Zagraniczne banki straszą arbitrażem

opublikowano: 25-08-2015, 22:00

Grupa GE Capital weszła w spór z Polską w sprawie franka. Przestrzegają przed ustawą także Raiffeisen i Commerzbank.

Zmasowana akcja zagranicznych inwestorów posiadających banki w Polsce w sprawie tzw. ustawy frankowej, określającej zasady przewalutowania kredytów walutowych na złote. 14 sierpnia Martin Blessig, prezes Commerzbanku, 17 sierpnia Carl Sevelda, szef Raiffeisen Bank International, i 21 sierpnia Keith S. Sherin, prezes i dyrektor generalny GE Capital Corporation, wysłali listy do prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu, przewodniczących parlamentarnych komisji finansów, przestrzegając przed skutkami uchwalenia ustawy w obecnym kształcie. Według nieoficjalnych informacji, pismo w tej samej sprawie napisał szef Millennium BCP.

Prof. Marek Chmaj uważa, że tzw. ustawa frankowa w obecnym kształcie może być niekonstytucyjna.
Wyświetl galerię [1/2]

WĄTPLIWOŚCI:

Prof. Marek Chmaj uważa, że tzw. ustawa frankowa w obecnym kształcie może być niekonstytucyjna. Marek Wiśniewski

Bez owijania w bawełnę

Najmniej oględni w słowach są Amerykanie z GE, którzy zawiadamiają o wszczęciu sporu z RP w związku ze szkodami, jakie poniósł „dzięki” twórczości posłów. Przypomnijmy, że na ostatnim posiedzeniu przed wakacjami głosami SLD, PSL i PiS została przyjęta poprawka, odrzucona wcześniej przez komisję finansów, nakazująca bankom umorzenie 90-procentowej różnicy między wartością kredytu po przewalutowaniu a kwotą zadłużenia. W pierwotnej wersji ustawy koszty miały być rozłożone w proporcji 50/50 — na bank i klienta.

GE Capital przestrzega, że jeśli zostanie ona wprowadzona w życie w obecnym kształcie, będzie naruszać traktaty między Polską i USA oraz Holandią (gdzie zarejestrowane są spółki grupy) dotyczące wzajemnej ochrony inwestycji. Przypomina, że Bank BPH, podobnie jak inne duże banki, udzielał kredytów mieszkaniowych denominowanych we frankach szwajcarskich, co odbywało się w zgodzie z polskim prawem.

Zaznacza, że wielu kredytobiorców „bardzo znacząco skorzystało na tym stanie rzeczy” do czasu załamania kursu CHF/PLN. Amerykanie uważają, że ruch ze strony posłów wykracza poza to, „czego racjonalnie można oczekiwać od BPH i pozostałych kredytodawców”.

Wyliczają, że ustawa ma zastosowanie z mocą wsteczną, zmienia treść umów między klientem i bankiem, kosztami przymusowego przewa lutowania obciąża głównie bank (mimo że udzielał kredytówzgodnie z prawem), daje kredytodawcy swobodę wyboru momentu przewalutowania kredytu w taki sposób, by osiągnąć maksymalną korzyść, co naraża bank na jeszcze większe straty i, wobec niepewności co do działań klienta, uniemożliwi planowanie inwestycji.

Wszystko to przemawia, zdaniem GE, za stwierdzeniem, że przyjęcie ustawy naruszy międzynarodowe traktaty, zgodnie z którymi Polska „zobowiązana jest działać uczciwie i rozsądnie oraz w sposób konsekwentny i przewidywalny w stosunku do inwestycji inwestorów zagranicznych”.

GE podkreśla, że samo przyjęcie ustawy przez Sejm doprowadziło do spadku kursu akcji BPH blisko o 10 proc. Przestrzega, że jeśli zostanie ona w pełni przegłosowana, będzie dochodzić pełnej rekompensaty za wszelkie szkody przez nią spowodowane. „Rzeczpospolita Polska winna traktować niniejsze pismo jako zawiadomienie o sporze zgodnie z artykułem IX Traktatu z USA i artykułem 8 Traktatu z Holandią” — stwierdza właściciel BPH. Zapewnia o gotowości do prowadzenia negocjacji w ciągu sześciu miesięcy w celu rozstrzygnięcia sporu.

Duże ryzyko arbitrażu

W podobnym duchu, aczkolwiek nieco mniej dosadnie, bez odwoływania się do rozsądku polskich decydentów, a bardziej podkreślając wagę wzajemnych długoletnich dobrych relacji, wypowiadają się: Commerzbank, właściciel mBanku i Raiffeisen Bank International. Karl Sevelda, prezes RBI powiedział „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (który we wczorajszym wydaniu sporo pisze o „zygzakowatym kursie” polskiej polityki wobec frankowców), że „banki stały się piłką w grze o wyborców”.

Gra może okazać się kosztowna dla polskiego podatnika. Według wyliczeń Ministerstwa Finansów, poprawka posłów SLD będzie kosztowała budżet spadek wpływów z CIT i dywidend od banków rzędu 3 mld zł.

Rachunek będzie wyższy, jeśli inwestorzy zagraniczni zrealizują groźby. Prof. Aleksander Chłopecki uważa, że groźba arbitrażu, bo to jest właściwe miejsce do rozstrzygnięcia ewentualnego sporu, jest całkiem realna. Przywołuje przykład Eureko, które, gdyby nie kryzys finansowy, miało duże szanse na wygranie przed międzynarodowym trybunałem boju o PZU.

— Traktaty o ochronie inwestycji przewidują różny poziom ochrony. Akurat amerykańskie są dość mocne w tym zakresie — mówi prof. Aleksander Chłopecki.

Ekspert uważa frankową ustawę za ułomną nawet w jej pierwotnych założeniach, ponieważ traktuje wszystkie banki tak samo, nie różnicując ich ze względu na model udzielania kredytów.

Zdaniem prof. Chłopeckiego, należy inną miarę przyłożyć do banków, które na poczet akcji kredytowej same zdobywały franki, ponosząc związane z tym ryzyko, a inaczej banki, które finansowały akcję kredytową z depozytów złotowych „i tak naprawdę używały klauzuli waloryzacyjnej jako instrumentu finansowego i grały z klientem o wysokość kursu fanka”.

— To są dwie różne sytuacje. Tam, gdzie akcja kredytowa miała pokrycie we frankach, ustawa jest głęboko niesprawiedliwa. W drugim przypadku należy zastanowić się, czy nie mamy do czynienia z klauzulami abuzywnymi. Każdą sprawę należy jednak rozpatrywać indywidualnie — mówi prof. Chłopecki.

Prof. Marek Chmaj uważa, że ustawa jest bardzo ryzykowna nie tylko ze względu na ryzyko arbitrażu, ale przez fakt, że może łamać konstytucję.

— W wersji, jaka trafiła do Sejmu, rozwiązania zapisane w projekcie były jeszcze akceptowalne. Natomiast poprawki wniesione później powodują, że będzie ona prawdopodobnie niekonstytucyjna. Ustawa ma charakter typowo wyborczy i najlepiej byłoby, gdyby Senat poprawki odrzucił. Pomoc dla frankowiczów nie może łamać konstytucji — mówi prof. Chmaj. Ustawa pod koniec tego tygodnia trafi do senackiej komisji finansów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy