Zielone fasady

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 25-06-2010, 00:00

Pionowe ogrody powoli wchodzą do kanonu architektury. No bo skoro rośliny mogą rosnąć na klifach i urwiskach, to dlaczego nie miałyby zdobić budynków?

Elewację pasażu handlowego Les Halles w Awinionie porasta bujna roślinność. Pokrywa też ściany kompleksu sportowego Sportplaza Mercator w amsterdamskiej dzielnicy De Baarsjes. Niedługo pierwszy budynek z żyjącą fasadą powstanie w Warszawie.

Zobacz więcej

Wiozualizacja domu zaprojektowanego przez architekta Marka Budzyńskiego

Prekursor z Francji…

Zaczęło się od odkrycia francuskiego botanika Patricka Blanca, który udowodnił, że roślinom gleba nie jest potrzebna. Nie przeżyją tylko bez wody, minerałów, słońca i dwutlenku węgla koniecznego do procesu fotosyntezy. Odkrycie zastosował w praktyce. Wraz z architektem Jeanem Nouvelem zaprojektował Musee du quai Branly w Paryżu. Niezwykły budynek, którego ściany z zewnątrz i wewnątrz porasta pionowy ogród, powstał w 2006 r.

Pomysł podpowiedziała natura. Tam, gdzie woda jest dostępna przez cały rok, rośliny rosną na skałach i pniach drzew — zwłaszcza w tropikach. Na przykład w Malezji bez gleby rośnie prawie 2,5 tysiąca gatunków roślin.

Teoretycznie zieleń na ścianie domu to jednak zły pomysł, bo gdy korzenie wrosną w ścianę, mogą ją zniszczyć. Zapobiega temu regularne podlewanie — wtedy korzenie rosną na powierzchni ściany, nie wpływając na jej strukturę.

Pionowe ogrody zapewniają budynkom nie tylko oryginalny wygląd, ale również inne korzyści. Zielona ściana obniża zużycie energii, chroniąc budowlę zimą przed utratą ciepła, a latem zapewniając chłodzenie. Rośliny tworzą bowiem naturalny parawan — izolator, który redukuje temperaturę nawet o 50 proc., co również skutecznie zmniejsza zapotrzebowanie budynku na energię. Roślinna fasada jest też filtrem powietrza, stanowi izolację i redukuje hałas.

 

… i pionierzy z Polski

Budynki z pionowymi ogrodami powstają w Paryżu, Madrycie, Londynie. Wkrótce pierwsze żywe fasady pojawią się w Warszawie. Zaprojektowali je architekci z pracowni FAAB. Adam Białobrzeski, Adam Figurski i Maria Messina wygrali ogólnopolski konkurs na przebudowę i rozbudowę budynku Fundacji na rzecz Nauki Polskiej przy ulicy Krasickiego. Wszystkie ściany biurowca pokryje bujna roślinność.

— Zaproponowaliśmy odważny projekt, który się spodobał inwestorowi. Cieszymy się, że mamy szansę tworzyć coś niezwykłego. Czujemy się w tej dziedzinie pionierami — zapewnia Adam Białobrzeski.

Architekt zdradza, że zielona fasada wymaga specjalnej technologii, z której najtańsza jest roślinność. Umieszcza się ją w stelażu w odpowiedniej odległości od lica ściany. Rośliny porastają warstwę geowłókniny, co przypomina nieco wzrost rzeżuchy na wacie. W stelażu znajduje się również warstwa rur rozprowadzających wodę i składniki odżywcze.

— Taki ogród wymaga pielęgnacji jak każdy inny: podlewania, nawożenia i strzyżenia co najmniej dwa razy w roku — opowiada Adam Białobrzeski.

Architekci z FAAB na tym nie poprzestaną — biurowiec będzie w 100 proc. ekologiczny. To nie przypadek, bo Fundacja na rzecz Nauki Polskiej chce wyznaczyć nowe standardy w architekturze. Budynek będzie naturalnie doświetlony przez wewnętrzne atrium biegnące przez wszystkie kondygnacje. Pod szklanym świetlikiem znajdą się lustra, by skupiać i odbijać światło. Siedziba fundacji będzie też zasilana pompą ciepła, a na działce, na której się mieści, prawdopodobnie staną turbiny wiatrowe. Toalety będą spłukiwane deszczówką, a powietrze do wentylacji chłodzone w gruntowym wymienniku ciepła.

Zieleń pojawi się na biurowcu prawdopodobnie już latem 2011 r. Na razie pracownia czeka na pozwolenie na budowę.

— Jeszcze nie wiemy, jakie gatunki posadzimy, ale na pewno będą to rośliny lokalne — zapowiada Adam Białobrzeski.

 

Odwołanie do tradycji

Pewien rodzaj zielonych ścian jest w Polsce znany od dawna. Bujne pnącza — których korzenie tkwią jednak w glebie — od wieków wiją się po ścianach naszych budynków, dając niezwykły efekt. Wielobarwna roślinność oplata elewacje, a fasada zmienia wygląd zależnie od pory roku. Niektóre gatunki kwitną na wiosnę, inne zmieniają kolory liści jesienią.

Zdaniem architekta Marka Budzyńskiego nie musimy więc daleko szukać, wystarczy, że odwołamy się do tradycji i … nie będziemy walczyć z przyrodą.

— W naszej strefie klimatycznej jest dużo deszczu, a pnącza nie wymagają specjalistycznych technologii, za to efekt jest ten sam. Natomiast żywe fasady trzeba nawadniać i specjalistycznie nawozić przez cały rok, a i tak najlepiej się sprawdzają tam, gdzie jest dużo słońca — twierdzi architekt.

Jego projekty zawsze były związane z przyrodą. Marek Budzyński stara się ją kształtować — począwszy od tonącego w zieleni osiedla, które powstało kilkanaście lat temu na warszawskim Ursynowie, przez bajkowe ogrody biblioteki uniwersyteckiej (BUW), po gmach Sądów i niezrealizowany projekt Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. W każdym zieleń jest nieodłącznym elementem architektury.

— Tworząc Ursynów, założyliśmy, że zielone bluszcze będą się pięły po ścianach budynków. Powstały więc nasadzenia, które potem, gdy rośliny zaczęły się rozrastać, zabetonowano, by nie dopuścić do ich dalszego wzrostu — wspomina architekt.

Roślinność jest obecna również w jego najnowszym projekcie: Opery Podlaskiej w Białymstoku. Monumentalna budowla, wkomponowana w naturalne ukształtowanie terenu, będzie niemal całkowicie pokryta zielenią. Bluszcze, w tym kwitnące — m.in. winobluszcz, a także dzikie wino — pokryją wszystkie ściany. Pnącza oplotą także kolumny, a na trawnikach pojawią się duże kępy żonkili, krokusów i tulipanów. Całość uzupełnią niskie krzewy, m.in. róż, tawuł i berberysów. Płaskie dachy porośnie zaś gęsta łąka ze specjalnych gatunków traw, goździków, stokrotek, krwawników, maków i rumianków. Nawodni je deszczówka zbierana do systemu zbiorników.

Marek Budzyński ma na koncie także projekt domu przypominającego… niezrealizowaną Świątynię Opatrzności Bożej. Betonową konstrukcję pokrywa ziemia uformowana w kształt góry porośniętej zielenią. Światło wpada przez świetliki, co tworzy niepowtarzalny nastrój. Jeśli ten budynek powstanie, będzie jednym z najoryginalniejszych projektów domów jednorodzinnych, jakie kiedykolwiek u nas zrealizowano.

 

Arkadia, czyli zielony dach, o którym nie wie nikt

Skoro zieleń może rosnąć na elewacji, równie dobrze może też na dachu... Centrum Handlowego Arkadia w Warszawie. Niewielu ludzi wie, że porasta go piękna łąka.

Ten największy zielony dach w Polsce — niemal 2,5 ha obsadzonych różnymi gatunkami traw, co szczególnie pięknie wygląda jesienią — nie jest jednak użytkowany. Jego zazielenienie było prawdopodobnie wymuszone decyzją o warunkach zabudowy, która nakładała określony limit powierzchni biologicznie czynnej na obszarze inwestycji.

Rezultat jest taki, że centrum handlowe ma zielony dach, o którym nie wie nikt. Szkoda, bo mógłby być doskonałym elementem promocji obiektu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu