To pierwsze duże PTE, które deklaruje zamiar akwizycji. Dojdzie do nich, jeśli znajdzie kandydata i zgodzi się na to nadzór.
Po przejęciu zarządzania OFE Kredyt Banku przez PTE Polsat konsolidacja emerytalnego biznesu przestała być mrzonką. Kolejnych chętnych do akwizycji wciąż przybywa. Okazuje się, że nie tylko najmniejsi mają ochotę na powiększenie biznesu. Tym razem funduszu do przejęcia postanowił szukać PTE PZU, zarządzający OFE PZU Złota Jesień.
Tropem kandydata
— Przyglądamy się rynkowi i analizujemy sytuację zarówno pod kątem przejęcia zarządzania innym funduszem, jak i połączenia towarzystw emerytalnych. Myślę, że do połowy roku powinno się wszystko wyjaśnić — mówi Jakub Tropiło, prezes PTE PZU.
Jednak w przypadku trzeciego na rynku funduszu nie będzie to łatwe. Kluczowe są trzy sprawy.
— Pierwszym kryterium jest wielkość aktywów. Przyłączanie najmniejszych jest mało opłacalne. Drugim jest sprawa zbyt wielu martwych rachunków. To kryterium też odcina pewną liczbę kandydatów. Wreszcie najważniejsza jest kwestia opłat od składki. Najbardziej będą nam odpowiadać te fundusze, które mają sytuację zbliżoną do naszej — mówi Jakub Tropiło.
Nowe regulacje, które weszły w życie w czwartek, ustalają górny limit wysokości tej opłaty, wynoszący 7 proc. Tyle też pobiera PZU. Są jednak fundusze o niższej prowizji. Poza tym w kolejnych latach opłata jest obniżana — każde OFE robi to jednak na swój sposób.
Nadzór przemyśli
Ale to nie koniec trudności, z jakimi musi się liczyć towarzystwo.
— Rozważanie rynkowych możliwości oznacza także prędzej czy później rozmowy z nadzorem na temat ewentualnej akwizycji — wyjaśnia Jakub Tropiło.
Nowe prawo regulujące działalność funduszy nie sprzyja nadmiernej koncentracji tego rynku. Jeśli więc znajdzie się potencjalny kandydat, wiele zależeć będzie od Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych (KNUiFE). A nadzór nie sprzyja łączeniu się dużych.
— Połączenia dużych podmiotów nie są pożądane. Lepiej dla rynku byłoby, gdyby łączyły się mniejsze fundusze. Tak naprawdę należy jednak zaczekać, aż pojawią się konkretne propozycje — mówi Adam Kałdus, dyrektor departamentu funduszy emerytalnych w KNUiFE.