Zalecenia dla BRE budzą wątpliwości

Anonimowy Inwestor
opublikowano: 2003-02-10 00:00

A jednak kupno akcji BRE Banku nie było złą inwestycją, choć do niedawna wszystko na to wskazywało. Zacząłem się nawet nosić z decyzją o sprzedaży tych walorów i pogodzeniu się ze stratą. Aż tu nagle gruchnęła wieść o sprzedaży akcji Elektrimu, będących w posiadaniu banku, na rzecz Polsatu i jego prezesa Zygmunta Solorza.

Okazało się, że podjęta przeze mnie decyzja o kupnie 13 akcji BRE Banku na początku stycznia nie była pozbawiona podstaw. Wprawdzie nadal jestem na minusie, bo akcje obejmowałem po kursie 82,5 zł, ale w ciągu kilku dni wyjdę na pewno na swoje.

Zastanawia mnie jedna rzecz. Chodzi o ostatnie rekomendacje dla akcji BRE Banku. ING Securities 2 stycznia zaleca sprzedać akcje banku, zaś jeden walor wycenia na 74,10 zł, czyli około 12 proc. poniżej ówczesnego kursu giełdowego. Jak się zachowuje BRE? Notowania spółki spadają grubo poniżej wyceny brokera. To z kolei prowokuje ING do weryfikacji swego stanowiska. 23 stycznia dom maklerski wprawdzie podnosi zalecenie do „trzymaj”, ale po raz drugi obniża wycenę. Tym razem do 67,50 zł za jeden papier. Jeszcze niżej akcje BRE wycenił BDM PKO BP. Rekomendacja z 21 stycznia brzmi „redukuj”. Kurs walorów na giełdzie spada dalej. W przeddzień informacji o wejściu Polsatu do Elektrimu, akcja BRE Banku kosztuje już tylko 67,80 zł. Tymczasem po elektryzującym komunikacie BRE jego notowania szybują do maksymalnego poziomu dnia — 72,80 zł. Oznacza to wzrost notowań o ponad 7 proc.!

Nie mogę oprzeć się odczuciu, że ktoś dobrze poinformowany nieźle się obłowił. Pytanie tylko, w którym domu maklerskim tajemniczy ktoś miał rachunek? Jedno jest dla mnie pewne. Gdy wspomniani wyżej brokerzy zmienią swoje zalecenia dla BRE Banku na „kupuj”, ja akcji się pozbędę.