Co tak zatrzęsło złotym? Na pewno nie podstawy polskiej gospodarki. Według analityka Marka Rogalskiego, to po prostu spekulacja.
- Zagraniczne fundusze upodobały sobie grę na przecenę złotego, w czym pomaga im uwikłanie polskich firm w opcje walutowe. Oczywiście, ogólnym tłem rozgrywki są wciąż nienajlepsze notowania dla globalnej gospodarki i marne perspektywy dla rynków wschodzących – mówi Marek Rogalski.
Sytuacja jest poważna. Co prawda, słaby złoty umacnia konkurencyjność eksporterów, jednak doprowadził już do potężnych kłopotów finansowych firmy zaangażowane w opcje walutowe i stawia w coraz trudniejszym położeniu gospodarstwa domowe zadłużone w obcej walucie. Czy ktokolwiek jest w stanie go ratować?
- Teoretycznie wpływać na kurs złotego może rząd, sprzedając euroobligacje i kupując złote, oraz Narodowy Bank Polski, bezpośrednio skupując za rezerwy walutowe naszą walutę. Obie instytucje mogą to robić niezależnie od siebie – tłumaczy Marek Zuber, główny ekonomista Dexus Partners.
Jednak ekonomiści są zgodni – interwencje walutowe byłyby dzisiaj głupotą.
- Interwencja zadziałałaby, ale najwyżej na trzy-cztery dni. Później złoty wróciłby do poprzednich poziomów – twierdzi Marcin Kiepas, analityk X-Trade Brokers.
- Skupowanie złotego byłoby bardzo kosztowne, a nie ma żadnych przesłanek, żeby aż tak mocno reagować. Dochody eksporterów rosną, nie ma presji inflacyjnej. Bank centralny nie może podejmować tak ważnych dla równowagi makroekonomicznej decyzji tylko w oparciu o problemy części kredytobiorców zadłużonych w walutach – dodaje Janusz Jankowiak.
Marek Zuber też przekonuje, że należy zachować spokój. I powstrzymać się z jakąkolwiek interwencją.
Więcej w środowym "Pulsie Biznesu".