Podczas środowej sesji w centrum zainteresowania inwestorów znalazł się wynik posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Do pierwszej po południu na rynku było dość nerwowo. Ceny dewiz po początkowym spadku (USD/PLN 3,9760, EUR/PLN 3,9420) wzrosły o ponad 100 pkt.
Gdy dokładnie o godz. 13.05 okazało się, że obawy uczestników rynku o to, że RPP zaskoczy nie obniżając stóp bądź redukując je w większym niż oczekiwano stopniu, nie sprawdziły się, ceny dewiz powróciły w okolice niskich poziomów z pierwszych godzin sesji. Rada zdecydowała się na 25-pkt redukcję i utrzymała neutralne nastawienie w prowadzonej polityce.
W ciągu kolejnych godzin handlu wartość złotego nie ulegała większym wahaniom. O nominalnych poziomach kursów decydowały wydarzenia na rynku międzynarodowym. O godz. 16.00 GUS podał, że ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadły w I połowie listopada o 0,4 proc. Podczas rozpoczętej w tym samym czasie konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej Bogusław Grabowski, członek RPP, powiedział, że rada nie będzie interweniować na rynku walutowym. Prezes NBP Leszek Balcerowicz zaś podkreślił, że wahania waluty są zjawiskiem do pewnego stopnia naturalnym w tym systemie kursu, jaki mamy. O godz. 16.50 dolar wyceniany był na 3,9900 zł, a euro na 3,9460 zł.
Skala obniżki stóp procentowych daje nadzieje inwestorom na to, że rada ponownie podejmie decyzję o kolejnej obniżce najprawdopodobniej na początku następnego roku. Naszym zdaniem, notowania złotego powinny ulec stabilizacji przy odchyleniu od dawnego parytetu w zakresie minus 7-8,5 proc.
W Azji podczas środowej sesji europejskiej notowania amerykańskiej waluty do jena spadły z 121,95 do 121,35. Podczas ostatnich dwóch dni kurs USD/JPY zniżkował o ponad 150 pkt (z 123,1 w poniedziałek). Aprecjacja jena wywołuje coraz większe zaniepokojenie resortu finansów. Już drugi dzień z rzędu na rynku werbalnie interweniował wiceminister finansów Haruhiko Kuroda, który tym razem oznajmił, że rynek walutowy jest uważnie obserwowany. Dodał też, że oczekuje osłabienia japońskiej waluty. Podobnie jak we wtorek, jego działania nie przyniosły większego rezultatu. Po opublikowanych dobrych danych z USA amerykańska waluta odrobiła część strat i o godz. 16.50 dolar wyceniany był na 121,85 JPY.
Uważamy, że notowania dolara do jena powinny wzrosnąć. Okolice poziomu 121,30/50 są naszym zdaniem korzystne do zakupów amerykańskiej waluty.
W Europie środowa sesja rozpoczynała się w okolicy poziomu kursu EUR/USD 0,9940. Inwestorzy z niepokojem oczekiwali na publikowaną po południu serię danych makroekonomicznych, a notowania euro do dolara w miarę upływu czasu stopniowo spadały. O godz. 14.30 Departament Pracy USA podał, że liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych spadła do 365 tys. z 381 tys. tydzień wcześniej, czyli do najniższego poziomu od lutego 2001 r. Ich średnia czterotygodniowa zniżkowała do 385,75 tys. Z kolei Departament Handlu poinformował o październikowym 0,10-proc. wzroście dochodów oraz 0,4-proc. wzroście wydatków amerykańskich konsumentów. Po przedstawieniu tych danych cena euro sięgnęła poziomu 0,9905.
Nieco ponad godzinę później okazało się, że wartość sporządzanego przez Uniwersytet Michigan indeksu nastrojów konsumenckich wzrosła w listopadzie do 84,2 pkt z 80,6 pkt w październiku — czyli o 1,3 pkt mniej niż oczekiwali analitycy. Kurs EUR/USD zareagował wzrostem do 0,9920. Sytuacja na rynku uległa ponownej zmianie już kilkanaście minut później, dokładnie o godz. 16.00. Wtedy to podano, że indeks aktywności sektora wytwórczego okręgu Chicago wzrósł w listopadzie do 54,3 pkt z 45,9 pkt w październiku, czyli znacznie powyżej prognozowanych 48,8 pkt. O 0,8 proc. wyższy od oczekiwań był również wzrost zamówień na dobra trwałego użytku w październiku (2,8 proc.). Cena euro po tych danych spadła do 0,9875. O godz. 16.50 euro wyceniane było na 0,9895 USD.
Naszym zdaniem, kurs EUR/USD powinien zniżkować w okolice poziomu 0,9830/40. Czwartkowa sesja może przynieść nieco uspokojenia na rynku z racji obchodzonego w Stanach Zjednoczonych Dnia Dziękczynienia.