— Samorządy wpadły na genialny pomysł, że szkoły będą prowadzić spółki komunalne. To może być zaraźliwe. W tej sprawie będziemy pisać nawet do wszystkich świętych — twierdzi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP). Na cenzurowanym znalazły się ostatnio dwie gminy: Środa Wielkopolska oraz podkarpacki Cieszanów.

W obu przypadkach burmistrzowie — za zgodą radnych — zdecydowali o przekazaniu zarządzania nad częścią placówek edukacyjnych spółkom samorządowym. Powód? Czysto ekonomiczny, czyli niższe koszty. Jak ocenia Marek Wójcik, dyrektor Związku Powiatów Polskich, w skali całego kraju edukacja pochłania około 40 proc. wydatków, które wynoszą 180 mld zł rocznie. Wprawdzie samorządy otrzymują z resortu finansów subwencję oświatową, ale jej wysokość często nie pokrywa kosztów funkcjonowania lokalnej edukacji, muszą więc dokładać do niej z własnej kasy, co ogranicza im możliwości inwestycyjne.
— Jesteśmy przytłoczeni kosztami oświaty. Pompujemy pieniądze w system, który jest nieefektywny. Ostatnio odwiedzili mnie koledzy z zaprzyjaźnionego niemieckiego miasta. Dziwili się, że jesteśmy tak bogaci, że stać nas na utrzymywanie oświaty w takim kształcie — mówi Wojciech Ziętkowski, burmistrz Środy Wielkopolskiej.
Kosztowna karta
Demografia jest nieubłagalna. Dzieci ubywa, a to wymusza konieczność reform. Przed wielkopolskim samorządowcem pojawił się dylemat: zlikwidować wiejskie szkoły i dowozić dzieci do większych placówek czy spróbować ściąć koszty i je ocalić? Jego zdaniem, kluczową sprawą są koszty osobowe, a w zasadzie przywileje, które daje nauczycielom Karta nauczyciela.
— Gdyby nie ona, w ogóle nie musiałbym wprowadzać takich zmian. Koszty osobowe stanowią 90 proc. wydatków. Możemy je zredukować o 1/3 i ocalić szkoły — mówi Wojciech Ziętkowski. Burmistrz zaproponował, by zarządzanie wiejskimi szkołami przejęła gminna spółka Środa XXI. Wówczas nauczyciele są zatrudniani na podstawie klasycznej umowy o pracę, która nie daje im takich przywilejów jak Karta nauczyciela. Podobny wariant chce wprowadzić podkarpacki Cieszanów.
— W naszym przypadku alternatywą są likwidacja szkół i zwolnienie co czwartego nauczyciela. Dlatego chcieliśmy, by zarządzanie przejęła spółka komunalna. Owszem, nauczyciele zarabialiby nieco mniej, ale ocalilibyśmy i szkoły, i miejsca pracy. A są to często ludzie po pięćdziesiątce, którym może być trudno znaleźć nowe zajęcie. Gdy zaprezentowałem nauczycielom te scenariusze, oczywiście aplauzu nie było, pojawiło się zrozumienie — mówi Zdzisław Zadworny, burmistrz Cieszanowa.
Niezłomny związek
ZNP widzi sprawy inaczej. Zdaniem jego przedstawicieli, zabiegi samorządowców to co najmniej obchodzenie, a nawet łamanie prawa. — Karta nauczyciela jest kodeksem pracy dla nauczycieli. Samorządowcy też mają swoją ustawę i nie słyszałem, by chcieli ją zmieniać. Jeśli nie będziemy reagować, za chwilę może się okazać, że każda gmina wprowadza zmiany statutowe w swoich spółkach i przekazuje im działalność edukacyjną — mówi Krzysztof Baszczyński.
Podkreśla, że stronę ZNP trzyma Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich, która w piśmie do resortu edukacji uważa, że takie działanie „mogłoby doprowadzić do obniżenia standardu nauczania i opieki w szkołach”. „Wydaje się zatem, że przekazanie szkoły spółce komunalnej, w niektórych przypadkach, może przybrać znamiona działań mających na celu obejście (…) przepisów prawa” — ocenia Irena Lipowicz. Organizacja nauczycielska nie zasypia więc gruszek w popiele.
„ZNP chcąc zablokować prowadzenie szkół wiejskich w formie szkół niepublicznych przez Środę XXI, interweniowała już w tej sprawie m.in. u wojewody, kuratora oświaty oraz w Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu. Władze centralne ZNP złożyły nawet wniosek do sądu rejonowego w Poznaniu o wykreślenie Środy XXI z Krajowego Rejestru Sądowego” — informują samorządowcy. Samorządowcy postanowili więc zrobić krok do tyłu. Tak naprawdę pozorny.
Ze Środy XXI wykiełkuje spółka zależna Środa XXI Edu. Gmina będzie mieć w niej mniejszościowy, lecz największy i decydujący udział. Jej współwłaścicielami mają się stać dyrektorzy szkół, sołtysi, nauczyciele i rodzice. W statucie spółki ma się znaleźć zapis, że wszelkie zyski, o ile w ogóle się pojawią, będą przeznaczone na działalność edukacyjną. — Ucinamy w ten sposób dyskusję, czy spółka ze 100-procentowym udziałem gminy może być organem prowadzącym szkołę niepubliczną. Kończymy proces jej rejestracji. Od nowego roku szkoły ruszą pod jej zarządami — mówi burmistrz Ziętkowski.
W trudniejszej sytuacji jest Cieszanów. — Jesteśmy zablokowani. Dlatego przygotowaliśmy wariant B, czyli przejęcie szkół przez stowarzyszenie — mówi Zdzisław Zadworny.
OKIEM SAMORZĄDOWCA
Nietykalna wyspa
MAREK WÓJCIK
Związek Powiatów Polskich
My, samorządowcy musimy strzepać z siebie niepotrzebny strach. Niestety, w ostatnich latach często wstrzymywały nas rozwiązania prawne, które wywoływały obawy przed wprowadzeniem innowacyjnych rozwiązań. Na szczęście pojawiają się tacy samorządowcy, którzy szukają nowatorskich sposobów. Szkoda, że często muszą narażać się na zderzenie z prawną materią. Dlatego trzymam kciuki za pomysły Środy Wielkopolskiej i Cieszanowa. Nie zgadzam się z opinią, że ich działania są formą obchodzenia przepisów. Mam raczej wrażenie, że to edukacja stała się nietykalną wyspą.