Zmiana cennika bije w lidera

Katarzyna Kozińska
15-11-2005, 00:00

Tylko wybrani przewoźnicy towarów zyskają na zmianie cennika za korzystanie z torów. Największy, PKP Cargo, sporo straci.

Nowe ceny PKP PLK za dostęp do sieci kolejowej, które po 1 stycznia 2006 r. miały być kołem zamachowym rozwoju tej formy transportu, rozczarowały przewoźników. Chociaż zarządca kolejowej sieci nie zmienił samych taryf, to zmienił metodę wyliczania opłat.

— Zaczynamy stosować zasady obowiązujące w innych europejskich krajach: im linia droższa w eksploatacji, tym więcej płaci za nią przewoźnik. Dlatego firmy, które nie korzystają z głównych tras, takich jak na przykład Centralna Magistrala Kolejowa (CMK), będą za dostęp do sieci płacić około 15 proc. mniej — wyjaśnia Ryszard Sikora z PKP PLK.

Droższa chemia

W efekcie zmian potaniała część przewozów masowych (węgla), ale wzrosły opłaty związane z przewozem innych towarów.

— Dotyczy to głównie towarów chemicznych, które stanowią prawie 40 proc. wszystkich naszych przewozów. CTL na zmianach nie zyskuje. Obniżki, które uzyskamy w przewozach węgla, przy podwyższeniu opłat w przewozach chemii dadzą w sumie niewielkie zwiększenie ogólnych kosztów — mówi Krzysztof Niemiec, członek zarządu CTL Logistics, największego prywatnego przewoźnika na rynku.

Prywatne firmy, które wożą głównie węgiel, już korzystają z możliwości, jakie w 2006 r. ma im dać nowy cennik.

— Już w tym roku w przetargach na obsługę w przyszłym roku dajemy ceny, które uwzględniają nowy cennik PLK — przyznaje Mieczysław Olender, prezes PCC Rail Szczakowa.

Dzięki temu w 2006 r. jedna z mniejszych elektrowni może zaoszczędzić na dowozie węgla ponad 6 mln zł.

Cargo narzeka

Na nowych rozwiązaniach najbardziej jednak straci PKP Cargo, największy przewoźnik.

— Dziś za sieć płacimy 1,6 mld zł rocznie. Tak liczone opłaty podniosą koszty jeszcze o kilkanaście procent. Oprotestowaliśmy taką taryfikację do Urzędu Transportu Kolejowego, ale ten nie przyznał nam racji. Będziemy ciąć koszty gdzie indziej. Musimy. Firma nie zakłada strat — zapewnia Józef Wójcik, dyrektor biura organizacji zarządzania PKP Cargo.

Cargo przygotowuje się do prywatyzacji. Na razie nie wiadomo, jak i kiedy spółka będzie przekształcana, ale podwyżka kosztów na pewno jej nie pomoże. Ministrowi infrastruktury powinno zależeć na dobrych wynikach Cargo. Teoretycznie resort mógłby wpłynąć na PLK, by operator sieci tak zmienił zasady, żeby były opłacalne też dla Cargo. Zgodnie z projektem przygotowanym przez poprzedniego ministra, mniejsze przychody PLK (spowodowane obniżeniem cen) mają zostać zrekompensowane dodatkowymi 400 mln zł z budżetu. Jeśli te pieniądze się nie znajdą, to na obniżkach straci sama PLK.

— Minister Polaczek nie odpowiedział jeszcze na pytania, co zrobi w tej sprawie. Niektórzy posłowie przekonują nawet do odebrania kolejowej infrastrukturze 1 mld zł już zapisanych w projekcie budżetu i przekazania ich na budowę autostrad — mówi Krzysztof Tchórzewski, poseł PiS, który przygotował projekt programu reformy PKP.

Kolej — reaktywacja

Cargo musi zmierzyć się z jeszcze jednym wyzwaniem. W tym roku kończy się wiele z trzyletnich kontraktów przewozowych Cargo. Będą o nie walczyć także prywatni przewoźnicy. Szykuje się więc walka na coraz niższe marże.

— 53 proc. wszystkich przewozów na rynku to dostawy węgla. Jest o co walczyć — uważa Krzysztof Niemiec.

— Mamy jednak jedne z najwyższych w Europie opłat za korzystanie z torów. Bez obniżki kosztów za sieć ceny u przewoźników już nie mogą bardziej spadać, bo jesteśmy blisko granicy opłacalności przewozów — dodaje Bogdan Tofilski, dyrektor marketingu w PTKiGK Rybnik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Zmiana cennika bije w lidera