Zaskakująco słaby wzrost płac

opublikowano: 18-12-2019, 22:00

Wzrost wynagrodzeń zaczął hamować. Ekonomiści radzą, by z głębszymi wnioskami zaczekać do nowego roku i podwyżki płacy minimalnej

Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w listopadzie wyniosło 5229,44 zł i było o 5,3 proc. wyższe niż w listopadzie 2018 r. — podał GUS. To wyraźnie poniżej rynkowego konsensusu, który wynosił 5,9 proc. Od stycznia do listopada pensje w sektorze wzrosły r/r o 6,7 proc. Najwolniej rosły w rolnictwie, leśnictwie, łowiectwie i rybactwie — o 3,8 proc., najszybciej w administracji i działalności wspierającej — o 9,5 proc.

Lepiej już było

Nominalny wzrost wynagrodzeń od ponad dwóch lat utrzymuje się na poziomie zbliżonym do 7 proc. Dobra koniunktura napędzana zwiększanymi transferami społecznymi w ostatnich latach powodowała wzrost zapotrzebowania na pracowników. W wyniku niekorzystnej demografii rynek pracy stawał się więc coraz bardziej „sztywny”, i to mimo dużej liczby ukraińskich imigrantów. W sposób naturalny prowadziło to do wzrostu wynagrodzeń. W ostatnich miesiącach sytuacja zaczęła jednak się zmieniać — europejskie spowolnienie gospodarcze zaczęło uderzać w naszą gospodarkę, co było widać choćby w danych PKB za III kw.

Wczorajszy odczyt dynamiki wynagrodzeń świadczy o negatywnym z perspektywy pracowników trendzie — presja na zwiększanie wynagrodzeń zaczęła wyraźnie hamować, a firmy sygnalizują coraz mniejszą chęć na podwyżki.

— Wraz ze spowalniającą aktywnością gospodarczą wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw w 2020 r. nadal będzie nieznacznie się obniżał. Potwierdzają to także wyniki Szybkiego Monitoringu NBP, według którego skala przewidywanych przez firmy podwyżek będzie mniejsza niż w poprzednich kwartałach — mówi Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Millennium Banku.

Efekt płacy minimalnej

Jakub Rybacki, ekspert ING Banku Śląskiego, wskazuje, że jednym z powodów spowolnienia dynamiki wynagrodzeń jest także podwyżka płacy minimalnej w kolejnych latach.

— Jednym z powodów silnego zahamowania płac przed końcem roku może być zamrożenie przez firmy podwyżek przed wysokim wzrostem płacy minimalnej w styczniu. Skok bowiem będzie duży — sięgnie 15,6 proc. To spowoduje korektę wynagrodzeń dla szerszej grupy osób. Warto także pamiętać, iż rząd zapowiada duże podwyżki płacy minimalnej także w kolejnych latach. Firmy mrożą więc podwyżki, co zaniża dynamikę wzrostu średniego wynagrodzenia. Jeśli ta teza jest zasadna, na początku nowego roku możemy spodziewać się skokowego wzrostu dynamiki wynagrodzeń — uważa Jakub Rybacki.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Zdaniem Grzegorza Ogonka, ekonomisty Santander Banku, dynamika wzrostu płac w nadchodzących 12 miesiącach wyraźnie spadnie.

— Spowolnienie gospodarcze i symptomy spadającego popytu na pracę mogą sprawić, że roczna dynamika wzrostu płac obniży się z 6,6 proc. w 2019 r. do 6 w 2020 r. — uważa ekspert Santander Banku.

Konsumpcja ucierpi

Sytuacja jest jeszcze gorsza, jeśli wziąć pod uwagę płacę realną, a więc po uwzględnieniu inflacji konsumenckiej. W zeszłym roku w listopadzie mieliśmy dołek inflacyjny, bowiem wzrost cen spadł r/r do 1,3 proc. Dziś inflacja na dłuższy czas zadomowiła się na poziomie przekraczającym inflacyjny cel NBP, czyli 2,5 proc. — listopadowy odczyt wskazuje na 2,6 proc. Co gorsza, dalszy spadek aktywności gospodarczej w połączeniu z prognozowaną górką inflacyjną na początku przyszłego roku na poziomie nawet 4 proc. spowoduje, że nowy rok może zacząć się realnym wzrostem płac na poziomie tylko nieco powyżej 1 proc. Jakub Borowski, główny ekonomista banku Credit Agricole, podkreśla, że realna dynamika funduszu płac rośnie najwolniej od trzech lat, co będzie miało wyraźne konsekwencje dla najważniejszego czynnika wzrostu gospodarczego w ostatnich latach, a więc konsumpcji.

— Szacujemy, że realna dynamika funduszu płac, czyli iloczynu zatrudnienia i przeciętnego wynagrodzenia, w przedsiębiorstwach obniżyła się w listopadzie do 5,3 proc. r/r wobec 5,9 w październiku i 6,7 w III kw. Stanowi to wsparcie dla naszej prognozy, zgodnie z którą w IV kw. tempo wzrostu konsumpcji obniży się do 3,8 z 3,9 proc. w III kw. W kolejnych kwartałach oczekujemy dalszego stopniowego obniżenia jej dynamiki — uważa ekonomista Credit Agricole.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu