Czytasz dzięki

Znowu terminowa koincydencja

opublikowano: 26-10-2020, 22:00

W lutym 2018 r., wkrótce po przejęciu przez Mateusza Morawieckiego premierostwa, miałem okazję go zapytać o ocenę nagłego przeforsowania przez PiS nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej — która tak zaszkodziła światowemu wizerunkowi Polski — akurat w dniach, gdy szef rządu wraz z prezydentem promowali kraj na 48. Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.

Odnosząc się do tamtej „terminowej koincydencji” premier otwarcie przyznał, że był to „błąd, ale przypadkowy”. Notabene wkrótce potem doprowadził do uchylenia fatalnej ustawy. Ciekawe, czy obecnie ma podobne refleksje dotyczące jeszcze bardziej nieszczęsnej koincydencji, apelując do Polaków o zastosowanie szczepionki solidarności. W tym samym czasie obsadzony przez PiS Trybunał Konstytucyjny (TK) odpalił minę pod jakim takim ostatnio spokojem społecznym, orzekając właśnie teraz o niekonstytucyjności funkcjonującego przez 27 lat przepisu o aborcji eugenicznej. Odpada tłumaczenie, że termin rozprawy ustalony został przed nawrotem epidemii. Przecież prezes Julia Przyłębska, czyli „odkrycie towarzyskie” Jarosława Kaczyńskiego, odłożyłaby posiedzenie na jedno pstryknięcie palcami jej pryncypała. Widocznie jednak wicepremier i zarazem szef nowego rządowego urzędu bezpieczeństwa objął najnowszy konflikt swoim planem jesiennej ofensywy.

Aktualne zdjęcie na pierwszy rzut oka pochodzi z Białorusi, a to Polska właśnie…
fot Julia Zabrodzka - Forum

Odchodząc od meritum społecznego pęknięcia, odnoszę się tylko do suchego wątku prawnego. Razem z nową Konstytucją RP z 1997 r. TK zyskał ogromną moc — jego orzeczenia stały się ostateczne i powszechnie obowiązujące, parlament stracił możliwość ich odrzucania większością kwalifikowaną. Orzeczenia podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu i wchodzą w życie od razu w dniu ogłoszenia. TK ma jednak prawo określić późniejszy termin utraty mocy obowiązującej zakwestionowanego aktu normatywnego, dając parlamentowi czas na jego poprawienie, dla ustawy taki bufor wynosi maksymalnie półtora roku. Najnowsze orzeczenie aborcyjne z 22 października nie zawiera jednak żadnej kalendarzowej klauzuli, czyli wchodzi w życie natychmiast, przy elektronicznym trybie publikacji w Dzienniku Ustaw z dokładnością sekundową. Teoretycznie można sobie zatem wyobrazić, że… w trakcie zabiegu aborcji eugenicznej, rozpoczętego jeszcze zgodnie z ustawowym pozwoleniem. Wypada wyrazić nadzieję, że do aż takiego absurdu nie dojdzie, bo premier Mateusz Morawiecki raczej podtrzyma nową świecką tradycję i nakaże Rządowemu Centrum Legislacji publikację orzeczenia TK w środku nocy. Wtedy polskie pacjentki i szpitale znajdą się w nowej rzeczywistości któregoś ranka. Zastrzegam, że w momencie wysyłania tego tekstu publikacja jeszcze nie nastąpiła.

Po ogłoszeniu orzeczenia przerwanie ciąży z przyczyn embriopatologicznych stanie się automatycznie przestępstwem ściganym z art. 152 Kodeksu karnego. W taki oto sposób TK stał się pośrednio… prawodawcą, wprowadzającym całkowicie poza parlamentem i prezydentem drakoński przepis bez jakiegokolwiek vacatio legis. Tego chyba przestraszyli się nawet obecni władcy kraju, z kręgów Porozumienia wyszły pierwsze sygnały o mglistej możliwości jakiejś inicjatywy legislacyjnej, której efektem byłoby zastąpienie przepisu wykreślonego przez TK nieco inaczej sformułowanym. Z drugiej strony — środowiska ortodoksyjnie antyaborcyjne chciałyby pójść za ciosem i wykorzystać okazję do całkowitego usunięcia z polskiego obiegu prawnego aborcji, również dla przypadków ciąż z gwałtów oraz przy ryzyku śmierci matki. Co potwierdza, że szczepionka solidarności się potłukła…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane