Złoty psuje krew ministrowi finansów

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2011-09-23 10:59

Już tylko grosze dzielą dług publiczny od przebicia progu 55 proc. PKB - twierdzi część ekonomistów.

Przez ostatnie trzy tygodnie złoty stracił 35 gr do euro. Wczoraj kosztował już nawet 4,53 gr. To coraz większe zagrożenie dla polskich finansów publicznych. Drożejące dewizy podnoszą bowiem poziom długu publicznego. Około 26 proc. jego wartości denominowane jest w walutach obcych (70 proc. to euro, 15 proc. dolar i 15 proc. inne dewizy).

Jacek Rostowski, minister finansów
Jacek Rostowski, minister finansów
None
None

Na koniec czerwca poziom długu w relacji do PKB wynosił 53,7 proc. Od tego czasu zadłużenie niebezpiecznie zbliżyło się do poziomu 55 proc. PKB, czyli progu ostrożnościowego. Jego przekroczenie (liczy się każdego roku 31 grudnia o północy) zmusiłoby rząd do drastycznych oszczędności budżetowych w najbliższych latach, prawdopodobnie z koniecznością zrównoważenia budżetu (zerowania deficytu) włącznie.

Jacek Rostowski, minister finansów, przekonuje, że nie ma powodów do niepokoju.

— Z powodu osłabienia złotego zamierzamy nieco podnieść prognozę długu publicznego na koniec roku, ale to nie będzie istotny wzrost — mówił w środę Jacek Rostowski.

Część inwestorów i analityków coraz bardziej niepokoi się jednak o państwowe finanse. Według Raiffeisen Capital Management (RCM), dług publiczny Polski przekroczy 55 proc. PKB, gdy cena euro wzrośnie do 4,60 zł. Brakujące 7 gr to przy obecnych wahaniach walutowych odległość do pokonania w jedną godzinę.

— Gdyby kurs EUR/PLN przekroczył 4,60, Ministerstwo Finansów i bank centralny musieliby interweniować — ocenia w rozmowie z „Pulsem Biznesu” Martin Marinov, zarządzający rynku obligacji w RCM.

O tym, że już teraz balansujemy na granicy 55 proc., przekonani są także dilerzy obligacji i walut BRE Banku.

— Z naszych obliczeń wynika, że próg pęknie, jeśli na koniec roku cena euro będzie wynosić 4,66 zł — mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku.

Część ekonomistów ma jednak bardziej optymistyczne prognozy. Z analizy przeprowadzonej przez BZ WBK wynika, że minister finansów ma jeszcze około 40 gr buforu – próg pęknie dopiero przy 4,90 zł za euro.

— Krajowy, czyli złotowy, dług wzrośnie w drugim półroczu tylko o 1,7 mld zł. Na rynku zagranicznym planowana jest tylko niewielka emisja obligacji. A poziom długu zależeć będzie głównie od kursu złotego. Poziom 4,50 zł za euro oznacza wzrost długu wobec czerwca o 31 mld zł, a każde 10 gr w górę to 5,2 mld zł dodatkowego zadłużenia — tłumaczy Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

Jeśli złoty wkrótce nie zacznie odrabiać strat (a wydaje się to mało realne), końcówka roku będzie gorąca.

— Rząd będzie intensywnie umacniał złotego sprzedając euro na rynku. Sądzę, że w końcu uda mu się zmieścić pod progiem 55 proc. — mówi Ernest Pytlarczyk.