Ostatni państwowy Cefarm nie może się doczekać prywatyzacji. Traci natomiast rynek.
Cefarm Białystok zarobił w I pół- roczu 2,6 mln zł. Przychody sięgnęły 105,9 mln zł. Franciszek Zimnoch, szef Cefarmu, przyznaje, że hurtownia nie rozwija się już tak jak dawniej.
— Zysk po pół roku 2005 był o 9 proc. niższy niż w I półroczu 2004 r. Przychody spadły o 2,5 proc. Mamy w regionie coraz większą konkurencję, a brak nam możliwości, aby skutecznie z nią walczyć. Potrzebujemy inwestora — mówi Franciszek Zimnoch.
Inwestor chętnie by się zgłosił, bo Cefarm ciągle jeszcze kusi silną pozycją w regionie i siecią 48 aptek. Jednak Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) nie daje na to szans. Białostocka hurtownia jest ostatnią z grupy państwowych Cefarmów do prywatyzacji, która nie może się doczekać decyzji MSP w tej sprawie (niedawno resort rozpoczął przygotowania do przekształcenia Centrali Cefarm w stolicy). Ponad rok temu firma została przekształcona w spółkę. To miał być wstęp do pozyskania partnera. Ale resort o Białymstoku chyba zapomniał. Za tej kadencji raczej już nic się nie wydarzy.
— Przygotowujemy dokumentację do wyboru doradcy prywatyzacyjnego — twierdzi Agnieszka Dłuska z biura prasowego MSP.
To samo resort mówił w listopadzie 2004 r.
— Otworzylibyśmy nową aptekę, ale prawo zabrania tego hurtowni. Gdybyśmy mieli decyzję, że prywatyzacji na razie nie ma, moglibyśmy rozważyć wyłączenie aptek do oddzielnego podmiotu, aby rozwijać sieć — wyjaśnia szef Cefarmu.



