Część odpowiedzialności za umacnianie się złotego spoczywa na Ministerstwie Finansów — uważa Leszek Balcerowicz.
W ostatnich dniach premier Kazimierz Marcinkiewicz często narzekał na zbyt mocnego złotego. Zapowiedział nawet rozmowy w tej sprawie z Radą Polityki Pieniężnej (RPP). Wczoraj nadeszła odpowiedź od Leszka Balcerowicza, jej szefa.
Niewłaściwą politykę...
Według prezesa NBP, to polityka rządu, a dokładniej — Ministerstwa Finansów — przyczyniła się do umacniania złotego.
— Od paru miesięcy do tych czynników, które wpływają na siłę złotego, dołączyło się, niestety, Ministerstwo Finansów, które wbrew protestom i ostrzeżeniom NBP zaczęło realizować nową strategię zaciągania długów za granicą. Zaczęło sprzedawać na rynku dewizy, co działa na rzecz wzmacniania złotego — uważa Leszek Balcerowicz.
Trudno sobie wyobrazić, by nie wiedział o tym premier czy minister finansów.
—Prawdopodobnie jednak za działaniami resortu stały inne przesłanki niż chęć wzmocnienia złotego. Być może chodziło o zaspokojenie potrzeb pożyczkowych budżetu państwa. Działania Ministerstwa Finansów umacniały złotego dodatkowo przez fakt, iż to właśnie resort skupował złote. Pamiętajmy, że to nie jest zwykły inwestor — transakcje dokonywane przez Ministerstwo Finansów mają dla uczestników rynku większe znaczenie psychologiczne — tłumaczy Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.
...trzeba zrewidować
Leszek Balcerowicz wyraził nadzieję, że ministerstwo zrewiduje politykę zarządzania długiem.
— To nie tylko moje osobiste stanowisko, ale też oficjalne stanowisko RPP — dodał szef NBP.
Zdaniem Jacka Wiśniewskiego, ostatnie wypowiedzi premiera Marcinkiewicza o zbyt silnym złotym wskazują na to, że nadzieje Leszka Balcerowicza spełnią się.
— Myślę, że sprzedaż walut przez ministerstwo mamy — przynajmniej na jakiś czas — za sobą. Niewykluczone, że niebawem dowiemy się, że zaczyna sprzedawać złotego — przewiduje ekonomista Raiffeisen Banku.