Zakaz handlu w święta zmusza do sprytu

Adam Sofuł
07-11-2007, 00:00

W powyborczym politycznym zgiełku trochę zniknął temat uroczystej inauguracji ustawy zakazującej handlu w święta. Pierwsza jej odsłona nastąpiła 1 listopada, następna czeka nas w najbliższą niedzielę. Pierwsze doświadczenia nie zachęcają — większość zainteresowanych ustawą jest niezadowolona. Przedsiębiorcy, bo tego dnia nie mogli zarabiać, związkowcy — bo zakaz handlu nagminnie omijano.

Ustawa o zakazie handlu doskonale pokazuje, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Intencje były szlachetne — niech pracownicy handlu mogą w święta spędzić nieco czasu z rodziną (choć od razu nasuwa się pytanie, dlaczego tylko pracownicy handlu), nikt nie pokusił się o próbę oszacowania skutków. Stąd kilka dni przed „godziną zero” wynikło zamieszanie wokół stacji benzynowych — okazało się, że skutkiem ustawy może być to, że na groby bliskich trzeba się będzie wybrać z kanistrami. Resort pracy i Państwowa Inspekcja Pracy sprytnie uznały stacje benzynowe za placówki usługowe. Ale 11 listopada Polacy raczej nie jeżdżą, więc rodzi się wątpliwość, czy w najbliższą niedzielę nadal będą w dziale „usługi”, czy na powrót w dziale „handel”.

Nikt nie odmawia pracownikom handlu prawa do wypoczynku w święta. Niech jednak będzie to prawo, a nie obowiązek. I niech przepisy będą na tyle jasne, by nie zmuszały do szerokich interpreta-cji ani sklepikarzy, ani urzędników.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zakaz handlu w święta zmusza do sprytu