Rynek walutowy dość nerwowo zareagował wczoraj na środowe wydarzenia w parlamencie i cały dzień pozostawał pod wpływem doniesień ze sceny politycznej. Złoty na początku wczorajszej sesji stracił zarówno wobec euro, jak i dolara. Kurs EUR/PLN przekroczył nieznacznie psychologiczną barierę 3,80, a kurs USD/PLN zwyżkował do 3,14.
Sejm nie spieszy się z pracami nad budżetem. Opóźnienie trzeciego czytania budżetu zaowocować może tym, że do konstytucyjnego terminu nie uda się uchwalić ustawy budżetowej. Prezydent może rozwiązać Sejm i rozpisać wybory. To ryzyko polityczne, którego wcześniej inwestorzy nie traktowali poważnie, w dużym stopniu zaważyło na rynku. Część z nich po takich informacjach zdecydowała się na realizację zysków i sprzedaż złotego. Nastawienie do złotego nieco się jednak poprawiło po informacji o zbliżeniu stanowisk Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości. Pomogła wypowiedź lidera PiS po spotkaniu Donaldem Tuskiem, szefem PO. Rynek uznał, że to poważna zapowiedź stworzenia koalicji, co przełożyło się na widoczny, lecz chwilowy wzrost kursu złotego.
Przed kolejną falą zakupów polskich aktywów powstrzymała inwestorów wypowiedź Haliny Wasilewskiej-Trenkner, członka RPP. Stwierdziła ona wprost, że przyczyną umocnienia złotego jest sprzedaż walut przez resort finansów. Gdyby zaniechano tych działań, wartość euro mogłaby wzrosnąć do 4,0 zł. To pierwsza tak radykal- na wypowiedź przedstawiciela RPP. Pod koniec czwartkowych notowań kurs EUR/PLN powrócił do poziomu 3,80. Aby zwyżka kursu EUR/PLN była kontynuowana, musi dojść do przekroczenia oporu przy 3,8250.