Zmiana warty w Investors TFI

opublikowano: 19-04-2012, 00:00

Założyciele wycofali się z aktywnego zarządzania firmą. Rynek spekuluje, że stery przejął inwestor finansowy, a TFI szykowane jest do sprzedaży

Gdy we wrześniu 2010 r. Grzegorz Mielcarek, prezes Investors TFI, ściskał rękę Zbigniewa Wójtowicza, prezesa przejmowanego DWS TFI, na rynku spekulowano, że ten drugi wkrótce będzie mógł się pakować. Minęło półtora roku i nie dość, że nie musiał się pakować, to właśnie rozpakowuje się w gabinecie Grzegorz Mielcarka. Od kilkunastu dni jest szefem Investors TFI.

To zmiana symboliczna — dla rynku, bo to pierwsze prywatne TFI, które oddało stery w ręce wynajętego menedżera, i dla towarzystwa, bo Grzegorz Mielcarek był ostatnim z założycieli, który był w zarządzie (w grudniu odszedł Maciej Wiśniewski).

— W pierwszych latach działalności Investors był znacznie mniejszą firmą, opartą na funduszach zamkniętych, w której wszyscy, w tym założyciele, zajmowali się po trochu wszystkim. Po przejęciu DWS TFI i pozyskaniu inwestora to zupełnie inna firma. Ma zdywersyfikowaną ofertę funduszy otwartych i zamkniętych, ponad 1,5 tys. punktów, w których można je kupić, 2 mld zł aktywów pod zarządzaniem i skokowo zwiększyła zatrudnienie. Następstwem tego są zmiany organizacyjne. To naturalne, że założyciele firmy po jakimś czasie chcą mniej angażować się w codzienne zarządzanie firmą — tłumaczy Zbigniew Wójtowicz.

Głos finansowego

Na rynku spekuluje się jednak, że zmiany wynikają z nowego układu sił. Według plotek, teraz inicjatywę przejęli inwestorzy finansowi, którzy weszli przy okazji przejmowania DWS: TML (przemysł metalowy) i bracia Podrazowie (założyciele Sanplastu, producenta wyposażenia łazienek). W rękach założycieli jest 48,4 proc. akcji holdingu.

Władze Investors TFI nie chciały się odnieść do tych informacji. Według rynkowych plotek, zmiana układu sił może zwiastować przymiarki do sprzedaży TFI.

— Dostajemy oferty sprzedaży TFI, ale przy niskiej wycenie. W Europie przyjęły się wyceny na poziomie 4 proc. aktywów, a w naszym przypadku to śmieszne kwoty. Towarzystwo nie jest zresztą na sprzedaż. W 2011 r. holding miał ponad 20 mln zł zysku, wypracowuje gotówkę. Przymierzamy się do wejścia na giełdę. Zakładamy, że nastąpi to w I kw. 2013 r. Obecnie nie potrzebujemy kapitału. By spełnić wymogi płynności, akcjonariusze zobowiązali się sprzedać minimalne pakiety — mówi Grzegorz Mielcarek.

Poprawa wyników

Według plotek, akcjonariusze finansowi postanowili przejąć inicjatywę, bo nie byli zadowoleni z wyników, w szczególności inwestycyjnych.

— Zmiana na stanowisku prezesa nie oznacza zmiany strategii. Będziemy rozwijali fundusze otwarte i zamknięte. W trzech otwartych zmienimy strategie, bo mają niewielki potencjał przyciągnięcia klientów. Myślimy o funduszu obligacji korporacyjnych, funduszu inwestującym w spółki z obszaru nowych technologii, ale poza Polską, bo tam jest ich więcej, oraz absolutnej stopy zwrotu. W segmencie zamkniętych planujemy tworzenie funduszy autorskich dla samodzielnych zarządzających. Pracujemy nad 3-4 takimi projektami. Zakładam, że 2 lub 3 uda się uruchomić, bo wyglądają bardzo ciekawie — mówi Zbigniew Wójtowicz. Priorytetem jest poprawa wyników inwestycyjnych.

— Fundusze akcyjne mają osiągać takie stopy zwrotu, by w chwili powrotu klientów do inwestowania były w gronie pierwszego wyboru. Celem jest poprawa wyniku najstarszego funduszu — Investor FIZ. Od początku działalności ma dobre wyniki, zwłaszcza po uwzględnieniu tego, co działo się w tym czasie na rynkach kapitałowych, ale z tego, co osiągał w ostatnim czasie, nie jesteśmy zadowoleni. Od stycznia mamy nowego zarządzającego z dużym, międzynarodowym doświadczeniem — mówi Zbigniew Wójtowicz.

Na drugie półrocze Investors planuje emisję funduszu private equity, będzie też promował fundusze złota.

— W tym roku liczymy na sprzedaż na poziomie 200-300 mln zł — deklaruje Zbigniew Wójtowicz. To ambitny cel — w 2011 r., według Analiz Online, do Investors napłynęło 95,5 mln zł.

1,95

mld zł Takimi aktywami zarządza Investors TFI.

OKIEM EKSPERTA

Nowa twarz funduszu

GRZEGORZ RAUPUK

prezes Analizy Online Asset Management

Wycofanie się założycieli z zarządzania firmą i funduszami może mieć przełożenie na postrzeganie TFI przez klientów, bo przecież Investors FIZ był autorskim funduszem, stworzonym według koncepcji założycieli. Oni byli duchem firmy i gwarancją określonej wizji dla inwestorów. Przejęcie zarządzania przez osoby z zewnątrz może spowodować przebudowę portfela, czego wyniki trudno przewidzieć. Chęć wycofania się po latach z aktywnego zarządzania firmą i odpoczynku bądź wejścia w nowy biznes można jednak zrozumieć. Oddanie władzy w ręce wynajętych menedżerów ułatwia sprzedaż biznesu, bo firma nie jest uzależniona od osób, które ją zakładały, i utożsamiana z nimi.

Poszli na swoje

Investors TFI powstało w lipcu 2005 r. Było drugim, po Operze, prywatnym TFI. Założyli je: Maciej Wiśniewski i Grzegorz Mielcarek, którzy odeszli z BZ WBK AIB Asset Management, Michał Słysz z CA IB, Arnold Mardoń z DM BOŚ i Andrzej Kaczorowski. Odchodząc na swoje, skusili wielu klientów funduszem, który miał zarabiać niezależnie od koniunktury. I to się udawało w hossie — w 2006 r. przyniósł 85 proc. zysku. To napędziło klientów — z czterech emisji w 2007 r. wpłynęło ponad 622 mln zł. Ale bessa okazała się bolesna — w 2008 r. fundusz potrafił jeszcze obronić portfele, ale w 2009 r. nie nadążył za odbiciem na giełdzie, a w latach 2010-11 przyniósł straty. W efekcie stopa zwrotu za ostatnie pięć lat to blisko -30 proc., a od powstania w 2005 r. — +62 proc. Obecnie flagowy fundusz ma niespełna 200 mln zł aktywów. Całe TFI ma pod zarządzaniem 1,95 mld zł, co daje mu 1,5-procentowy udział w rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu