Zagranica pomogła zarządzającym

  • Jagoda Fryc
09-01-2015, 00:00

Ranking „PB”: Dwie trzecie funduszy inwestycyjnych zakończyło miniony rok na plusie

Dwanaście miesięcy temu nic nie zapowiadało tak udanego roku dla posiadaczy jednostek funduszy dłużnych. Tymczasem rentowności polskich obligacji skarbowych spadły do najniższych poziomów w historii. Hossa na krajowym rynku długu zaskoczyła nawet zarządzających z TFI. Na drugim biegunie znalazła się warszawska giełda, która — według prognoz specjalistów — miała ruszyć z kopyta wraz z ożywieniem w gospodarce. Nic z tych rzeczy. WIG zwyżkował zaledwie o 0,3 proc., a indeksy małych i średnich spółek straciły nawet po kilkanaście procent. W takich warunkach niełatwo było o zarobek, dlatego wygrali ci, którzy po zyski wybrali się za granicę, zwłaszcza do Turcji i USA.

Krzysztof Izdebski
Wyświetl galerię [1/4]

Krzysztof Izdebski

zarządzający funduszem UniObligacje Aktywny

Obligacyjna niespodzianka

„Uważamy, że w 2014 r. rentowności 10-letnich polskich obligacji skarbowych wzrosną do poziomu około 5 proc. z obecnych 4,3 proc. To ograniczenie dla potencjału funduszy obligacji” — prognozował w styczniu ubiegłego roku Dariusz Lasek, dyrektor inwestycyjny ds. papierów dłużnych Union Investment TFI. Na szczęście jego przewidywania się nie ziściły. Hossa na krajowym rynku obligacji skarbowych nabrała prędkości jak polskie pendolino, a inwestorzy liczyli zyski. Indeks IROS wzrósł w rok o 9,3 proc., fundusze polskich papierów skarbowych zarobiły średnio 7,2 proc., a dłużne o uniwersalnej strategii — 6,6 proc. Liderem został UniObligacje Aktywny, bo zyskał prawie 12 proc. Dlatego tytuł mistrza obligacji 2014 r. trafia do Krzysztofa Izdebskiego (czytaj obok). Z podium nie schodzą także KBC Delta i KBC Portfel Obligacyjny, które dały zarobić ponad 10 proc. Bogdan Jacaszek z KBC TFI tłumaczy, że oba fundusze mają wysoką ekspozycję na polską stopę procentową, a przeważającą część portfela stanowiły obligacje stałoprocentowe o długim terminie zapadalności. Spadek rentowności właśnie tych papierów sprzyjał wynikom. Eksperci przekonują, że w 2015 r. trudno będzie o powtórkę sukcesu.

— Silny rynek pracy, stabilizacja PKB i lekki wzrost inflacji w późniejszych miesiącach spowoduje, że będziemy zmierzać w kierunku wyższych rentowności obligacji.Mimo to zysk w okolicach 3 proc. wciąż jest możliwy — prognozuje Jarosław Karpiński z ING TFI.

Wtóruje mu Krzysztof Izdebski, który radzi poszukać alternatywy m.in. wśród papierów komercyjnych i obligacji na rynkach, gdzie rentowności są wysokie, ale charakteryzujące się równocześnie dużo wyższym poziomem ryzyka — np. w Turcji.

Turecki i amerykański rajd

Najwięcej powodów do zadowolenia mieli w 2014 r. ci, którzy przed rokiem postawili na fundusze akcji tureckich. Rajd indeksówstambulskiej giełdy wykorzystali wszyscy zarządzający, zyskując średnio prawie 33 proc., ale jako pierwszy do mety dobiegł Robert Burdach z Uniona. Kierowany przez niego fundusz zarobił 34,5 proc. i jest to nie tylko najlepszy wynik w grupie, ale też spośród wszystkich otwartych funduszy na rynku (czytaj obok). W 2015 r. wciąż można liczyć na zyski, bo Turcji będzie sprzyjać m.in. niska cena ropy naftowej, która przyczyni się do obniżenia inflacji.

— W 2015 r. inflacja powinna wrócić do poziomu 6-7 proc. To będzie impulsem do obniżenia stóp procentowych przez turecki bank centralny. Wraz ze wzrostem gospodarczym w Turcji spodziewamy się także poprawy zysków spółek, a wszystko to będzie się odbywało w środowisku luzowania ilościowego przez EBC. Realizacji optymistycznego scenariusza przeszkadzać może silny dolar, brak paliwa w postaci QE3 Fedu. Niewiadomą jest również ryzyko polityczne w regionie, m.in. w Syrii i Iraku — tłumaczy Robert Burdach.

Rekordy padły też za oceanem. Indeks S&P500 zyskał w 2014 r. ponad 11 proc., a jeśli do tego dodamy jeszcze 16-procentowy wzrost kursu dolara do złotego, otrzymamy przepis na zyski funduszy akcji amerykańskich. Ich średnia stopa zwrotu sięgnęła 18,8 proc., ale najlepiej sprzyjającą koniunkturę wykorzystał Pioneer, zyskując o 10 pkt. proc. więcej.

GPW w odstawce

O takim zarobku jak w Turcji czy USA klienci funduszy inwestujących na GPW mogli jedynie pomarzyć. Na 89 produktów jedynie co czwarty zakończył rok nad kreską. Średnia strata w grupie akcji szerokiego rynku wyniosła 3,9 proc., a akcji małych i średnich spółek — aż 7 proc. Na wyróżnienie zasługuje Marcin Szortyka, który oparł się dekoniunkturze, użył zagranicznych dopalaczy i ostatecznie dowiózł do mety 3,9 proc. zysku (czytaj obok). Na podium stanęły też UniKorona Akcje i Novo Akcji z wynikiem odpowiednio: 3,2 i 2,8 proc.

— W portfelu niski udział miały firmy z najsłabszego w tym roku sektora małych i średnich spółek. Tymczasem znaczący, bo kilkunastoprocentowy, udział stanowiły inwestycje w spółki zagraniczne, w tym tureckie, które zachowywały się lepiej od polskich. Nie oznacza to jednak, że na GPW nie dało się zarobić. Pozytywny wpływ na stopę zwrotu miały akcje ING, CCC, PGE czy Polsatu — mówi Ryszard Rusak z Uniona.

Na drugim biegunie znalazły się fundusze spod egidy Copernicusa, Equesa i Caspara, które straciły od ponad 14 do prawie 18 proc. Do zguby przywiodła je zbyt silna wiara w odbicie giełdowych „misiów”. W 2015 r. trzeba się liczyć ze zmiennością, lecz okazji nie zabraknie.

— Czynników niepewności na cały rok dla polskiego rynku jest sporo, dlatego spodziewamy się, że dalej zyskiwać powinien sektor energetyczny oraz pozostałe oferujące wysoki poziom dywidend. Ponadto oczekujemy dobrego zachowania sektorów korzystających na spadku cen ropy, czyli rafinerii i transportu. Z drugiej strony, ograniczenia regulacyjne i niskie stopy nadal będą uderzały w krajowy sektor bankowy — prognozuje Marcin Szortyka.

 

Fundusz roku: UniAkcje Turcja

Robert Burdach, zarządzający funduszem

U podłoża sukcesu w 2014 r. leżała silna wiara w turecką gospodarkę i tamtejszy rynek. Nasze pozytywne nastawienie znalazło odzwierciedlenie w wysokiej alokacji portfela w akcjach — praktycznie przez cały rok. Aktywa dynamicznie rosły, dlatego kluczowe było konsekwentne utrzymywanie wysokiej alokacji. Stopa zwrotu jest pochodną czynników selekcyjnych i rynkowych. Rok 2014 przyniósł silne odreagowanie. Trend wzrostowy obserwowaliśmy zarówno na tureckiej giełdzie, jak i na lokalnej walucie — lira umocniła się w relacji do złotego o prawie 9 proc. Korzystając ze sprzyjającego otoczenia, przeważaliśmy w portfelu firmy z sektora bankowego, który okazał się doskonałą inwestycją na fali silnego ruchu wzrostowego. Bardzo dobrze zachowały się też spółki przemysłowe, w tym stalownie, jak Erdemir i Kardemir, które okazały się ubiegłorocznymi gwiazdami giełdy w Stambule. Sporo można było zarobić, ale też sporo stracić, na akcjach Turkish Airlines, które w ciągu roku miały słabsze momenty, ale ostatecznie przyniosły atrakcyjny zysk.

Roczna stopa zwrotu: 34,5%

Fundusz roku: UniAkcje Turcja

Robert Burdach, zarządzający funduszem

U podłoża sukcesu w 2014 r. leżała silna wiara w turecką gospodarkę i tamtejszy rynek. Nasze pozytywne nastawienie znalazło odzwierciedlenie w wysokiej alokacji portfela w akcjach — praktycznie przez cały rok. Aktywa dynamicznie rosły, dlatego kluczowe było konsekwentne utrzymywanie wysokiej alokacji. Stopa zwrotu jest pochodną czynników selekcyjnych i rynkowych. Rok 2014 przyniósł silne odreagowanie. Trend wzrostowy obserwowaliśmy zarówno na tureckiej giełdzie, jak i na lokalnej walucie — lira umocniła się w relacji do złotego o prawie 9 proc. Korzystając ze sprzyjającego otoczenia, przeważaliśmy w portfelu firmy z sektora bankowego, który okazał się doskonałą inwestycją na fali silnego ruchu wzrostowego. Bardzo dobrze zachowały się też spółki przemysłowe, w tym stalownie, jak Erdemir i Kardemir, które okazały się ubiegłorocznymi gwiazdami giełdy w Stambule. Sporo można było zarobić, ale też sporo stracić, na akcjach Turkish Airlines, które w ciągu roku miały słabsze momenty, ale ostatecznie przyniosły atrakcyjny zysk.

Roczna stopa zwrotu: 34,5%

Mistrz obligacji

Krzysztof Izdebski, zarządzający funduszem UniObligacje Aktywny

Na przełomie 2013 i 2014 r., podobnie jak wielu inwestorów instytucjonalnych, liczyłem się ze scenariuszem wzrostu rentowności na globalnych rynkach obligacji. W Polsce dodatkowym czynnikiem ryzyka były skutki reformy OFE. Istniała uzasadniona obawa, że brak największych posiadaczy polskich obligacji skarbowych wpłynie negatywnie na ceny. Dlatego utrzymałem pozycję w wysokorentownych papierach z regionu: Chorwacji, Węgier, Słowenii, Rumunii i Turcji. Ich rentowności wynosiły wtedy ok. 5-6 proc. w EUR lub USD. Negatywny scenariusz, którego wszyscy się bali, spełnił się w styczniu 2014 r., kiedy rentowności — zarówno na świecie, jak i w Polsce — wzrosły do poziomów: 4,6 proc. na polskich papierach dłużnych i 1,9 proc. na niemieckich. Uznałem, że rynek zareagował przesadnie. W tym czasie zwiększyłem więc pozycję na polskich i tureckich papierach skarbowych. Ryzyko się opłaciło i od lutego w ślad za spadającą inflacją nastąpił ponowny spadek rentowności w Polsce i na świecie. Ostatecznie zrealizowałem zyski zarówno na eurobondach, jak i na polskich obligacjach skarbowych. W tym czasie spadająca inflacja zaczęła zmuszać RPP do obniżki stóp, tym samym poprawiając wynik funduszu.

Roczna stopa zwrotu: 3,9%

Mistrz obligacji

Krzysztof Izdebski, zarządzający funduszem UniObligacje Aktywny

Na przełomie 2013 i 2014 r., podobnie jak wielu inwestorów instytucjonalnych, liczyłem się ze scenariuszem wzrostu rentowności na globalnych rynkach obligacji. W Polsce dodatkowym czynnikiem ryzyka były skutki reformy OFE. Istniała uzasadniona obawa, że brak największych posiadaczy polskich obligacji skarbowych wpłynie negatywnie na ceny. Dlatego utrzymałem pozycję w wysokorentownych papierach z regionu: Chorwacji, Węgier, Słowenii, Rumunii i Turcji. Ich rentowności wynosiły wtedy ok. 5-6 proc. w EUR lub USD. Negatywny scenariusz, którego wszyscy się bali, spełnił się w styczniu 2014 r., kiedy rentowności — zarówno na świecie, jak i w Polsce — wzrosły do poziomów: 4,6 proc. na polskich papierach dłużnych i 1,9 proc. na niemieckich. Uznałem, że rynek zareagował przesadnie. W tym czasie zwiększyłem więc pozycję na polskich i tureckich papierach skarbowych. Ryzyko się opłaciło i od lutego w ślad za spadającą inflacją nastąpił ponowny spadek rentowności w Polsce i na świecie. Ostatecznie zrealizowałem zyski zarówno na eurobondach, jak i na polskich obligacjach skarbowych. W tym czasie spadająca inflacja zaczęła zmuszać RPP do obniżki stóp, tym samym poprawiając wynik funduszu.

Roczna stopa zwrotu: 3,9%

Mistrz akcji

Marcin Szortyka, zarządzający funduszem ING Selektywny

Punktem odniesienia dla inwestycji jest portfel wzorcowy, którym dla ING Selektywnego jest WIG. Regularne osiąganie stóp zwrotu powyżej benchmarku praktycznie gwarantuje miejsce w pierwszym kwartylu w dłuższych okresach. ING Selektywny w 2014 r. najwięcej wartości wygenerował na większych spółkach. Opłaciło się przeważenie w polskim sektorze energetycznym i niedoważenie w finansowym, który z powodzeniem zastąpiliśmy tureckimi bankami. Te miały szczególnie dobry czas od drugiego kwartału. Dodatkowo w Polsce dobrymi decyzjami były inwestycje w sektor przemysłowy (jak Kęty czy Stalprodukt), a z obszaru CEE rumuńskie spółki bankowe i energetyczne. Z sukcesem ominęliśmy też najgroźniejsze pułapki, którymi były spółki osiągające największe zwyżki w poprzednim roku. Nie graliśmy alokacją, stosując praktycznie cały czas pełne zaangażowanie w akcje. W przyszłości wciąż będziemy dobierali inwestycje, opierając się na fundamentalnych czynnikach, co — jak dowodzą również wyniki z poprzednich lat — przynosi dobre efekty.

Roczna stopa zwrotu: 11,7%

Mistrz akcji

Marcin Szortyka, zarządzający funduszem ING Selektywny

Punktem odniesienia dla inwestycji jest portfel wzorcowy, którym dla ING Selektywnego jest WIG. Regularne osiąganie stóp zwrotu powyżej benchmarku praktycznie gwarantuje miejsce w pierwszym kwartylu w dłuższych okresach. ING Selektywny w 2014 r. najwięcej wartości wygenerował na większych spółkach. Opłaciło się przeważenie w polskim sektorze energetycznym i niedoważenie w finansowym, który z powodzeniem zastąpiliśmy tureckimi bankami. Te miały szczególnie dobry czas od drugiego kwartału. Dodatkowo w Polsce dobrymi decyzjami były inwestycje w sektor przemysłowy (jak Kęty czy Stalprodukt), a z obszaru CEE rumuńskie spółki bankowe i energetyczne. Z sukcesem ominęliśmy też najgroźniejsze pułapki, którymi były spółki osiągające największe zwyżki w poprzednim roku. Nie graliśmy alokacją, stosując praktycznie cały czas pełne zaangażowanie w akcje. W przyszłości wciąż będziemy dobierali inwestycje, opierając się na fundamentalnych czynnikach, co — jak dowodzą również wyniki z poprzednich lat — przynosi dobre efekty.

Roczna stopa zwrotu: 11,7%

 

 

WPADKA ROKU: Klienci Inventum w potrzasku

Problemy z płynnością, zawieszenie funduszy, utrata licencji i wniosek o upadłość likwidacyjną — to ubiegłoroczny bilans towarzystwa.

Klienci Inventum TFI raczej nie zaliczą ubiegłego roku do udanych, choć początkowo wydawało się, że najgorsze mają już za sobą. Zaczęło się od chwilowej utraty płynności i „wakacyjnego uziemienia”. Następnie w październiku Komisja Nadzoru Finansowego odebrała Inventum licencję na zarządzanie, co było pierwszym takim przypadkiem w historii rynku TFI. Nadzorca uznał, że firma istotnie naruszyła interes klientów, a także nie przestrzegała prawa i statutów funduszy. To był gwóźdź do trumny. Niedługo potem towarzystwo, którego produkty jeszcze przed trzema laty biły rekordy popularności wśród krajowych inwestorów, złożyło do warszawskiego sądu wniosek o upadłość z możliwością zawarcia układu. Najbardziej pokrzywdzeni zostali klienci. Fundusze otwarte Inventum na trzy miesiące trafiły pod opiekę depozytariusza, który w tym czasie miał znaleźć inne TFI, chętne podjąć się zarządzania. Nie znalazł. Oznacza to, że fundusze zostaną zlikwidowane,a inwestorom przyjdzie czekać na zwrot zainwestowanego i już bardzo uszczuplonego kapitału długie miesiące, a nawet lata. Problemy Inventum TFI (dawniej Idea) zaczęły się w 2012 r., gdy okazało się, że w portfelach funduszy dłużnych, w tym flagowego Inventum Premium, jest dużo obligacji bankrutujących spółek budowlanych. Potem było już tylko gorzej. Fala umorzeń, problemy z wypłatą pieniędzy uciekającym klientom, 1 mln zł kary nałożonej przez KNF za prowadzenie działalności w warunkach konfliktu interesów, a ostatecznie utrata licencji. [JAG]

WPADKA ROKU: Klienci Inventum w potrzasku

Problemy z płynnością, zawieszenie funduszy, utrata licencji i wniosek o upadłość likwidacyjną — to ubiegłoroczny bilans towarzystwa.

Klienci Inventum TFI raczej nie zaliczą ubiegłego roku do udanych, choć początkowo wydawało się, że najgorsze mają już za sobą. Zaczęło się od chwilowej utraty płynności i „wakacyjnego uziemienia”. Następnie w październiku Komisja Nadzoru Finansowego odebrała Inventum licencję na zarządzanie, co było pierwszym takim przypadkiem w historii rynku TFI. Nadzorca uznał, że firma istotnie naruszyła interes klientów, a także nie przestrzegała prawa i statutów funduszy. To był gwóźdź do trumny. Niedługo potem towarzystwo, którego produkty jeszcze przed trzema laty biły rekordy popularności wśród krajowych inwestorów, złożyło do warszawskiego sądu wniosek o upadłość z możliwością zawarcia układu. Najbardziej pokrzywdzeni zostali klienci. Fundusze otwarte Inventum na trzy miesiące trafiły pod opiekę depozytariusza, który w tym czasie miał znaleźć inne TFI, chętne podjąć się zarządzania. Nie znalazł. Oznacza to, że fundusze zostaną zlikwidowane,a inwestorom przyjdzie czekać na zwrot zainwestowanego i już bardzo uszczuplonego kapitału długie miesiące, a nawet lata. Problemy Inventum TFI (dawniej Idea) zaczęły się w 2012 r., gdy okazało się, że w portfelach funduszy dłużnych, w tym flagowego Inventum Premium, jest dużo obligacji bankrutujących spółek budowlanych. Potem było już tylko gorzej. Fala umorzeń, problemy z wypłatą pieniędzy uciekającym klientom, 1 mln zł kary nałożonej przez KNF za prowadzenie działalności w warunkach konfliktu interesów, a ostatecznie utrata licencji. [JAG]

LICZBY

116,5 mld zł Tyle wynosiły aktywa funduszy detalicznych na koniec listopada 2014 r…

10,5 mld zł …a tyle gotówki netto napłynęło do ich portfeli przez 11 miesięcy ubiegłego roku.

LICZBY

116,5 mld zł Tyle wynosiły aktywa funduszy detalicznych na koniec listopada 2014 r…

10,5 mld zł …a tyle gotówki netto napłynęło do ich portfeli przez 11 miesięcy ubiegłego roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze / Zagranica pomogła zarządzającym