Od początku tygodnia trwa silna aprecjacja walut postrzeganych jako ryzykowne, w czym spora zasługa agresywnego luzowania polityki pieniężnej przez Bank Japonii. Ważne poziomy otwierające drogę do kontynuacji umocnienia przekraczały kursy dolara australijskiego, nowozelandzkiego oraz szwedzkiej korony w relacji do dolara amerykańskiego, relatywnie słaby jest natomiast dolar kanadyjski.
Spadające rentowności długu PIIGS oraz rosnące globalne indeksy giełdowe to oczywiście środowisko sprzyjające złotemu i innym walutom z grupy emerging markets — kurs EUR/PLN osuwał się poniżej 4,11 zł. W kontekście umocnienia złotego należy również odnotować napędzającą je dynamiczną kontynuację wzrostu cen krajowego długu. Sytuacja na rynku opcji walutowych sugeruje jednak ograniczoną przestrzeń do wzrostu siły złotego.
Od początku tygodnia jeszcze silniejsze od polskiej waluty są rand i rubel. Najważniejszym punktem sesji miała być publikacja protokołu z posiedzenia FOMC. Jedynym zaskoczeniem okazała się jednak godzina publikacji — omyłkowo wysłano zapis posiedzenia i konieczne stało się przyśpieszenie publikacji dokumentu aż o pięć godzin.
W protokole, zgodnie z naszymi oczekiwaniami, zapisano, że nieliczni decydenci z zaniepokojeniem postrzegają koszty kontynuowania programu ilościowego luzowania, a część przedstawicieli władz monetarnych chciałoby zakończyć skup aktywów wraz z końcem roku. Tym razem niespodzianki nie przyniosła również decyzja RPP. Naszym zdaniem referencyjna stopa procentowa zostanie w kolejnych miesiącach utrzymana na historycznie najniższym poziomie 3,25 proc.