Jedziesz na ferie zimowe w Alpy lub na Słowację? Nie panikuj. Według analityków w styczniu i w lutym euro powinno być tańsze.
Wtorek przyniósł zdecydowane osłabienie złotego. Kurs naszej waluty stracił ponad osiem groszy. Euro, po raz pierwszy od lipca 2006 r., kosztuje 4,08 zł. Słabnący na świecie dolar kosztuje zaś 2,95 zł.
— Wyjazdy zagraniczne stały się ostatnio drogie. Polecam polskie góry — mówi Marek Rogalski, główny analityk FIT DM.
Opcje i polityka
Skąd ten pesymizm? Według analityków kumulacja słabych danych z Polski oraz USA skłaniają inwestorów do odwrotu z rynków wschodzących oraz przeniesienia aktywów na bardziej przewidywalne rynki krajów najwyżej rozwiniętych.
— Złoty będzie kontynuował trend spadkowy, który poza nadal negatywnym sentymentem dla polskiej waluty został dodatkowo wzmocniony publikacjami danych jednoznacznie wskazujących na postępujące spowolnienie gospodarcze — komentuje ekonomista Banku BPH Adam Antoniak.
Niektórzy nasi rozmówcy sugerują też, że złotego osłabiają krajowi eksporterzy, którzy na potęgę kupują waluty, bo muszą się rozliczyć z wystawionych na wakacjach opcji. A to nie wszystko.
— Niepewność wzmaga polityka. Prezydenckie weta są non stop. To podkopuje zaufanie do naszego rynku. Wkrótce mogą pojawić się głosy o wcześniejszych wyborach parlamentarnych. Wybory to ryzyko, więc kolejny powód do przejściowego osłabienia waluty — dodaje Marek Rogalski, ekspert FIT DM.
Bez paniki
Co dalej? W krótszym terminie duża zmienność kursu złotego może się utrzymać.
— W najbliższych dniach należy oczekiwać wahań kursu dolara w szerokim przedziale 2,86-3,06 zł oraz prób wzrostów kursu euro. W przypadku wspólnej waluty, gdyby dzisiejszy atak na psychologiczną barierę 4 zł okazał się trwały, najbliższym silnym oporem jest poziom 4,0964 zł — prognozuje Marcin Kiepas z X-Trade Brokers.
W dłuższym okresie powinno być lepiej.
— Nie panikujmy. Zawału złoty nie dostanie. Biorąc pod uwagę kondycję naszej gospodarki, złoty powinien być mocniejszy. Trend na rynku walutowym w przyszłym roku na pewno się odwróci, pytanie tylko, kiedy — uspokaja Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.
Niektórzy analitycy dodają, że obecne wahania kursów walutowych to gra czysto spekulacyjna.
PROGNOZA ANALITYKA
Marek Zuber
analityk Dexus Partners
Euro zbliża się do szczytu. Jeszcze w grudniu, a najpóźniej w styczniu za euro możemy płacić 4,10 zł. To powinien być maksymalny poziom. Później spodziewam się postępującego umocnienia złotego. Już w lutym cena walut może spaść nawet o 20 gr. Dalsze umocnienie naszej waluty w dużej mierze zależy od tego, czy budżet nie zostanie zmieniony i czy nie wzrośnie deficyt. Jeśli nie będzie zmian w budżecie, to w drugiej połowie roku czeka nas szybsze umocnienie złotego względem euro. Cena wspólnej waluty może spaść nawet do 3,3 zł.
Jeśli ktoś wybiera się na ferie za granicę w drugiej połowie stycznia lub w lutym, to nie sądzę, że będzie musiał zapłacić za euro więcej niż teraz. Dlatego wstrzymałbym się z kupnem euro z myślą o wyjeździe za granicę za miesiąc lub dwa.