Zmarł Mieczysław Wilczek

JKW
opublikowano: 30-04-2014, 14:40

O śmierci autora słynnej ustawy z 1988 r. poinformowało Centrum im. Adama Smitha. Kilka dni później prokuratura ujawniła, że były minister przemysłu popełnił samobójstwo.

Mieczysław Wilczek (ur. 25 stycznia 1932 r. w Sandomierzu) był chemikiem, wynalazcą (na jego patencie powstał m.in. proszek Ixi), a następnie - od lat 60. - przedsiębiorcą. W latach 70. i 80. był jednym z najbogatszych Polaków PRL-u. Najbardziej znany jest jednak z obecności w rządzie Mieczysława Rakowskiego, w ostatnich latach PRL. Jako minister przemysłu wprowadził wówczas tzw. ustawę Wilczka, czyli prawo umożliwiające w Polsce wolny handel. Ustawa ta mówiła, że dozwolone jest wszystko to, co nie jest zakazane innymi ustawami. To otworzyło drogę do kapitalizmu w polskiej gospodarce, bo uruchomiło falę drobnej przedsiębiorczości z początków transformacji.

Zobacz więcej

Mieczysław Wilczek (fot. Puls Biznesu, WM)

- Ustawa ta uwolniła energię milionów Polaków, którzy w niedługim czasie założyli ok. dwa miliony firm. Polska stała się miejscem „kontrrewolucji straganów”, od których zaczynali startujący przedsiębiorcy. W ciągu kilku lat nowe, małe firmy stworzyły blisko sześć milionów nowych miejsc pracy. Mieczysław Wilczek jest ojcem polskiego cudu gospodarczego, największego cudu w historii gospodarczej świata końca XX wieku - przypomina Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha.

Więcej o ustawie Wilczka czytaj w artykule z okazji 25-lecia jej uchwalenia.

A oto wywiad Mieczysława Wilczka w "PB" z grudnia 2013 r. Jeden z ostatnich, jakich udzielił.

Komuniści łapali się za głowy

2013-12-10

Państwo ma pomagać obywatelom. Trzeba robić wszystko, żeby ułatwiać Polakom prowadzenie firm — mówi Mieczysław Wilczek.

Jak udało się panu przekonać rząd komunistyczny, że trzeba wpuścić do kraju wolny rynek, i to w tak czystej postaci?

Władze były wtedy tak wystraszone perspektywą rychłej utraty kontroli, że właściwie każdy pomysł można było przeforsować. Można było operować bez znieczulenia. Pamiętam, że biuro polityczne KC PZPR strasznie się zdenerwowało, kiedy zapisaliśmy w ustawie, że zakładane przez Polaków firmy będą mogły zatrudniać dowolną liczbę pracowników. Wezwali mnie na dywanik i pytali, jak to? A co, jeśli taki przedsiębiorca zacznie tysiąc osób zatrudniać? Odpowiedziałem im, że o to właśnie chodzi, żeby takie firmy w Polsce powstawały. To jeszcze bardziej ich przestraszyło, więc zaraz dodałem, że nikt prędko tak dużych pieniędzy w Polsce nie zainwestuje, bo zalęgną mu się zaraz związki zawodowe i będą liczyć jego pieniądze. Celowo użyłem słów o „zalęganiu się związków zawodowych”, ten argument bardzo ich uspokoił. I rozśmieszył.

Jak zareagował Wojciech Jaruzelski, kiedy mu pan powiedział, że każdy Polak będzie mógł prowadzić firmę?

Oni się tam wszyscy za głowy łapali, jak im opowiadałem o tej ustawie. Ale ja miałem argumenty. Musieliśmy wprowadzać kapitalizm ze wszystkimi jego pozytywnymi i negatywnymi skutkami.

Wpuszczanie wolnorynkowych idei do ustroju socjalistycznego musiało wymagać dużej odwagi.

Szczerze mówiąc, nie, niezbyt. Choć formalnie byłem ministrem rządu PRL, w praktyce byłem właściwie całkowicie niezależny od ówczesnej władzy, partii czy całego aparatu państwowego. W kwestii zmian prawa gospodarczego mogłem robić właściwie wszystko, co mi się podobało. Na rządzie po prostu wyszedłem ze swoją inicjatywą i te rozwiązania zostały przyjęte, później tylko Mieczysław Rakowski pomagał przeprowadzić tę reformę przez Sejm.

Czy obecnie Polsce przydałaby się podobna ustawa?

Tamten moment był wyjątkowy, dzisiaj takie prawo pewnie byłoby bardzo trudno wprowadzić, głównie z powodów politycznych. Trzeba jednak robić wszystko, żeby ułatwiać funkcjonowanie zarówno drobnym przedsiębiorcom, jak i dużemu przemysłowi, a już na pewno nie można nakładać na nich dodatkowych obciążeń. Państwo jest po to, żeby pomagać obywatelom, a nie wprowadzać kolejne regulacje i decydować za nich, jak mają żyć i działać. Politykom zwykle trudno jest to zrozumieć. Politykę gospodarczą trzeba prowadzić stale, to znaczy stale dostosowywać prawo i warunki rozwoju przedsiębiorczości do aktualnych możliwości. Nie można po jednej, nawet największej reformie powiedzieć, że sprawa jest załatwiona i można zająć się innymi sprawami.

Jak po 25 latach od wprowadzenia wolnego rynku ocenia Pan stan polskiej gospodarki?

Przedsiębiorcy mają dość dobre warunki. Choć przez ten czas wzrosła biurokracja, nie czuję, aby mój dorobek został zmarnowany. Rzeczywiście coraz trudniej robić biznes, ale głównie dlatego, że przez ćwierć wieku silnie wzrosła konkurencja, zarówno w kraju, jak i za granicą.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Zmarł Mieczysław Wilczek