Była komisarz ds. polityki regionalnej Unii Europejskiej Danuta Hübner, prowadziła szerokie konsultacje publiczne w zakresie spójności gospodarczej i społecznej. Uczestniczyły w nich władze krajowe, regionalne i lokalne, a także partnerzy ekonomiczni i społeczni oraz placówki akademickie i badawcze. Udało się zebrać ogółem ponad sto opinii (pochodzących z 17 państw członkowskich, co odpowiada 80 proc. ludności Unii Europejskiej). Wynika z nich, że mniej zaawansowane regiony nadal szybko się rozwijają, głównie dzięki nowatorskim sektorom gospodarki. Dotyczy to także Polski. A jakie są szczegółowe wnioski z analizy KE?
Ubożsi nadrabiają zaległości
Jak wynika z raportu, w uboższych regionach
odnotowano znaczny wzrost gospodarczy. W latach 2000-2005 wzrost PKB w
przeliczeniu na mieszkańca w regionach konwergencji (w których PKB w
przeliczeniu na mieszkańca wynosi mniej niż 75 proc, średniej wspólnotowej) był
o 50 proc. szybszy niż na pozostałym terytorium UE.
Stopa bezrobocia w tych regionach spadła o 3 punkty procentowe. Proces ten był wynikiem przestawienia gospodarki na nowatorskie sektory oraz dywersyfikacji produkcji i usług.
Gospodarka oparta na wiedzy
Wzrost w regionach
zauważalny jest w sektorach o wysokim zapotrzebowaniu na wiedzę. Należą do nich:
usługi finansowe i usługi dla przedsiębiorców, handel, transport i komunikacja,
sektor produktów o średnim lub wysokim poziomie zaawansowania technologii. W
sprawozdaniu podkreślono, że sektor produktów o średnim lub wysokim poziomie
zaawansowania technologii jest jednym z sektorów, w których UE utrzymuje
przewagę konkurencyjną. Obejmuje ona produkcję urządzeń elektrycznych i
optycznych, sprzętu chirurgicznego, samolotów i statków kosmicznych oraz
produktów farmaceutycznych.
Głód edukacji
Analiza KE wykazała, że potrzeba większych
inwestycji w innowacje, edukację i szkolenie. Odsetek PKB przeznaczany na
badania naukowe i rozwój (B+R) w najbardziej rozwiniętych regionach jest trzy
razy wyższy niż w regionach konwergencji (czyli regionach o średnim dochodzie
niższym niż 75 proc. przeciętnej europejskiej), jednak o 15 proc. niższy niż w
Stanach Zjednoczonych. UE przeznacza też znacznie mniejszy odsetek PKB na
inwestycje w sektorze szkolnictwa wyższego: 1,2 w porównaniu z 2,9 proc. w USA.