Zarząd PŻM: są efekty programu oszczędności

Bogdan Tychowski
opublikowano: 2001-07-13 00:00

Zarząd PŻM: są efekty programu oszczędności

Zarząd Polskiej Żeglugi Morskiej ma nadzieję, że realizacja programu oszczędnościowego wzmocni pozycję firmy, która wychodzi z głębokiego kryzysu. Ma w tym pomóc m.in. redukcja zatrudnienia, sprzedaż zbędnego majątku i zmiana struktury przedsiębiorstwa.

Polska Żegluga Morska kontynuuje program radykalnych cięć oszczędnościowych. Ma on sprowadzić koszty funkcjonowania przedsiębiorstwa do poziomu nowoczesnych firm armatorskich na świecie.

Wyjście z dołka

Realizacja programu zaczęła się pod koniec 1998 r. Restrukturyzację rozpoczęto od zmniejszenia kosztów zarządu i eksploatacji floty, m.in. dzięki obniżeniu o ponad 20 proc. budżetu remontowego oraz likwidacji deficytowych spółek w kraju i za granicą. Sprzedano część nieprodukcyjnego i nierentownego majątku lądowego, głównie o charakterze socjalnym (m.in. ośrodki wypoczynkowe w Szczawnicy i Myśliborzu), a także dokonano zmian w strukturze przedsiębiorstwa.

Dużym sukcesem była restrukturyzacja większości kredytów inwestycyjnych. Doprowadziło to do znacznego obniżenia kosztów obsługi finansowej, dzięki czemu armator po raz pierwszy od kilku lat mógł wreszcie osiągnąć zysk. Rok 2000 firma zamknęła przychodami netto wysokości 1 mld zł oraz zyskiem netto w kwocie 9,9 mln zł.

Statki na sprzedaż

— W 2001 r. początkowo planowaliśmy sprzedać 14 jednostek, głównie z grupy tzw. małych anglików (4400 DWT). Jednak po powtórnej kalkulacji, uwzględniającej zmiany na rynku frachtowym, aktualne ceny stoczniowe i niższy poziom kosztów eksploatacji, okazało się, że przynajmniej część tych statków może pozostać we flocie PŻM, przynosząc przedsiębiorstwu zyski — twierdzi Krzysztof Gogol, doradca dyrektora PŻM ds. mediów.

W 2001 r. sprzedano: m/s Generał Madaliński, m/s Goleniów, m/s Mława oraz m/s Huta Zygmunt. Sprzedaż ostatniego z wymienionych statków odnotowana została przez światową prasę fachową jako bardzo udana dla sprzedającego na rynku second-hand. Kilkanaście dni temu opuścił również flotę Grupy PŻM m/s Lake George (dawniej m/s Janusz Kusociński), eksploatowany od początku lat 90. przez Basco, spółkę PŻM z amerykńskim armatorem.

— Obecnie nasza flota składa się z 86 statków o łącznej ładowno- ści 2400 tys. DWT. W grupie tej 28 jednostek pływa pod polską banderą, ale do końca roku 15 ma zostać przeflagowanych — wyjaśnia Krzysztof Gogol.

W połowie ubiegłego roku flota Grupy PŻM (bez statków ze spółki Basco) liczyła 87 statków o łącznej nośności 2315 tys. DWT, w czerwcu tego roku liczbę jednostek pracujących na rachunek PŻM zmniejszyła się do 77 o łącznym tonażu 2101 tys. DWT.

Marynarze na ląd

Realizacja programu oszczędnościowego, a także skurczenie się floty o kilkanaście jednostek, spowodowały konieczność zmniejszenia zatrudnienia i to zarówno na morzu, jak i na lądzie. Redukcja kadr rozpoczęła się pod koniec 1998 r. Wówczas PŻM zatrudniała 5094 osoby. 30 czerwca 2001 r. firma miała 3830 pracowników, w tym około 200 oficerów i marynarzy na urlopach bezpłatnych.

Zmiany struktury przedsiębiorstwa zaowocowały zmniejszeniem liczby jednostek organizacyjnych z 82 do 56. Jedną z najważniejszych zmian było powtórne wcielenie do PŻM w 1999 r. trzech spółek eksploatacyjnych: Polsteam Oceantramp, Polsteam Shortramp i Polsteam Tankers, które zaczęły pracę jako zakłady eksploatacyjne armatora: Zakład Trampingu Oceanicznego oraz Zakład Trampingu Europejskiego, wraz z wydzielonym działem obsługi floty zbiornikowców. 11 maja rada pracownicza przyjęła do realizacji dalszy plan przekształceń, który ma dostosować strukturę PŻM do wzorców stosowanych przez większość firm żeglugowych. Chodzi przede wszystkim o maksymalne ukierunkowanie pracy służb lądowych na potrzeby funkcjonowania floty. W ostatecznym kształcie PŻM składałaby się nie jak dotychczas z pięciu pionów i dwóch zakładów eksploatacyjnych, lecz jedynie czterech pionów bez wydzielonej eksploatacji. Ma do tego dojść w 2003 r.

Możesz zainteresować się również: