Złoty osłabł, choć nie ma ku temu powodów

Jacek Jurczyński
opublikowano: 2003-06-24 00:00

W poniedziałek złoty tracił na wartości. Wraz z deprecjacją kursu EUR/USD cena dolara wzrosła z poziomu 3,8070 do 3,8470 zł. Cena euro również zwyżkowała w mniejszym stopniu, bo z poziomu 4,4100 do 4,4380 zł.

Trudno wskazać konkretny powód tej przeceny. Pewną nerwowość na rynku złotego utrzymywała ciągle napięta atmosfera na rynku węgierskim. W czwartek na Węgrzech doszło do niespodziewanej, 200-pkt podwyżki stóp procentowych. Z kolei podczas poniedziałkowego posiedzenia bank centralny Węgier pozostawił poziom stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Negatywny wpływ na naszą walutę mogły mieć także krytyczne uwagi pod adresem polityki prowadzonej przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, które padły ze strony wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego SLD Ryszarda Kalisza oraz szefa polskiej dyplomacji Włodzimierza Cimoszewicza. Kolejnym ciosem dla złotego było obniżenie przez agencję Standard & Poor’s perspektywy dla ratingów dla polskiego zadłużenia, ze stabilnej na negatywną.

Inwestorzy oczekują na decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie poziomu stóp procentowych, która zapadnie na dwudniowym posiedzeniu, rozpoczynającym się we wtorek. Zdania analityków co do możliwej obniżki są podzielone. Część z nich spodziewa się, że bank centralny w obliczu niesprecyzowanej polityki gospodarczej i braku spójności w rządzie nie dokona obniżki. Większa cześć analityków jest jednak zdania, że mniejszy niż oczekiwano wzrost inflacji oraz cen produkcji sprzedanej przemysłu skłoni RPP do 25-pkt obniżki stóp. W kręgu zainteresowania uczestników rynku znajdzie się także wtorkowe posiedzenie rządu, na którym powinny zostać przyjęte zmiany ustawy o podatku PIT oraz publikowane tego samego dnia dane o PKB za I kwartał oraz inflacji bazowej za maj.

O godzinie 15.50 dolar wyceniany był na 3,8470 zł, a euro na 4,4310 zł. (odchyl.– 3,50 proc.). Wydaje się, że w najbliższym okresie złoty może być podatny na spadki, tym bardziej że S&P jako powód obniżenia perspektyw dla polskiego zadłużenia podał prowadzoną przez rząd politykę fiskalną.

Za granicą kurs euro spadł z 1,1605 do 1,1513 USD i znalazł się na najniższym poziomie od 16 maja. Dolar zyskał na wartości po tym jak inwestorzy doszli do wniosku, że po opublikowanych w zeszłym tygodniu danych makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych amerykański bank centralny (Fed) nie powinien obniżyć poziomu stóp procentowych bardziej niż o 25 pkt baz. Dodatkowo obniżka ta, choć zwiększa ponownie różnicę w poziomie stóp procentowych pomiędzy Eurolandem a Stanami Zjednoczonymi, może pozytywnie wpłynąć na amerykańską gospodarkę i nastroje inwestorów na Wall Street. Warto przypomnieć, że jeszcze tydzień temu, kiedy to większość inwestorów spodziewała się, że skala cięcia stóp może być dwukrotnie większa, kurs euro zwyżkował do 1,1931 USD i znalazł się tylko 1 pkt poniżej rekordowego poziomu w historii z 27 maja tego roku.

W poniedziałek nie publikowano ważniejszych danych makroekonomicznych. W dalszej części tygodnia w kręgu zainteresowania inwestorów znajdą się niewątpliwie dane z USA o zaufaniu konsumentów, zamówieniach na dobra trwałego użytku i sprzedaży domów oraz z Niemiec o inflacji i wartości indeksu Ifo. O godz. 15.50 euro wyceniano na 1,1518 USD.

Zmiany na krosie EUR/USD zależą od środowej decyzji Fed. Na razie wszystko wskazuje na to, że poziom stóp procentowych w USA zostanie obniżony o 25 pkt bazowych. Z punktu widzenia wyniku posiedzenia Fed bardzo ważne będą publikowane we wtorek dane o zaufaniu amerykańskich konsumentów za czerwiec. Rynek oczekuje spadku wartości indeksu opisującego te nastroje.