Wzrostowa tendencja kursu złotego stoi pod znakiem zapytania. Krajowa waluta znajduje się pod presją spadków w regionie, którym przewodzi węgierski forint. Proponowane przez rząd w Budapeszcie metody ograniczenia deficytu budżetowego spotkały się z negatywną oceną Komisji Europejskiej (KE). Bruksela skrytykowała także Polskę. Wytknięto nam niewłaściwy sposób monitorowania napływu funduszy unijnych. Groźby wstrzymania przepływu środków nie było, ale KE zasugerowała stworzenia odpowiedniego systemu monitoringu.
Szybkie rozwiązanie tego problemu będzie leżało w gestii nowego rządu, którego tworzenie się opóźnia. Exposé premiera Jarosława Kaczyńskiego i głosowanie nad wotum zaufania dla jego gabinetu przesunięto z piątku na środę. Daje to szersze pole do negocjacji formuły umowy koalicyjnej Samoobronie, która grając kartą poparcia dla PiS, forsuje swoje postulaty zwiększenia udziału personalnego w rządzie i spółkach skarbu państwa. Wzbudza to niepewność na rynku walutowym i wywołuje spekulacje, które mogą osłabić złotego.
Pozytywne sygnały napłynęły z kolei z banku centralnego, który opublikował dane o rachunku obrotów bieżących. Majowy deficyt wyniósł 209 mln EUR i był niższy od oczekiwanych 418 mln EUR. Z kolei zwiększenie deficytu handlowego do 483 mln EUR może świadczyć o przyspieszeniu w polskiej gospodarce, ponieważ spowodowane jest w głównej mierze wzrostem importu, napędzanym przez silny popyt wewnętrzny.
Na scenie globalnej niepokojąca staje się eskalacja napięć związanych z programem nuklearnym Iranu oraz interwencją Izraela w Libanie. Rekordowe ceny ropy, osiągające 76 USD za baryłkę, to pochodna tych konfliktów. Napędza to inflację w USA i kładzie podwaliny pod kolejne podwyżki stóp procentowych, co negatywnie wpłynie na wartość walut w naszym regionie. O godzinie 16.45 euro kosztowało 4,0420 zł, a dolar wyceniany był na 3,1840 zł.