Złoty czekał na inflację

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 16-07-1999, 00:00

Złoty czekał na inflację

Oczekując na podanie informacji na temat wysokości stopy inflacji za czerwiec, polski rynek walutowy w czwartek rano był bardzo stabilny. Złoty rozpoczął swoje notowania na poziomie zbliżonym do środowego. Na otwarcie wczorajszych notowań za jednego dolara trzeba było zapłacić 3,9110/30 zł, zaś za euro 3,9935/65 zł. Oznacza to, że złoty wzmocnił się nieznacznie w stosunku do dolara i lekko spadł w porównaniu z nową walutą europejską. Odchylenie od parytetu wyniosło 5,55/5,49 proc. wobec 5,48 proc. we środę.

ZDANIEM specjalistów, po ostatnich zawirowaniach na rynkach walutowych, spowodowanych załamaniem na argentyńskiej giełdzie, zagraniczny kapitał zdążył się już otrząsnąć i ponownie szykuje się do inwestowania w rynki państw rozwijających się. Poprawa koniunktury w Ameryce Południowej z miejsca została zdyskontowana na pozostałych rynkach, czemu towarzyszył widoczny wzrost optymizmu. Pozwoliło to większości inwestorów odrobić przynajmniej część poniesionych na początku tygodnia strat.

W ZGODNEJ opinii rynkowych ekspertów, ostatnie wzmocnienie złotego jest właśnie skutkiem powrotu zainteresowania naszym rynkiem, na korzyść którego dodatkowo przemawiają całkiem niezłe wskaźniki makroekonomiczne. Przestrzegają jednak przed nadmiernym optymizmem, sugerując, że trudno oczekiwać, by do końca tygodnia złoty aż tak się wzmocnił, by mógł przekroczyć 6 proc. odchylenia od parytetu. Nie wykluczają jednak zbliżenia się do tej granicy, na co zresztą wskazywał wzrost odchylenia od parytetu w czwartkowe południe do 5,76 proc. W tym czasie za dolara płacono 3,9025 zł, zaś za walutę Eurolandu 3,9850 zł.

OBSERWUJĄC rynek można było zauważyć, że aprecjacja naszej waluty wynikała głównie z zakupów, których dokonywali zagraniczni inwestorzy, oczekujący potwierdzenia wcześniejszych doniesień o spadku inflacji w czerwcu. Według przedstawicieli Ministerstwa Finansów, powinna ona oscylować wokół 6 proc. w ujęciu rok do roku. Analogiczna wartość w maju wyniosła 6,4 proc. Czerwcowy spadek był konsekwencją spadku cen żywności, co pomogło w zatrzymaniu trzymiesięcznego wzrostu inflacji. Jak więc wynika z tych danych, środowa wypowiedź Hanny Gronkiewicz-Waltz, prezesa Narodowego Banku Polskiego, znajduje pełne uzasadnienie. Stwierdziła ona bowiem, że tegoroczne cele inflacyjne nie są zagrożone i nie należy oczekiwać niedotrzymania prognozy wysokości inflacji, która ma wynieść poniżej 7 proc. Z tego też względu nie należy spodziewać się podniesienia stóp procentowych.

WCZORAJ opublikowano także informacje o wysokości deficytu budżetowego. Po pierwszym półroczu wyniósł on 88,8 proc. planowanej na cały rok wartości i był wyższy o 10,3 proc. niż w maju. W ujęciu wartościowym dało to 11,37 mld zł, czyli mniej więcej tyle, ile wcześniej prognozowało Ministerstwo Finansów. Zgodnie z założeniami, drugie półrocze powinno przynieść jednak znaczną poprawę, a obecne dane, jak sugerują specjaliści, nie będą miały większego wpływu na kwotowania złotego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Złoty czekał na inflację