Zielone światło dla smartfonów w HR

Mirosław Konkel
07-12-2017, 22:00

Po co walczyć z upodobaniem młodego pracownika do nowinek mobilnych, skoro to jest korzystne dla firmy.

Nie wchodzą w relacje Don Kichot — Sancho Pansa. Na rozmowach rekrutacyjnych wykładają kawę na ławę — ile chcą zarabiać, co powinien zawierać pakiet bonusów i jak mają być traktowani. Zatrudnianie milenialsów to naprawdę duże wyzwanie. Czy jednak można ich nazwać pokoleniem roszczeniowym? Niekoniecznie. Swoje oczekiwania i potrzebę wolności rekompensują elastycznością, nastawieniem na rozwój i twórczym podejściem do zadań. Nie mylą też efektywności z przesiadywaniem w pracy do późna. W ogóle nie muszą wpadać do firmy, za biuro służy im smartfon.

Zamiast walczyć z zakręceniem młodych na punkcie mobilności, lepiej z tej fascynacji uczynić firmowy atut. Co do tego nie ma wątpliwości Radosław Frańczak, prezes SID Group, który chwali biznesowy fenomen ostatnich lat — zwiększenie inwestycji przedsiębiorstw w narzędzia komunikacji.

— Urządzenia przenośne umożliwiają zdalną pracę, a także ułatwiają zarządzanie talentami, oceny pracownicze, e-learning. Przekłada się to na efektywność, która jest ważna zarówno dla pokolenia Y, jak i dla firm, które potrzebują nieprzerwanego dostępu do pełnych, rzetelnych informacji. Analizy danych zapewniają ciągle aktualizowaną i rzeczową wiedzę o pracownikach — mówi Radosław Frańczak.

Chodzi o analizy big data, czyli dużych zbiorów danych. Witold Moszyński, szef firmy HCCG — Human Capital Consulting Group Witold Moszyński & Partners, twierdzi, że specjaliści HR coraz bardziej cenią systemowe rozwiązania w tej dziedzinie. Nic dziwnego, skoro przyrost informacji w przedsiębiorstwach jest jak fala tsunami.

— Nie dość, że danych jest coraz więcej, to jeszcze pochodzą z różnych procesów biznesowych. Trzeba je zintegrować, by mogły być punktem wyjścia do podejmowania trafnych decyzji personalnych. Warto więc pomyśleć o tzw. dedykowanych systemach do zarządzania firmowymi talentami najlepiej w chmurze obliczeniowej. Przykładem jest SAP SuccessFactors — podpowiada Witold Moszyński.

Do takich programów przekonał się, gdy w latach 2012-16 pełnił funkcję dyrektora personalnego PKP — system pozwolił m.in. skrócić do niespełna dwóch dni naliczanie i akceptacjępremii pracowników. A przecież dotyczyło to ponad 130 miejsc w Polsce i procesu, w który zaangażowani byli menedżerowie pięciu poziomów struktury organizacyjnej kolejowego giganta. Moda na komunikację mobilną i big data rozpowszechnia się w działach HR jeszcze z innego powodu — coraz więcej personalnych to właśnie milenialsi.

Ze smartfonów i IT korzystają od najmłodszych lat, więc nie wyobrażają sobie nawet, że swoją pracę mogliby wykonywać analogowo. A czy takie innowacje są tylko dla korporacji? Bynajmniej. Mobilność umożliwia pracę na odległość, dzięki czemu można zaoszczędzić na powierzchni biurowej. Rozwiązania w chmurze są dostępne w ramach miesięcznego abonamentu. To zaś przynosi firmie oszczędności. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Zielone światło dla smartfonów w HR