Złoty nareszcie w górę

Marek Węgrzanowski
opublikowano: 2005-04-21 00:00

Po kilku dniach spadków złoty pokazał się w środę z lepszej strony. Polska waluta wyraźnie zyskiwała przez większość dnia, i to mimo umacniania się dolara za granicą. Notowania rozpoczęły się od 4,18 zł za euro i 3,20 zł za dolara. Po południu waluty spadły do odpowiednio 4,1510 i 3,1850 zł.

Jan Czekaj z RPP stwierdził, że spadek inflacji do około 2,5 proc. w połowie roku oraz widoczne spowolnienie gospodarcze sugerują kolejne obniżki stóp procentowych. Ostrożność jednak nakazuje niepewność co do cen ropy i kursu złotego. Zamieszanie związane z wyborami może polską walutę osłabiać, choć brak ku temu fundamentalnych podstaw. W I kwartale przedstawiciel RPP oczekuje wzrostu PKB nieznacznie powyżej 3 proc. ze względu na niski popyt wewnętrzny. O godz. 16.20 euro kosztowało 4,1640 zł, a dolar 3,19 zł. Wsparcie dla kursu wspólnej waluty znajduje się na poziomie 4,15 zł, pierwszym oporem natomiast jest 4,20 zł — w tym przedziale powinna poruszać się wartość złotego do końca tygodnia.

W nocy z wtorku na środę kurs euro dotarł blisko miesięcznego szczytu 1,3083 USD. Kolejne godziny spędził jednak w konsolidacji, po czym powoli spadał w oczekiwaniu na dane o inflacji w USA. Przed południem dotarł do 1,3026 USD. Niczego nie zmieniły opublikowane o 11.00 dane o 3 mld EUR nadwyżki handlu zagranicznego strefy euro w lutym. Inwestorzy wstrzymali oddech przed publikacją dnia, czyli wskaźnikiem inflacji CPI w USA w marcu. Wyniósł on 0,6 proc., prognozy mówiły o 0,5 proc.

Po tej informacji dolar szybko przystąpił do ataku, kurs euro szybko spadł i po ciężkim boju przełamał psychologiczny poziom 1,30 USD. Dotarł jednak tylko do 1,2992 i nie przełamał nawet pierwszego wsparcia na 1,2980 USD. Potem szybko powrócił ponad 1,30 i o godz. 16.20 euro kosztowało już 1,3060 USD. Dane o inflacji we wtorek i w środę były remisowe, a nastawienie do dolara wydaje się coraz słabsze. Z drugiej strony rynkowi brakuje impulsu do wybicia w górę.