Zamiast inwestować, grają na zwłokę

Ekonomiści szacują, że koniec ubiegłego roku dla inwestycji ogółem był całkiem niezły, ale w sektorze prywatnym nie widzą przełomu.

W trzecim kwartale 2017 r. PKB Polski wzrósł realnie o 4,9 proc. r/r, a więc najmocniej od blisko sześciu lat. Jednak wzrost inwestycji o 3,3 proc. r/r dodał tylko 0,6 pkt. proc. do odczytu PKB. Dane za czwarty kwartał mają być lepsze, ale niestety — prawdopodobnie bardziej liczbowo niż jakościowo. Mediana prognoz ośmiu zespołów ekonomistów bankowych wskazuje, że w czwartym kwartale minionego roku inwestycje wzrosły o 6 proc. r/r. Jednak wiele wskazuje na to, że podobnie jak w poprzednim kwartale, tempo nadawał sektor publiczny, z naciskiem na samorządy.

Dwa światy

Wykorzystywanie mocy produkcyjnych właściwie do cna (80,8 proc. zanotowane w czwartym kwartale 2017 r. w przetwórstwie przemysłowym to poziom najwyższy od 2008 r.), wyjątkowo dobre nastroje w przemyśle udokumentowane rekordowymi odczytami indeksu PMI (w grudniu wskaźnik wspiął się do poziomu 55 pkt., najwyższego od blisko trzech lat) czy spektakularna inauguracja 2018 r. przez tzw. ogólny wskaźnik syntetyczny koniunktury gospodarczej GUS (w miesiąc wzrósł o 7 pkt., czyli najmocniej w historii, do 113,5 pkt., czyli poziomu najwyższego od maja 2008 r.) — to tylko niektóre argumenty przemawiające za tym, że na inwestycje przedsiębiorstw „już czas”.

Jednak to na razie teoria. Zespół PKO BP obstawia, że w czwartym kwartale 2017 r. inwestycje wzrosły o 6,5 proc. r/r, ale głównie dzięki inwestycjom publicznym, szczególnie samorządowym. Na przyspieszenie w sektorze prywatnym przyjdzie czas dopiero w okolicach połowy tego roku.

— Warto jednak podkreślić, że wyniki w tym sektorze „zaburzają” duże firmy z sektora energetycznego i węglowego. W mniejszych podmiotach inwestycje systematycznie rosną — mówi dr Marcin Czaplicki, ekonomista PKO BP. Ekonomiści z mBanku, którzy z prognozą dynamiki inwestycji w czwartym kwartalewstrzelili się w sam środek (6 proc. r/r, czyli zgodnie z medianą), podkreślają jednak, że jest to wariant maksymalny, i również nie spodziewają się cudów z części prywatnej.

— Argumentów za oczekiwaniem mocnego odbicia brakuje w szczególności w obszarze inwestycji maszynowych — mówi Piotr Bartkiewicz, ekonomista mBanku. Najwięcej wiary w inwestycyjny silnik gospodarki mają ekonomiści z ING BŚ. Zakładają, że w czwartym kwartale inwestycje w całej gospodarce przyspieszyły o około 10 proc. r/r, a duże firmy (zatrudniające co najmniej 50 pracowników), które w trzecim kwartale zwiększyły nakłady o 1,7 proc. r/r, w czwartym podkręciły tempo do 5 proc.

Eksplozji nie będzie

Ekipa Credit Agricole Bank Polska, która obstawia stosunkowo duże przyspieszenie inwestycji ogółem w czwartym kwartale 2017 r. (6,9 proc. r/r), na inwestycje dużych przedsiębiorstw zapatruje się ostrożnie. Chodzi przy tym nie tylko o wyniki z końca 2017 r., ale również tegoroczne.

— Ożywienie inwestycji przedsiębiorstw w 2018 r. będzie najprawdopodobniej tylko umiarkowane. Prawdopodobieństwo odnotowania dwucyfrowego wzrostu inwestycji przedsiębiorstw 50+ w ujęciu r/r (ostatnio zarejestrowane w czwartym kwartale 2015 r.) jest naszym zdaniem niskie — czytamy w raporcie banku. Eksperci podpierają tę tezę m.in. wynikami październikowego badania koniunktury GUS, w którym przedsiębiorstwa wskazały na lekki wzrost nakładów na środki trwałe w 2018 r. (2,6 proc. r/r) oraz danymi o wartości kosztorysowej rozpoczętych inwestycji.

W oparach niepewności

Odpowiedź na pytanie, dlaczego sektor prywatny ociąga się z inwestycjami, nie jest łatwa i nie od dziś głowią się nad nią tęgie ekonomiczne umysły. Rozwiązania zagadki nie ułatwia to, że jedną z najczęściej wymienianych przyczyn słabości jest „niepewność”. To kategoria, która cieszy się rosnącym zainteresowaniem respondentów ankiet, m.in. tzw. Szybkiego Monitoringu NBP, ale tak naprawdę nie do końca wiadomo, co się pod nią kryje.

— Nie jest jasne, co właściwie znaczy niepewność i jakiego aspektu gospodarowania dotyczy. (…) Być może niepewność to słowo-wytrych, które nie ma jednolitego desygnatu i w rzeczywistości skupia w sobie cały szereg obaw i barier. Tym samym, niepewność powinna być traktowana jako bariera dla inwestycji, która ma charakter wtórny i wynika z działania innych czynników, które w idealnym świecie byłyby przez przedsiębiorstwa lepiej scharakteryzowane — czytamy w jednej z odsłon tzw. „Naszego (jedynie słusznego) poglądu na wszystko”, autorstwa ekonomistów mBanku. Bez względu na to, co kryje się w „oparach niepewności”, ich negatywne skutki dla inwestycji sektora prywatnego może — zdaniem ekipy z mBanku — rozwiać m.in. wzrost wydatkowania pieniędzy unijnych w ramach nowych programów operacyjnych.

— Tak jak katalizatorem dla przyspieszenia konsumpcji stał się program 500+, tak inwestycjom prywatnym pomogą fundusze unijne — uważają ekonomiści. Jest też szansa, że firmy, które nie zechcą inwestować „po dobroci”, zmienią zdanie, gdy zostaną przyparte do ściany. — Rosnąca konsumpcja i wykorzystanie mocy produkcyjnych w końcu skłonią firmy do inwestycji. W warunkach nasilającej się konkurencji rynkowej wstrzymanie się od takiej decyzji będzie często tak naprawdę oznaczało utratę pozycji rynkowej — mówi dr Marcin Czaplicki. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Zamiast inwestować, grają na zwłokę