Złoty od trzech miesięcy przeżywa wyraźne problemy. Od połowy kwietnia cena euro wzrosła o około 25 gr, do 4,33 zł wczoraj po południu. To świetna wiadomość dla eksporterów, ale uderza w importerów i kredytobiorców. Możliwe jest jednak, że nasza waluta najgorsze cięgi już zebrała i wkrótce zacznie wyraźnie zyskiwać na wartości.




Sprawdziliśmy prognozy 13 analityków rynkowych i okazuje się, że są wyjątkowo jednomyślni — wszyscy spodziewają się umocnienia złotego. Według mediany prognoz, na koniec trzeciego kwartału 2013 r. kurs EUR/PLN wyniesie 4,19, na koniec roku spadnie do 4,15, a rok później zejdzie do 4. Byłby to najniższy poziom od trzech i pół roku. Ani jeden ekonomista nie obstawia, że nasza waluta będzie tracić.
Korzystny klimat
Co skłania ekonomistów do takiej wiary w złotego? Po pierwsze, spodziewają się poprawy w otoczeniu polskiej gospodarki. — Zakładam, że w najbliższych kwartałach zobaczymy ożywienie w strefie euro i tym razem wreszcie będzie ono trwałe — mówi Dorota Strauch, analityk walutowy Raiffeisen Polbanku. Ponadto globalna koniunktura wreszcie powinna się poprawiać.
— Gospodarka USA będzie kontynuować ożywienie, a w dodatku wkrótce zakończy się okres spowolnienia w gospodarkach wschodzących. Wierzę też, że Chiny unikną tzw. twardego lądowania i utrzymają dość silne tempo rozwoju — tłumaczy Aleksandra Świątkowska, ekonomistka BOŚ.
Na tej fali powinna nabierać tempa też polska gospodarka. Przepytani przez nas analitycy twierdzą, że w przyszłym roku dynamika PKB wyniesie 2,4 proc., wobec zaledwie 0,5 proc. odnotowanych w minionym kwartale.
— Kondycja polskiej gospodarki będzie się stopniowo poprawiać, a to będzie w naturalny sposób wspierać złotego. Przyspieszanie wzrostu gospodarczego będzie procesem dość powolnym, dlatego i umacnianie złotego będzie stopniowe, na gwałtowny spadek cen walut zagranicznych raczej nie ma co liczyć — mówi Dorota Strauch.
Powrót do natury
Ekonomiści podkreślają, że kursy walutowe są wyjątkowo trudne do prognozowania, dlatego do podawanych przez nich liczb należy podchodzić ostrożnie. Żaden inny wskaźnik w gospodarce nie jest zależny od tylu zmiennych, co wyceny walut.
— Istnieje wiele rodzajów ryzyka dla tych prognoz, np. skutki zmian w OFE, skłonność rządu do interweniowania na rynku walutowym, trwałość obecnej przeceny na rynku obligacji skarbowych czy przebieg procesu zaostrzania polityki pieniężnej Rezerwy Federalnej USA i odbiór tego procesu przez rynki finansowe. To wszystko zmienne, które trudno przewidywać, a mogą mieć silny wpływ na rynek walutowy — zaznacza Aleksandra Świątkowska.
Analitycy jednak podkreślają, że choć trudno obstawiać konkretne, szczegółowe poziomy walut, to ogólne tendencje często da się przewidzieć. Czynniki wspierające złotego powinny przeważać nad tymi, które go osłabiają. Fundamenty makroekonomiczne są po stronie naszej waluty, w dodatku musielibyśmy mieć pecha, aby wszystkie rodzaje ryzyka naraz się zmaterializowały.
— Złoty jest obecnie wyjątkowo słaby. Poziom około 4,3 zł za euro jest po prostu nienaturalny dla naszej gospodarki, tzn. bardzo premiuje eksporterów, a ciążyimporterom. Taka nierównowaga nie może trwać w nieskończoność. W perspektywie kilku kwartałów złoty powinien wracać do poziomów równowagi, czyli w okolice 4 zł — przekonuje Piotr Popławski, analityk walutowy BGŻ.
Jego zdaniem, mimo bieżących napięć w budżecie na 2013 r. i zawirowania wokół OFE, Polska cieszy się pozytywną opinią na rynkach finansowych.
— Jesteśmy i będziemy postrzegani jako wiarygodny kraj, dlatego inwestorzy nie powinni wyprzedawać złotego. Raczej będą do nas napływać wraz z poprawą perspektyw gospodarczych — mówi Piotr Popławski.
Jego zdaniem, wprowadzane obecnie przez rząd zmiany w OFE na krótką metę mogą odstraszać inwestorów od złotego, ale w dłuższej perspektywie poprawione dzięki tej operacji wskaźniki fiskalne Polski powinny naszej walucie nawet pomagać. Jak perspektywa umocnienia złotego odbierana jest przez przedsiębiorców? Czytaj niżej.
SONDA
Obawy eksporterów, spokój importerów
Tomasz Wiktorski
prezes firmy B+R Studio analizującej rynek meblarski
Polska branża meblarska jest bardzo mocno nastawiona na zagranicę. Jesteśmy czwartą siłą na świecie. Dlatego słaby złoty pozwala obecnie wychodzić z kryzysu obronną ręką. Mamy podobną sytuację do tej z 2009 r., gdy cena euro wzrosła z 3,4 do 4,9 zł i to nas uratowało. Mieliśmy spadek zamówień o 20 proc., ale jednoczesne osłabienie złotego pozwoliło spłacać zobowiązania. Ewentualne umocnienie złotego będzie więc ograniczało firmom meblarskim tę przewagę. Warto jednak pamiętać, że dla branży nawet poziom 4 zł za euro nie będzie tragedią. To poziom tradycyjnie uznawany za przyzwoity i sensowny. Próg rentowności jest kalkulowany nieco niżej, około 3,8-3,7 zł do euro. Póki więc kurs nie spadnie poniżej 4 zł, nie będzie źle. Bywało już gorzej.
Piotr Kulikowski
prezes Indykpolu
Złoty powinien się umacniać, bo gospodarka niemiecka ma przyspieszać, co będzie wpływać na wielkość zamówień. W takich branżach jak nasza, czyli drobiarstwie, gdzie rentowność jest bardzo niska, a eksport jest wymuszony nadwyżkami rynkowymi — rynek wewnętrzny nie jest w stanie wchłonąć całej produkcji — każde osłabienie złotego będzie stymulowało rozwój drobiarstwa, a umocnienie będzie go hamowało. Albo więc będą pieniądze na powstanie nowych ferm i ekspansję, albo konieczne będzie zamykanie zakładów. W Indykpolu mamy pewną ochronę w postaci wytwórni pasz. W dużym stopniu importujemy do niej składniki w USD, a eksportujemy w EUR. Jednocześnie też rozwijamy sprzedaż na rynki arabskie, gdzie handlujemy w USD. Jest to więc jakaś forma zabezpieczenia na wahania kursów walutowych.
Mikołaj Placek
prezes Oknoplastu
Złoty jest obecnie jedną z najbardziej niedowartościowanych walut w regionie, więc sądzę, że będzie się umacniać. Do końca 2014 r. kurs powinien się umocnić, nawet do 4 zł wobec EUR. Wpłynie to na rentowność sprzedaży eksportowej, zwłaszcza do strefy euro. Jak bardzo — to zależy od polityki konkretnej firmy, głównie od tego, czy stosuje narzędzia zabezpieczenia kursów i jak zaopatruje się w produkty. Oknoplast jest raczej eksporterem niż importerem, dziś rynki zagraniczne generują 65 proc. naszych przychodów. Gdyby więc złoty silnie się umacniał, negatywnie wpłynie to na nasze wyniki, ale warto pamiętać, że zawsze jest możliwość podniesienia cen. Dla każdego eksportera próg bólu jest inny i zależy od branży, poziomów importu i eksportu. Sądzę, że dla eksporterów może on wynosić 3,5-3,8 zł.
Bogusław Ochab
prezes ZGH Bolesław, największego w Polsce producenta cynku
Jesteśmy typowym eksporterem, który około 95 proc. sprzedaży rozlicza w USD, zatem każde osłabienie się złotego poprawia naszą pozycję handlową, a umocnienie — osłabia. Na szczęście od lat prowadzimy konsekwentną politykę zabezpieczeń, więc zmiany kursowe są dla nas relatywnie mniej odczuwalne. Kluczowe są dla nas trzy czynniki — cena euro, dolara i cynku na giełdach. Przy obecnej cenie cynku, na poziomie około 1900 USD za tonę, mocno niepokojący byłby dopiero poziom 3,1 zł za USD.
Konrad Hernik
prezes Armatury Kraków
Złoty będzie mieć naturalną tendencję do umacniania. Według mnie, do końca bieżącego roku kurs spadnie do 4,15-4,10 zł za EUR i 3,15 zł za USD. Co prawda, wchodzimy powoli w okres wyborów samorządowych, a turbulencje polityczne nie pomagają złotemu. Z drugiej jednak strony, teraz stopy procentowe na świecie są obecnie bardzo niskie, w Europie i w USA zerowe, więc Polska na tym tle nadal nie wypada najgorzej. Armatura Kraków w przeważającej skali jest importerem, więc silniejszy złoty pozytywnie wpłynie na nasze wyniki. Co więcej, kursy mamy zabezpieczone do końca III kw. 2013 r., dlatego w miarę spokojnie patrzę na turbulencje walut.
Mariusz Kozłowski
członek zarządu Globe Trade Centre
Dla deweloperów komercyjnych wahania wartości euro są czynnikiem neutralnym, bo zarówno czynsze, jak i kredyty są denominowane w tej walucie. Bardziej wrażliwi na zmiany kursowe są najemcy centrów handlowych, szczególnie ci, którzy nie są częścią dużych sieci handlowych. Mają mniejsze rezerwy gotówkowe i nominalnie wysokie stawki czynszowe w euro. Jednak dotychczas tylko w 2009 r., kiedy euro kosztowało około 4,5 zł, najemcy byli zaniepokojeni wzrostem czynszów przeliczonych na złote. Niektórzy proponowali sztywny pułap kursu euro, po którym przeliczane byłyby opłaty czynszowe. My nie mogliśmy się na to zgodzić, bo każda umowa najmu jest zabezpieczeniem kredytu bankowego, zatwierdzana jest przez bank finansujący i wprowadzanie takich klauzul jest niemożliwe.
Leszek Kłosiński
prezes firmy kosmetycznej Oceanic
Umacnianie się złotego jest prawdopodobne, choć najważniejsze pytanie dotyczy tego, czy polska gospodarka będzie się rzeczywiście ożywiać. Dzisiaj nie widać wyraźnych symptomów. Co do wpływu mocnego złotego na nasz biznes, to będzie on nieznaczny. Po pierwsze, eksport nie ma aż tak dużego udziału w przychodach grupy, a po drugie, ubezpieczamy się od tego ryzyka, korzystając z różnego rodzaju instrumentów finansowych.
[Współpraca: MICH, ANP, GRA, EG, AT]