Złoty pod presją

Marek Rogalski
opublikowano: 2020-09-08 22:00

Po okresie lepszej passy polska waluta zaczyna mieć pod górkę.

Winny jest mocniejszy dolar i gorszy globalny sentyment za sprawą mocniejszej korekty, jaka pojawiła się w ostatnich dniach na Wall Street. Ta akurat jest jednak czymś naturalnym po okresie bardzo mocnych zwyżek spółek technologicznych, także dolar dostał po prostu pretekst, bo w polityce monetarnej czy też fiskalnej wiele się nie zmieniło.

Inwestorzy przypomnieli sobie też o trudnych relacjach amerykańsko- -chińskich, zbliżających się kluczowych wyborach prezydenckich w listopadzie, a także wątku brexitu. O ile w przypadku dwóch pierwszych tematów trudno interpretować słowa Trumpa na poważnie, rynki już przyzwyczaiły się do tego, że team Mnuchin-Lighthizer prowadzi zupełnie inną, pragmatyczną, politykę wobec Chin, niż to próbuje opisywać prezydent. Niemniej wątek brexitu to przykład ignorancji rynków, które dobrze wiedziały, jakie są postępy w rozmowach o nowej umowie handlowej z Unią Europejską.

Teraz inwestorzy wydają się mocno zaskoczeni tym, że premier Boris Johnson gra va banque, próbując niemalże siłą wymusić korzystne dla Wielkiej Brytanii rozwiązania. Negocjacje będą brutalne na ostatniej prostej, co będzie budzić emocje na rynkach. Niemniej co do samego złotego to nie wydaje się, aby to, co obserwujemy, miało przerodzić się w większą korektę. W przypadku EUR/PLN zrealizowane zostały już pierwsze zasięgi do 4,47-4,48, w przypadku USD/PLN będzie to zależało od EUR/USD, a tu może być huśtawka za sprawą zbliżających się posiedzeń EBC i Fedu.