Czy kolej jest skazana na porażkę w rywalizacji z transportem drogowym i czy konkurencję może zastąpić współpraca?
Odpowiedzi między innymi na to pytanie szukali uczestnicy Dni Branży TSL.
W warszawskim centrum Expo XXI odbyły się pierwsze w tym roku Dni Branży TSL. Imprezę zorganizowały „Polska Gazeta Transportowa” i miesięcznik „Transport Spedycja Logistyka”. Patronatem medialnym objął ją „Puls Biznesu”.
Najważniejszymi punktami imprezy były panele dyskusyjne poświęcone korytarzowi transportowemu na południe Europy i Bliski Wschód, zwanemu również Szlakiem Bałkańskim oraz wzajemnych relacji między transportem drogowym a kolejowym.
Bałkański szlak
Idea stworzenia szlaku zaczęła niedawno nabierać konkretnych kształtów w związku z zapowiedzią przystąpienia do UE w 2007 r. Bułgarii i Rumunii. Kolejnym impulsem do zrealizowania tej inicjatywy jest rosnąca wartość inwestycji zagranicznych (w sumie 8 mld EUR), które napłynęły do południowo-wschodniej Europy. W większości dokonały ich firmy niemieckie. Większość inwestorów zamierza rozwijać działalność również w tym roku, co dobrze wróży także firmom transportowym.
Jednak bliskość rozszerzenia Unii i dobra koniunktura nie są jedynymi bodźcami do współpracy w ramach szlaku. Wpływa na nią także postawa Węgier, które od lat utrudniają przewozy przez swoje terytorium. Nowa trasa omijałaby ten kraj i wiodła przez Ukrainę i Bułgarię na Bałkany i dalej, przez Turcję na Bliski Wschód.
Pociąg kontra TIR
Uczestnicy dyskusji, poświęconej relacjom między transportem kolejowym a drogowym starali się odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje między tymi gałęziami współpraca, czy też przede wszystkim konkurują one ze sobą. Większość prelegentów podkreślała, że czasy ścisłej współpracy minęły, a kolej jest obecnie w głębokiej defensywie. Jak zauważył Adam Rams, wiceprezes firmy Delta Trans Logistik, transport drogowy spokojnie może obyć się bez kolei, odwrotnie — już nie.