Przedstawiciele sektora zbrojeniowego nie obawiają się zmian dokonanych przez premiera w ministerstwach skarbu, gospodarki i pracy. Okazało się, że osoby dotychczas decydujące o strategii rozwoju i restrukturyzacji branży nadal będą odpowiedzialne za sektor. Zmieniły jedynie stanowiska.
Zmiany na górze, czyli zdymisjowanie Wiesława Kaczmarka i Jacka Piechoty, ministrów skarbu i gospodarki, oraz Andrzeja Szarawarskiego, wiceszefa drugiego resortu (odpowiadającego za sektor zbrojeniowy), dla przedstawicieli branży nie mają żadnego znaczenia.
I nic dziwnego. W rządzie pozostały te same osoby — tyle że na innych stanowiskach.
— W połączonym Ministerstwie Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej pozostał Jacek Piechota. Tyle tylko że nie pełni już funkcji ministra, lecz sekretarza stanu. Natomiast Andrzej Szarawarski, który dotychczas odpowiadał za branżę w resorcie gospodarki, teraz będzie nadzorował spółki obronne w Ministerstwie Skarbu Państwa. Te zmiany dla sektora zbrojeniowego nie mają więc ani negatywnego, ani pozytywnego znaczenia — mówi Sławomir Kułakowski, przewodniczący Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Państwa.
Podkreśla, że pozostawienie w rządzie dotychczasowych decydentów oznacza kontynuację strategii rozwoju branży, czyli działań konsolidacyjnych i prywatyzacyjnych. Przyznaje jednak, że w branży pojawiają się doniesienia, że obecnie nadzór nad całym sektorem obronnym trafi do resortu skarbu. Czy rzeczywiście tak się stanie, tego oficjalnie jednak nie wiadomo.
— Rozsądnym rozwiązaniem jest przekazanie pełnego nadzoru jednej instytucji. Wówczas jasne jest, kto odpowiada za podejmowane wobec sektora działania i ich skutki. W wielu krajach na świecie taką funkcję pełnią resorty obrony albo podległe im departamenty i jest to bardzo dobre rozwiązanie — uważa Sławomir Kułakowski.
Na razie jednak w Polsce za zbrojeniówkę odpowiadają aż trzy ministerstwa: obrony narodowej, realizujące zamówienia, gospodarki i pracy, decydujące o restrukturyzacji, oraz skarbu — o prywatyzacji. Wśród spółek, które mają zostać sprywatyzowane, znajduje się również Huta Stalowa Wola. Dla niej jednak również, zdaniem Jana Kiszki, prezesa spółki, zmiany nie niosą żadnych problemów.
Nieco więcej emocji w branży budzą natomiast zmiany na stanowisku szefa komitetu offsetowego. Tu Andrzeja Szarawarskiego zastąpił Michał Kleiber, dotychczasowy przewodniczący Komitetu Badań Naukowych (KBN).
— Wszystko wskazuje na to, że obecnie większy nacisk zostanie położony na wynegocjowanie w offsecie środków na inwestycje w nowoczesne technologie i w tym wypadku mianowanie osoby z KBN jest właściwe — podkreśla Sławomir Kułakowski.
Natomiast Jan Mazur, rzecznik prasowy PZL Świdnik (spółki, która uczestniczy w offsecie związanym z dostawą dla armii samolotów wielozadaniowych), uważa, że także ta zmiana nie jest dla branży istotna.
— Jeżeli chodzi o Świdnik obecnie kwestie offsetowe analizowane są przez Agencję Rozwoju Przemysłu, a w tej instytucji nie nastąpiły żadne zmiany personalne — dodaje.
Ani Arkadiusz Krężel, prezes ARP, ani Roma Sarzyńska, rzecznik agencji, nie chcą się wy- powiadać na temat skutków zmian personalnych dla zbrojeniówki.