnienia sprawy. Będziemy ją monitorować, naciskać urzędników, polityków i rząd. Nie zostawimy Cię samego. Pisz na adresy:

pwp@pb.pl oraz

panstwowpanstwie@polsat.com.pl.

Kolejna sprawa — Polmozbyt Kraków

23 października 2011 r. w programie „Państwo w państwie” telewizja Polsat przedstawi sprawę Witolda Szybowskiego i innych udziałowców spółki Polmozbyt Kraków. Wobec członków zarządu firmy zastosowano areszt tymczasowy, w tym czasie aktywa spółki zostały wyprzedane za bezcen. Głównymi rozgrywającymi ten proces byli: prokurator Andrzej Kwaśniewski z Prokuratury Okręgowej w Krakowie i Jerzy Jakielarz, naczelnik ówczesnego Urzędu Kontroli Skarbowej. Witold Szybowski jest dziś zniszczonym, schorowanym człowiekiem. Reszta udziałowców nadal walczy o odzyskanie straconych pieniędzy i dobrego imienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu