Najważniejszy jest dobry start. Tymczasem 46 proc. pracujących Polaków zaczyna nieefektywnie dzień z powodu zbyt późnego śniadania — wynika z badania firmy Dailyfruits, która od 10 lat działa na krajowym rynku dodatków pozapłacowych. Zdaniem lekarzy i dietetyków od samego rana potrzebujemy energii. Gdy nie dostarczymy jej organizmowi, osłabimy swoją zdolność uczenia się i odtwarzania zgromadzonych informacji. Jeśli będzie się to powtarzać, wykształcimy zwyczaj częstego podjadania, co z czasem poskutkuje nadwagą lub otyłością.
Brak prawidłowych nawyków żywieniowych szkodzący naszemu zdrowiu i zawodowej produktywności widać na każdym kroku. Połowa respondentów nie je codziennie owoców, a czterech na 10 — warzyw. Kilka razy w ciągu dnia po owocowe przysmaki sięga tylko co piąty ankietowany, po warzywa — co czwarty. Ma to związek z lockdownem. Wcześniej w niejednej firmowej kuchni stały tace z jabłkami, mandarynkami lub bananami, dzięki którym każdy zatrudniony mógł uzupełnić niedobór witamin.
— Kiedy wiele osób przebywa na home office, może warto przekierować dostawy owoców i warzyw bezpośrednio do domów pracowników — podpowiada Magdalena Kartasińska, dietetyk kliniczny i kierownik działu dietetycznego Dailyfruits.
Kto w dalszym ciągu uważa, że Polacy wariują na punkcie zdrowego odżywiania, niech uwzględni popularność wysokokalorycznych przekąsek. To one wraz z mniejszą aktywnością fizyczną sprawiły, że w okresie kwarantanny Kowalscy przytyli od 2,5 do nawet 10 kg. Pracownicy mają słabość do słodyczy, które po lunchu spożywa 37 proc. indagowanych. Według najnowszych odkryć naukowych cukier jest gorszy od tłuszczu.
— Zdrowe przekąski, np. warzywa lub owoce, w dużej objętości mają mało kalorii. Jest wtedy szansa, że się nimi najemy, a wahania glukozy we krwi będą prawidłowe i na tyle łagodne, że nie zagrożą efektywności naszej pracy — wskazuje Magdalena Kartasińska.
Kolejny problem to woda, której ponad połowa badanych nie wypija w dostatecznej ilości. Odwodnienie może skutkować m.in. obniżoną koncentracją, sennością i bólami głowy. Trudno oczekiwać, że pracodawcy zaopatrzą nas w 10-litrowe butelki z tym życiodajnym płynem, skoro większość polskich miast i wsi oferuje wysokiej jakości kranówkę. Przydałaby się natomiast edukacja pracowników w tej dziedzinie. Wśród informatyków ulubionym zamiennikiem wody są napoje energetyzujące. Ale trudno uznać je za bezpieczne i zdrowe (nierzadkie są przypadki migotania przedsionków i zawałów serca). Perspektywa szybkiego i łatwego zastrzyku energii jest kusząca, ale lepiej uciąć sobie drzemkę lub wyjść na krótki spacer.