Zachód czeka na polskie raki

PAP, DI
opublikowano: 2014-07-21 00:00

Każdy złoty, zainwestowany w hodowlę raków może przynieść 10 zł rocznie — twierdzą eksperci.

Coraz więcej osób w Polsce jest zainteresowanych uruchomieniem hodowli raków; w całym kraju takich hodowli jest obecnie kilkanaście. Naukowcy i praktycy pracują nad odtworzeniem populacji rodzimych gatunków raków: szlachetnego i błotnego. Rozpoczęcie hodowli nie jest zbyt kosztowne i może przynieść spore zyski, choć dopiero po kilku latach.

FOT. Wikipedia
FOT. Wikipedia
None
None

— Hodowle raków w Polsce są nieliczne, można powiedzieć, że one „raczkują”. Ich mała liczba wynika m.in. z odroczeniaprofitów ekonomicznych — raki handlowe poławia się dopiero po czterech latach. Najważniejszym czynnikiem determinującym hodowlę jest jakość wody — mówi dr Wojciech Andrzejewski z Zakładu Rybactwa Śródlądowego i Akwakultury Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Jego zdaniem, hodowlę raków można rozpocząć w gospodarstwach rybackich, gdzie raki mogą być gatunkiem dodatkowym. Zakładaniem hodowli raków w Polsce zajmuje się Ryszard Jaroński z Mosiny koło Poznania. W ostatnich latach uczestniczył w uruchomieniu 12 hodowli na terenie całego kraju.

— Tak okazałych raków jak w Polsce nie ma nigdzie w Europie. Od polskich hodowców można kupić raki wielkości 12-15 cm, o wadze min. 10 dag. Ceny wahają się od 100 do 180 zł za kg, na niemieckiej giełdzie rybnej za kilogram raków dostać można ponad 40 EUR — mówi Ryszard Jaroński. Profesjonalna hodowla raków może przynieść 600-800 kg z 1 ha powierzchni dna zbiornika wodnego. Żeby rozpocząć hodowlę, trzeba zainwestować ok. 2-4 tys. zł w stado mateczne raka.

— Każdy włożony do wody złoty może przynieść hodowcy 10 zł rocznie — wyjaśnia Ryszard Jaroński. Większość już działających, profesjonalnych hodowców raków całą swoją produkcję eksportuje do Niemiec i USA.