Przemysł motoryzacyjny inwestuje ogromne pieniądze w rozwój autonomicznych technologii, a rozwiązania półautonomiczne stosuje się już nawet w popularnych samochodach klasy średniej. Aktywne utrzymanie pasa ruchu, aktywne tempomaty, samoczynne hamowanie i automatyczne parkowanie bez udziału kierowcy — to już w nich niemal standard.
Powoli lub od razu
W 1994 r. pojazd zbudowany przez uniwersytet w Monachium we współpracy z Bundeswehrą przejechał tysiąc kilometrów bez kierowcy. I choć próby z takimi maszynami prowadzono już w latach 60. ubiegłego stulecia, to ze względu na ich charakter, bezpieczniej przyjąć 1994 r. jako początek autonomii. W 18 lat po tym wydarzeniu Google jako pierwsza firma uzyskała w Niemczech licencję na wykorzystanie autonomicznego auta na drogach publicznych. Do dzisiaj (czyli w niespełna cztery lata) przejechało po nich ponad 3 mln km.
Rozwój autonomii nabiera tempa. Prognozuje się, że za 15 lat już co czwarty samochód na świecie będzie się poruszał samodzielnie. Są przy tym dwa sposoby dochodzenia do pełnej autonomii. Jeden obrało Google. Polega na pracy od początku z autem w pełni autonomicznym. Natomiast Tesla, Toyota, Grupa VW i inne firmy wybrały drogę stopniowego wprowadzania rozwiązań autonomicznych. Zaczęły od systemów wspomagających kierowcę i stale je rozbudowują.
Sam pojedzie
Przyszłość samojeżdżących aut rysuje się ciekawie. Oczywiście dla kogoś, kto nie lubi prowadzić. — W przyszłym roku do sprzedaży trafi nowy model Audi A8, który w określonych sytuacjach może bez bezpośredniej ingerencji kierowcy poruszać się po drogach publicznych. Wraz z rozwojem techniki oraz rozbudową map i systemów wymiany informacji coraz więcej samochodów będzie mogło jeździć w ten właśnie sposób — zapewnia Leszek Kempiński z Audi. Nie chodzi o całkowite odebranie kierowcom przyjemności prowadzenia samochodu, ale o sprawienie, żeby wtedy, gdy podróżowanie może być męczące (w korkach) lub długie (jazda autostradami) przejąć kontrolę i niejako oddać im ten czas.
— Im więcej będzie w ruchu drogowym sytuacji wydłużających czas podróży lub zdarzeń obniżających bezpieczeństwo, tym popularniejsze będą samochody z autonomiczną funkcją jazdy — uważa Leszek Kempiński. Prace nad wprowadzeniem na dobre autonomicznych pojazdów idą pełną parą. W najbliższych miesiącach w USA mają wejść w życie federalne przepisy regulujące poruszanie się ich po drogach. W Europie ustawodawcy też chcą dopuścić do ruchu takie auta. Na razie systemy zakładają, że kontrolę nad nimi sprawuje człowiek i to on odpowiada za ewentualne szkody.
Jednak i to się zmieni. Szef Volvo już zapowiedział, że jego firma weźmie odpowiedzialność prawną za ewentualne „wybryki” swoich autonomicznych pojazdów. Od 2017 r. Volvo będzie testowało takie auta w Goteborgu.
Natomiast VW zapowiedział wprowadzenie autopilota (potrafiącego prowadzić samochód do prędkości 130 km/h) do Golfa VIII w 2019 r. Kia planuje wprowadzenie „częściowej autonomii” w 2020 r., a pełną około 2030 r. General Motors zainwestował 0,5 mld dolarów w system autonomicznej jazdy, Toyota na rozwój takich pojazdów przeznaczy do 2020 r. miliard euro, a koncern Renault-Nissan zapowiada wprowadzenie w ciągu czterech lat technologii umożliwiającej autonomiczną jazdę jego 10 modeli.
— Na szybkość wprowadzania na rynek kolejnych samochodów autonomicznych największy wpływ będą jednak miały cyfrowe mapy. Staną się aktualizowaną w czasie rzeczywistym platformą, umożliwiającą samochodom samodzielne podejmowanie decyzji w sprawie jazdy. Dzięki takim zbiorom informacji komputery już dzisiaj obliczają najefektywniejszą i najbezpieczniejszą trasę, unikając niebezpieczeństw lub opóźnień. Jeśli kierowcy zauważą wyraźne korzyści z oddania autu decyzji o trasie i tempie jazdy, to bardzo szybko będą wybierali samochody z funkcją autonomicznej jazdy — uważa Leszek Kempiński.
Pewnik
Autonomicznie samochody pojadą na pewno. — Chodzi o auta przemieszczające się dzięki zdolności analizy otoczenia, a nie uzależnione od centrum sterowania. Pojazd jeżdżący autonomicznie będzie w stanie poruszać się po dowolnym obszarze i rodzaju dróg, jeśli będą informacje — mapy satelitarne, linie, pasy, znaki, budynki — umożliwiające bezpieczne przemieszczanie się — mówi Artur Konarski z Mercedesa. Jego koncern także pracuje nad pojazdami autonomicznymi.
— To, kiedy tego rodzaju auta pojawią się na ulicach, zależy nie tyle od rozwoju technologii, bo na to jesteśmy przygotowani, ile w dużej mierze od szybkości zmian infrastruktury i prawodawstwa. Takie pojazdy będą musiały być dopuszczone do ruchu i przesyłać do kierowcy-pasażera, właściciela, między sobą i różnymi centrami usług ogromne ilości informacji, których transfer będzie musiał być dozwolony i chroniony — opowiada Artur Konarski. Dodaje, że digitalizacji nie trzeba się obawiać, bo już jesteśmy jej częścią.
— Niektórzy pewnie już teraz obawiają się raczej braku dostępu do świata „digital” niż jego rozwoju — twierdzi. Polska też chce się włączyć w autonomiczny nurt. Niewykluczone, że już w 2018 r. na głównej ulicy Łodzi — Piotrkowskiej pojawią się pierwsze pojazdy bez kierowcy. Mają wozić łodzian i turystów. Nad wyglądem takich pojazdów pracują projektanci ze studia One One Lab w łódzkim Bionanoparku. Pojazd ma się poruszać po wirtualnej szynie GPS ze średnią prędkością 10-15 km/h. Według Elona Muska, szefa Tesli, przyszłość motoryzacji należy do samochodów autonomicznych.
— Za około 20 lat ludzie mogą otrzymać zakaz prowadzenia pojazdów poruszających się po drogach — przewiduje Elon Musk, który uważa, że człowiek stanowi za duże zagrożenie dla transportu. &
Komentarz
Autonomia wkracza do flot
Artur Sulewski
dyrektor ds. handlowych LeasePlan Fleet Management
Pojazdy autonomiczne są jeszcze pieśnią przyszłości, jednak już nie tak odległej. W LeasePlan aktywnie monitorujemy rozwój sytuacji wokół pojazdów samosterujących.
Nasza firma ma duże doświadczenie w dziedzinie innowacji, dlatego aktywnie poszukujemy nowych inspirujących rozwiązań. Takie samochody postrzegamy jako dobrze wpasowujące się w szeroki zakres rozwiązań mobilnych oferowanych przez LeasePlan. Między innymi takich, jak niedawno wprowadzony SwopCar – firmowy car sparing (współużytkowanie samochodu).
Spodziewamy się, że z czasem samochody autonomiczne również pojawią się w naszej ofercie. Pojazdy bez kierowcy są obecnie w fazie rozwoju i testowania, może minąć trochę czasu, zanim wejdą do powszechnego użytku. Dlatego z zainteresowaniem przyglądamy się testom samosterujących ciężarówek Volvo prowadzonym w szwedzkich kopalniach. Pojazdy te są wyposażone w radary, laserowe czujniki i system wykrywania przeszkód, dzięki którym sprawnie poruszają się po wąskich korytarzach.
Zaawansowane testy osobówek prowadzą już wszystkie koncerny, np. Volkswagen ze swoim I.D., którego premiera jest planowana na 2020 r.,
Ford też celuje z wprowadzeniem na ulice takich pojazdów w 2020-21 r. Plany takie mają także Audi, BMW, Nissan – Renault, GM, Toyota, no i Tesla oraz Google. Mówi się, że faktycznymi odbiorcami tych samochodów, przynajmniej na początku, będą nie klienci indywidualni, ale firmy w rodzaju Ubera, ewentualnie lotniska i podobne obszary zamknięte. Samosterujące pojazdy w perspektywie czasu staną się przede wszystkim domeną branży transportowej i pewnie firm kurierskich.
Dziś już wiemy, że przed wprowadzeniem autonomicznych samochodów nie ma odwrotu, bo stale rośnie populacja użytkowników, którzy traktują auto jako zapewniający mobilność przedmiot codziennego użytku.
A jak do samosterujących pojazdów podchodzą sami kierowcy? Chętnie spróbują, ale nie bez obaw. Tak można podsumować wyniki ankiety przeprowadzonej przez LeasePlan w 2015 r. Badania pokazują, że aż 71 proc. użytkowników chciałoby spróbować jazdy autonomicznym samochodem. Przepytano prawie 4 tys. kierowców w 17 krajach na całym świecie. Okazało się, że 7 na 10 twierdzi, że spróbowałoby jazdy samochodem bez kierowców. Większość z tych zdecydowanych (57 proc.) przyznaje, że czuliby się nieco niepewnie, a 14 proc. deklaruje pełen komfort. [MIB]