ŻĄDANIA KADR MOGĄ MALEĆ

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 16-07-1999, 00:00

ŻĄDANIA KADR MOGĄ MALEĆ

W jednej z amerykańskich korporacji szefowie nie mają służbowych aut

DZIURY W RYNKU PRACY: W kilku branżach nadal nie ma zbyt wielu dobrych fachowców. Trudno znaleźć specjalistów m.in. od corporate bankingu czy public relations — uważa Adam Opaliński, dyrektor personalny Grupy Rolimpex. fot. Małgorzata Pstrągowska

Pracodawcy narzekają, że specjaliści z różnych dziedzin, których chcą zatrudnić w swoich firmach, stawiają wygórowane wymagania finansowe i pozafinansowe. Jednak ludzie z branży human resources pocieszają, że taka sytuacja nie będzie trwać w nieskończoność. Za kilka lat może dojść nawet do tego, że znane firmy przestaną dawać swoim menedżerom służbowe auta.

W jednym z ostatnich numerów „PB” Elżbieta Sankowska, dyrektor zakładów odzieżowych Warmia z Kętrzyna, narzekała na trudności, jakie w ściąganiu menedżerskich kadr mają firmy znajdujące się w mniejszych ośrodkach.

— Zdarza się, że zgłaszający się do nas kandydaci mają wygórowane wymagania. Osoba świeżo po studiach, jeszcze bez doświadczenia, żąda 10 tys. zł miesięcznie i dodatkowych apanaży w postaci mieszkania, samochodu i telefonu. W ten sposób zachodnie firmy rozpieszczają pracowników, my jednak nie możemy wyjść poza pewne ramy, które obowiązują w małych ośrodkach — mówiła wówczas Elżbieta Sankowska.

— Niektórzy specjaliści są po prostu zdemoralizowani — dodaje pragnący zachować anonimowość dyrektor personalny.

Wygrywają na hossie

Z tą opinią zgadza się część osób, związanych z branżą human resources. Andrzej Opaliński, dyrektor personalny Grupy Rolimpex, mówi, że w różnych okresach panował, panuje i będzie panować zwiększony popyt na fachowców różnych specjalności.

— Kiedyś rozchwytywani byli pracownicy działów marketingu i sprzedaży, teraz panuje hossa na finansistów o rozmaitych profilach, nadejdzie też czas dla fachowców w dziedzinie zarządzania zasobami ludzkimi. Rynek pracy wciąż nie jest nasycony specjalistami niektórych dziedzin. To powoduje, że w różnych okresach z punktu widzenia pracodawcy pozyskiwanie wysoko kwalifikowanej kadry na normalnych, zdrowych zasadach może być utrudnione, a kandydaci gotowi stawiać coraz twardsze i trudniejsze do spełnienia warunki. Z czasem sytuacja ta będzie ulegać zmianie i rynek zacznie się stabilizować. Zwiększy się podaż fachowców i ruszy konkurencja między specjalistami — twierdzi Adam Opaliński.

— Jestem przekonany, że sytuacja ulegnie normalizacji. Uważam, że fachowcy w pewnym momencie będą musieli odstąpić od części swoich żądań, jeśli będą chcieli zdobyć interesującą pracę — dodaje Maciej Krupa, dyrektor z Instytutu Promocji Kadr.

Nasz rozmówca twierdzi, iż zna amerykańską korporację, która samochody służbowe daje tylko tym pracownikom, którzy rzeczywiście ich potrzebują. W tej grupie znajdują się oczywiście handlowcy, którzy rocznie przejeżdżają dziesiątki tysięcy kilometrów. Jednak z takiego przywileju nie korzysta dyrektor finansowy, który jeździ własnym autem. Inna sprawa, że jego zarobki pozwalają mu bez problemu nabyć prestiżowy samochód.

— W Polsce posiadanie służbowego auta było synonimem prestiżu. Zauważam, że ten pogląd powoli odchodzi do lamusa. Niewykluczone, że niedługo w rodzimych firmach zapanują podobne obyczaje jak w tej amerykańskiej korporacji — wróży Maciej Krupa.

Płacić, nie narzekać

Z określeniem „demoralizacja” nie zgadza się Dorota Kołecka, szefowa działającej w branży doradztwa personalnego DK Group.

— To rynek reguluje poziom płac i apanaży pozafinansowych. Trudno mówić o demoralizacji, po prostu pracodawcy muszą się przystosować do istniejących warunków. Do tego służą analizy płacowe, przygotowywane przez wyspecjalizowane firmy. Trudno się spodziewać, że pracodawca, który będzie oferował gorsze warunki niż średnia rynkowa, ściągnie dobrych fachowców — uważa Dorota Kołecka.

Nasza rozmówczyni wróży również, że wynagrodzenia — zarówno średniego jak i wyższego managementu — mimo coraz większej podaży specjalistów nie będą spadać.

— W większości wypadków polscy menedżerowie zarabiają mniej niż ich zachodni koledzy. Wejście do Unii spowoduje, że te poziomy zaczną się wyrównywać. Zatem rodzimi szefowie będą zarabiać więcej niż dzisiaj — mówi Dorota Kołecka.

ŻACY PRZESADZAJĄ: Polskim problemem są wygórowane żądania świeżo upieczonych absolwentów wyższych uczelni. Zwykle nie mają oni doświadczenia zawodowego, a chcą stosunkowo wysokich wynagrodzeń — twierdzi Maciej Krupa z Instytutu Promocji Kadr. fot. BS

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / ŻĄDANIA KADR MOGĄ MALEĆ