Krajowa waluta w miniony czwartek i piątek straciła na wartości po 1,5-2 proc. wobec euro, dolara i franka. To spory ruch, ale analitycy ankietowani przez „PB” uspokajają, że to tylko krótkotrwała korekta, jakich w ostatnich miesiącach było już kilka. Specjaliści są przekonani, że złoty znów się wybroni, choć zanim wróci do punktu wyjścia (3,53 zł za euro, 2,30 zł za dolara i 2,23 za franka), minie kilka tygodni. Według średniej prognoz trzynastu ekonomistów i analityków, ostatniego dnia marca za euro zapłacimy 3,54 zł, dolar będzie wyceniany na 2,30 zł, a frank szwajcarski na 2,26 zł.
Sytuacja na rynkach jest bardzo dynamiczna. W
czwartek sygnał do umocnienia wspólnej waluty względem zielonego dała jastrzębia
wypowiedź Jeana-Claude’a Tricheta, szefa Europejskiego Banku Centralnego,
oddalająca widmo obniżki stóp procentowych w strefie euro. Natychmiast
wyprowadziło to kurs EUR/USD do nowych historycznych maksimów, a równoległe
spadki cen akcji spowodowały wyprzedaż walut i innych aktywów rynków
wschodzących. Także złotego i polskich obligacji. Do tej pory umocnienie euro na
światowych rynkach zwykle pozytywnie wpływało się na siłę złotego, który
zyskiwał do wszystkich najważniejszych walut. Tym razem tak się nie stało, ale,
według analityków, nie należy z tego wyciągać zbyt daleko idących wniosków.
Według najbardziej „niedźwiedzich” analityków
DM TMS Brokers, osłabienie złotego ma charakter techniczny, a sprzyjają mu także
ucieczka kapitału z rynku polskiego (wskutek spadków na giełdach w USA i
Europie) i niepewność co do podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki
Pieniężnej w marcu. Innego zdania jest Marek Rogalski z FIT DM, lider naszego
rankingu, który nie spodziewa się znaczących skutków dla złotego ze strony
zawirowań na giełdzie. Prognozuje jednocześnie podwyżki stóp przez RPP (o 25 pkt
baz.), co w połączeniu z dobrymi fundamentami naszej gospodarki powinno stanowić
magnes, skłaniający inwestorów do zakupu naszej waluty.
Z kolei Marcin R. Kiepas z XTB możliwe źródło
większego popytu na akcje (co w konsekwencji wsparłoby złotego) widzi w
prawdopodobnej poprawie wskaźników makro w USA po ich znacznym pogorszeniu na
przełomie roku. Jego zdaniem, powoli zbliża się do końca trend spadkowy na
amerykańskim rynku nieruchomości, a kontynuacja tego procesu stworzy wrażenie
osiągnięcia twardego dna. Według Kiepasa, nawet jeśli będzie to wrażenie złudne,
to z punktu widzenia rynków finansowych taka nadzieja powinna wystarczyć do
poprawy nastrojów.
Mateusz Szczurek z ING zwraca uwagę , że
obserwowana fala wyprzedaży krajowej waluty może być jednak tak poważna, jak w
sierpniu ubiegłego roku. Ekonomista przypomina, że wtedy złoty potrzebował kilku
tygodni, aby wrócić do wyjściowej firmy. Teraz, zdaniem Szczurka, kurs EUR/PLN
może przejściowo wzrosnąć nawet do 3,62 zł.
O ile analitycy oczekują wzmocnienia złotego pod
koniec miesiąca, o tyle stosunkowo najmniejszy ruch powinien dotyczyć franka
szwajcarskiego. Według Marka Rogalskiego, ten ostatni systematycznie zyskiwał na
fali zamykania dużych pozycji w ramach tzw. carry trade, czyli pożyczania
pieniądza tam, gdzie jest on relatywnie tani, a więc np. w Japonii czy
Szwajcarii i inwestowania tam, gdzie były względnie wysokie stopy procentowe,
np. w USA. Jeszcze bardziej pesymistycznie (z punktu widzenia zadłużonych w CHF)
nastawieni są specjaliści TMS, którzy prognozują wzrost kursu CHF/PLN nawet do
2,33 zł.