W tym tygodniu związki zetrą się z zarządem w sprawie wynagrodzeń. O dywidendzie mówią jednak jednym głosem.
Zgodnie z zapowiadanym wcześniej harmonogramem, dziś zarząd KGHM powinien usiąść ze związkami do rozmów na temat wynagrodzeń.
— Jeszcze w marcu zarząd zadeklarował, że spotka się z nami 20 kwietnia, ponieważ tego dnia miał już znać wyniki finansowe za pierwszy kwartał. To miało mu dać podstawę do rozmów o wynagrodzeniach. Niestety, nie otrzymaliśmy konkretnego terminu — mówi Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności.
Potwierdza to Leszek Hajdacki ze Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego.
— Nie dostaliśmy zaproszenia, ale jesteśmy na miejscu i gotowi do spotkania — zapewnia Leszek Hajdacki.
Daty jednak na razie nie ma.
— Nie wyznaczono jeszcze dokładnego terminu spotkania. Na pewno odbędzie się w tym tygodniu — mówi Przemysław Ziółek z biura prasowego KGHM.
Stanowiska stron nie zmieniły się od czasu ostatniej rundy negocjacji. Związki domagają się 8-procentowego wskaźnika wzrostu wynagrodzeń i zwiększenia wpłat na fundusz płacowy. Tymczasem zarząd stoi na stanowisku, że średnio wynagrodzenia powinny pozostać bez zmian, w zamian za ochronę miejsc pracy.
O ile w kwestii wynagrodzeń związki i zarząd stoją po przeciwnych stronach barykady, o tyle na temat dywidendy mówią jednym głosem. Zarząd zarekomendował w piątek oficjalnie, aby zeszłoroczny zysk, czyli 2,9 mld zł, pozostał w spółce.
— Prezes Krutin racjonalnie ocenia sytuację firmy. Trzeba skończyć z wypompowywaniem gotówki z KGHM — komentuje Leszek Hajdacki.
Innego zdania jest natomiast minister skarbu, który zapowiadał, że zamierza pobrać dywidendę z KGHM.
— Przewiduję, że ostatecznie zarząd będzie musiał się ugiąć i resort skarbu przeforsuje decyzję o wypłacie dywidendy. Jej wysokość szacuję realnie na 20-30 proc. zysku netto — mówi Robert Maj, analityk KBC Securities.
Jego zdaniem, możliwy jest też inny scenariusz, w którym KGHM rezygnuje np. z inwestycji w złoża ze względu na ich rosnące ceny.
— Wtedy skarb państwa mógłby zażądać jeszcze wyższej dywidendy — spekuluje Robert Maj.