Kurs polskiej waluty spadł w czwartek do poziomu najniższego od tygodnia. Zdecydowała polityka. W świetle wypowiedzi marszałka Sejmu i premiera wizja czerwcowych wyborów staje się coraz bardziej realna. Piątkowe głosowanie nad wotum zaufania dla ministra Sochy może postawić kropkę nad “i”. Premier uważa, że przegrana byłaby wotum nieufności dla całego rządu. Osłabienie złotego w czwartek było zaprzeczeniem porannych słów Witolda Orłowskiego, doradcy prezydenta. Stwierdził on, że notowania pozostaną na niezmienionym poziomie do czasu wyjaśnienia się sytuacji politycznej. Tymczasem nasza waluta straciła do dolara ponad 4 gr, co pogarsza jej obraz techniczny.
Możemy mówić już o kolejnej fali osłabiania złotego. Na rynek napływają zlecenia sprzedaży zarówno naszej waluty, jak i papierów dłużnych. Na rynku obligacji wyraźnie pogorszyły się nastroje po nieudanej aukcji dziesięciolatek oraz spadku rentowności w USA i Niemczech. To wszystko osłabia nie tylko polską, ale i inne waluty regionu. Dane o inflacji nie były w stanie tego zmienić. Najważniejszy opór dla dolara to 3,25 zł, a dla euro 4,18 zł. Na wykresie powstały bardzo wyraźne sygnały kupna walut i sprzedaży złotego. Wsparcia to odpowiednio 3,05 i 4,05 zł.
To nie dane makro wpływały w czwartek na kurs euro. Tym razem, podobnie jak w Polsce, głównym czynnikiem była polityka. Analitycy podchwycili raport Deutsche Banku o możliwych kłopotach euro w razie odrzucenia przez Francuzów konstytucji europejskiej. Euro straciło bardzo mocno, ale do godz. 16.00 nie przełamało poziomu poprzedniego dołka (1,28 USD). Przy obecnym nastawieniu rynku o dalsze spadki nie będzie trudno. Najbliższe wsparcie znajduje się na poziomie 1,2720 USD — i to ono wydaje się celem rynku na najbliższe dni. Najbliższe opory to 1,30 i 1,3060 USD. Po przełamaniu 1,2720 USD spadki powinny przyspieszyć.